Herb Album Polskialbum_polskiksiazka_album.europagodlo01godlo02
serwis_internetowy
Polska na skróty
kropkaCzytelnia
kropkaGiżycki Fotoplastykon
kropkaLaterna Magica
kropkaLektury Reportera
kropkaPolacy
kropkaPolska Do Zjedzenia
kropkaPolska Gospodarka
kropkaPolska Jurysdykcja
kropkaPolska Mimo Wszystko
kropkaPolska Mowa
kropkaPolska Na Wesoło
kropkaPolska Poezja
kropkaPolska Poligrafia
kropkaPolska Polityka
kropkaPolska Technika
kropkaPolski Plakat
kropkaPolskie Forum Obywatelskie
kropkaPolskie Herby
kropkaPolskie Impresje
kropkaPolskie Lasy
kropkaPolskie Publikacje
kropkaPolskie Różności
kropkaPolskie Skrzydła
kropkaPolskie Tajemnice
kropkaPolskie Zamki
kropkaPolskie Zwyczaje
kropkaWoj. Pomorskie
kropkaWoj. Warmińsko-Mazurskie
kropkaZ Gminy Kłodzko
kropkaZdarzyło Się

Wtorek, 22.07.2014 r.Imieniny: Magdaleny i Bolesława
WróćStrona główna Drukuj

"Katastrofa" Gibraltarska

Redakcja 2008-07-18
(J.Wypiórkiewicz) 4 lipca minęła 65 rocznica śmierci Naczelnego Wodza i Premiera Rządu RP, gen. Władysława Sikorskiego. Zgodnie z opiniami dotychczas obowiązującymi, Generał poniósł śmierć w katastrofie lotniczej, podczas startu z Gibraltaru do Londynu, powracając z kilkutygodniowej inspekcji oddziałów Wojska Polskiego stacjonujących na Środkowym Wschodzie. Interesujący jest splot okoliczności, które towarzyszyły ostatniemu etapowi ziemskiej drogi, nieubłaganego przeciwnika ideologii legionowej i prześladowcy jej wyznawców, jakim był gen.Sikorski. Zakończenie tego etapu nazwano przewrotnie „Katastrofą gibraltarską”. Dziś już nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to był zaplanowany i dokonany precyzyjnie mord polityczny. Komu zależało aby Generał nie dotarł do Londynu cało i zdrowo nie jest przedmiotem moich rozważań. Zrobili to inni w sposób naukowy wykorzystując wszelkie dostępne dokumenty i zeznania świadków. Nas, zwykłych ludzi interesować mogą fakty i poszlaki wskazujące, że był to rzeczywiście zbrodniczy zamach, jak również to czy szczątki śp. gen. Władysława Sikorskiego rzeczywiście spoczęły na Wawelu. Inicjatywa dokonania ekshumacji Jego zwłok i przeprowadzenia drobiazgowych badań potwierdzających tożsamość lub też jej zaprzeczenie jest niezmiernie ważne z punktu widzenia historii naszego Narodu. Przywołajmy zatem bardziej lub mniej znane fakty z ostatniej podróży zagranicznej gen. Władysława Sikorskiego.

DYPLOMACJA GENERAŁA

W maju 1943 roku gen. Władysław Sikorski wyruszył na bardzo długą, pięciotygodniową inspekcję II-go Korpusu WP dowodzonego przez gen.Władysława Andersa, a stacjonującego na Środkowym Wschodzie. Powodem miał być rzekomy buntowniczy ferment, jaki miał mieć miejsce w umysłach wojska oraz dowództwa Korpusu i gen.Sikorski jechał uśmierzać te nastroje. Zapewne nie był to powód prawdziwy, gdyż dziś już wiadomo, że nic takiego nie miało miejsca i żadne uśmierzanie nie było potrzebne. Owszem, była kwestia pozostawienia na stanowisku gen. Władysława Andersa, którego pozycja była kwestionowana przez „towarzyszy broni”, ale polskie piekło jest przecież wszędzie, gdzie spotka się przypadkiem trzech naszych rodaków.

Swoje rozważania na ten temat przedstawił red.Dariusz Baliszewski w serii audycji telewizyjnych pt: "Rewizja nadzwyczajna". Postawił on zasadnicze pytanie:
«Jak to się dzieje, że w maju, czerwcu 1943 r. gdy sprawa polska znajduje się w newralgicznym punkcie. Zostały przecież zerwane przez Rosję stosunki z Polską, rysują się nadzieje na stosunki dyplomatyczne z Czechosłowacją. W tym momencie kiedy obecność premiera i naczelnego wodza jest niezbędna w Londynie, on wyjeżdza sobie na inspekcję na Środkowy Wschód na pięć tygodni, a może nawet dłużej gdyż skracał swój pobyt. Wyjeżdza, choć nie szykuje się tam żadna operacja wojskowa. Być może było "drugie dno" tej inspekcji o którym nic nie wiemy».

Redaktor zapewne jeszcze nie powiedział o tym, co warto ujawnić przed premierą jego filmu. Otóż, według wielu świadków, na Gibraltarze w owym czasie znajdował się również szef wywiadu brytyjskiego, Kim Philby, który po latach okazał się czołowym agentem sowieckim. W dwudziestą rocznicę zbrodni gibraltarskiej nadano uroczyście Philby’emu w Moskwie obywatelstwo radzieckie ! Czy był to tylko zbieg okoliczności? Nieobecność na liście startowej w Gibraltarze wieloletniego „cienia” i doradcy gen.Sikorskiego, wysoko postawionego członka europejskiej loży masońskiej - Józefa Hieronima Retingera musi również skłaniać do refleksji, jeśli nie podejrzeń. Był to pierwszy i ostatni lot gen.Sikorskiego, w którym nie towarzyszył mu jego „cień”. Na trop prawdziwego celu wyjazdu gen.Sikorskiego na Środkowy Wschód może naprowadzić relacja ówczesnego żołnierza polskiego, zaproszonego do studia telewizyjnego przez red. Dariusza Baliszewskiego w jednej ze wspomnianych audycji:

«... 23 maja 1943 r. zostaliśmy zaokrętowani na statek "Santa Rosa" w Gibraltarze, a 25 maja zjawił się na naszym okręcie gen.Władysław Sikorski. (...) Odpowiedział, że rozmowy ze Stalinem są bardzo trudne i w ogóle trudno jest dojść do jakiegoś kompromisu.(...) Pożegnał się z nami a wszedł gen.Charles de Gaulle i Francuzi zaczęli zbierać się na tym samym miejscu co my. Widocznie Sikorski przyszedł razem z de Gaullem. Po godzinie obaj generałowie odeszli ».

W dostępnej dziś literaturze historycznej nie ma wzmianki o spotkaniu gen. Sikorskiego z gen. de Gaullem w Gibraltarze. Warto sobie uświadomić prosty fakt, że gdyby Sikorski szukał pośrednika do rozmów z Moskwą, to w tamtym momencie chyba odpowiedniejszej osoby niż gen.de Gaulle nie było. Sikorski, przy jego pomocy szukał prawdopodobnie kontaktu ze Stalinem na własną rękę. Dlatego wybrał się na tak długą podróż służbową na Bliski Wschód. Czy udało mu się odbyć tajną podróż do Moskwy, tego nie wiemy. Wiadomo natomiast, że 3 lipca 1943r. o godz. 16.30, wylądował w Gibraltarze, z zamiarem powrotu dnia następnego do Londynu. Dnia 4 lipca, kilka minut po godzinie 23, samolot "Liberator" AL 523, wiozący gen.Sikorskiego wraz z osobami towarzyszącymi, wpadł do wody w 16 sekund po starcie... Można stwierdzić, że ta śmierć jest dziwnym dopustem Opatrzności, tak dziwnym, tak dla nas groźnym, że między Polakami powstało podejrzenie czy Opatrzności nie wyręczyła jednak równie potężna, zbrodnicza ręka?

W POSZUKIWANIU PRAWDY

Przez lata całe zarzucano Polakom chorobliwe maniactwo, w poszukiwaniu motywów i ewentualnych sprawców tej katastrofy. Tymczasem w lipcu 1943 r., czekano na wyniki prac brytyjskiej komisji śledczej, która przesłuchiwała świadków i gromadziła ekspertyzy specjalistów. Protokół końcowy tej komisji praktycznie nie wyjaśniał przyczyn „katastrofy”, nie wspominając już o motywach. Oto fragment owego protokołu:

« Jest rzeczą nie ulegającą wątpliwości, że wypadek ten został spowodowany zacięciem się sterów wysokości wkrótce po wystartowaniu, w wyniku tego samolot stał się niesterowny. Pomimo bardzo dokładnego rozpatrzenia wszystkich zeznań ponad 30 świadków, łącznie z zeznaniami pilota, nie można ustalić okoliczności w jakich nastąpiło zacięcie sterów, zostało jednak ustalone, że nie był to sabotaż. Jest również pewne, że pilot nie może być za powstanie tego wypadku w żaden sposób obwiniony ».

Przez długi czas potem, ludzie znający się na rzeczy zastanawiali się, jak można wykluczyć sabotaż nie potrafiąc ustalić przyczyny zacięcia sterów. Ówczesny znawca techniki lotniczej, gen.bryg.pil. Ludomił Rayski w swoich wspomnieniach pisanych po angielsku zamieścił taką oto uwagę o tym werdykcie komisji «... Oczywiście lotnicza katastrofa gibraltarska była badana przez RAF (Royal Air Force), lecz ja przez okres mojej 30-letniej aktywnej służby w lotnictwie nie słyszałem o takiej katastrofie, żeby komisja mając zeznania świadków oraz dowody rzeczowe uzyskane z rozbitego samolotu sporządziła protokół, który przyczynę katastrofy określa jako zagadkę. Jak mogło dojść do tego, że w katastrofie tej tak wiele pytań pozostało bez odpowiedzi oraz tylu ważnych świadków nie zostało przesłuchanych łącznie z członkami polskiej delegacji. Nazywanie tego co wydarzyło się w Gibraltarze katastrofą jest rzeczą bardzo problematyczną...».

Jak wyglądały te brzemienne w skutki, ostatnie 16 sekund lotu "Liberatora" AL 523. Można pokusić się o prześledzenie krok po kroku owego startu. Wystartowali o godzinie 23.07 na znak zielonego światła. To nie ulega wątpliwości. Nie wiadomo natomiast na jaką wysokość wzniósł się samolot: 30 stóp, 150 stóp ... 300 stóp? Relacje są różne. Pod jakim kątem samolot uderzył o powierzchnię wody? Tego komisja nie ustaliła.

Czy to możliwe by ważący ponad 20 ton samolot uderzywszy o wodę z prędkością bliską 200 mil na godzinę nie stracił skrzydeł i jeszcze 8 minut utrzymywał się na powierzchni morza? Samolot uderzający o powierzchnię pod nawet najmniejszym kątem, musi stracić skrzydła. Znane jest natomiast zdjęcie zrobione po wypadku, na którym wyraźnie widać Liberatora leżącego na dnie do góry kołami ze skrzydłami na swoim miejscu.

Powstaje zasadnicze pytanie: katastrofa czy zamach? W dzisiejszych czasach istnieją zespoły naukowe, zajmujące się badaniem przyczyn katastrof lotniczych. Otóż zespół prof. Maryniaka z Politechniki Warszawskiej mógł taką ekspertyzę wykonać.

Oto co mówi profesor Jerzy Maryniak:
(...) « Podjęliśmy się wykonać analizę symulacji komputerowej poszczególnych faz lotu (wznoszenie, wyrównanie, nabieranie prędkości i opadanie). Różne warianty zostały obliczone, z tym że obliczenia te zostały poprzedzone zebraniem pewnych danych tzn. dane masowe samolotu, które były wzięte z protokołów powypadkowych, obliczenia rozkładu mas, momentu bezwładności, obliczenie charakterystyk aerodynamicznych samolotu. To pozwoliło na szybkie obliczenie, dlatego, ponieważ u nas w zespole prowadzonym przeze mnie (Dynamiki Obiektów Ruchomych), koledzy wcześniej opracowali pełne programy obliczeń aerodynamicznych, wyznaczenie współczynników aerodynamiki, rozkładu ciśnień na samolotach o dowolnej konfiguracji ».

Precyzyjna ekspertyza komputerowa, wszystkich faz lotu i w najróżniejszych wariantach, nie pozostawia cienia wątpliwości. Samolot nie uderzył o powierzchnię morza pod kątem 15-20 stopni, jak sugerowano w rozlicznych, dawniejszych relacjach, lecz łagodnie zwodował!!! Nie było żadnej katastrofy w Gibraltarze!!! Gdyby pod takim kątem, ważący 25 ton LIBERATOR uderzył w powierzchnię morza, skrzydła by „odmaszerowały” a ciężki samolot musiał szybko utonąć.

Prof.Jerzy Maryniak na zakończenie analiz komputerowych, stwierdza też co następuje: (...) "Uważam, na podstawie przejrzenia dostępnych mi dokumentów i zeznań świadków od strony technicznej, że samolot od momentu startu do momentu wodowania był sterowny” (sic!).

Okazuje się też, że jednak byli świadkowie łagodnego wodowania "Liberatora" AL523 w tragiczną lipcową noc na Gibraltarze. Te zeznania zostały jednak całkowicie zignorowane przez brytyjską komisję śledczą. Istnieje relacja radiotelegrafisty z Gibraltaru, który pełnił służbę w nocy z 4 na 5 lipca 1943r :

«... Pełniłem służbę w radiostacji na Gibraltarze, w jednym z wykutych tuneli na wschodniej stronie skały. Z mojego balkonu na wysokości 200 m nad poziomem morza widać było część lotniska z ostatnim odcinkiem pasa startowego. Noc z 4 na 5 lipca była jasna choć bezksiężycowa, ok. godz.23 zobaczyłem start samolotu. Wzniósł się spokojnie potem zmienił kierunek w stronę powierzchni morza i łagodnie opadł na wodę. Morze było spokojne. (...).W pewnym momencie na prawym skrzydle zobaczyłem człowieka w grubym ubraniu ochronnym ». Relację tę, red. Baliszewski przytacza z "Observera" z roku 1968.

Z dotychczasowych rozważań wynika niezbicie, że "Liberator" AL 523, nie miał uszkodzonych ani zakleszczonych sterów. Nie rozbił się o powierzchnię morza, gdyż łagodnie zwodował. Ekspertyza prof. Jerzego Maryniaka i jego zespołu z Politechniki Warszawskiej na ten temat nie pozostawia wątpliwości.

Wniosek jest prosty: „Nie było żadnej katastrofy gibraltarskiej ! „.

KULISY OFICJALNYCH RAPORTÓW

Dlaczego wobec tego, zgodnie ze świadectwem komisji i relacji świadków, wszyscy pasażerowie (oprócz pierwszego pilota Prchala) zginęli. Cudem uratowany lotnik miał zadrapany policzek i pękniętą kostkę prawej nogi. Kpt. Pil. Edward Prchal nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jako jedyny na pokładzie, miał na sobie kamizelkę ratunkową i kiedy ją założył. Zresztą Prchal od początku zasłaniał się utratą świadomości, spowodowaną katastrofą samolotu, której jak dziś już wiemy, nie było...

Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna. Pasażerowie samolotu, w tej liczbie i gen.Sikorski, w momencie wodowania "Liberatora" AL 523 już nie żyli. Mało tego, oni byli zamordowani... Na tę okoliczność red. Dariusz Baliszewski ma również świadków i to świadków niezwykłych. Oto rewelacja udostępniona przez Piotra Jeglińskiego, szefa Editions "Spotkania". Jest to relacja włoskiego oficera marynarki, spisana przez nieżyjącego już historyka Janusza Piekałkiewicza.

(...) « Patrolowaliśmy Gibraltar od strony morza nie dochodząc do siatek ochronnych. Noc była pogodna. Około godz. 23 nagle na lotnisku zgasły światła. To oznaczało start samolotu. Startował "LIberator" na naszą stronę, lecz po starcie zamiast się wznosić nagle zniżył lot i wylądował na wodzie o kilkadziesiąt metrów od naszej pozycji. Poszliśmy pod wodę. Po kilku minutach ostrożnie wyszliśmy na powierzchnię. Przy tonącej maszynie nic się nie działo. Zdecydowałem się podejść blisko w nadziei zdobycia dokumentów. Wszedłem do środka. W kabinie w świetle latarki zobaczyłem zmasakrowanych ludzi. Kilka, nie umiem powiedzieć ile ciał. Ci ludzie byli zamordowani ! Wycofałem się natychmiast, tym bardziej, że od strony skały zbliżała się łódź, oświetlając reflektorem morze. Pełny meldunek o tym wydarzeniu złożyłem w dowództwie ».

Relację powyższą złożył oficer włoskiej, miniaturowej, dwuosobowej łodzi podwodnej. Brytyjczycy nie mieli zielonego pojęcia, że o kilkaset metrów od ich pilnie strzeżonej strefy, znajduje się włoska baza łodzi podwodnych. Za tym, że pasażerowie "Liberatora" AL 523 zostali zamordowani, świadczą jeszcze relacje o charakterze obrażeń zaobserwowanych u nich. Mianowicie, kpt. Łubieński stwierdza, że: "zwłoki gen.Sikorskiego wykazywały złamanie podstawy czaszki. Rana przez całą głowę z mózgiem na wierzchu. Gen. Klimecki miał złamaną podstawę czaszki, Ponikiewski miał zupełnie zmiażdzoną głowę!!! Cazaleta znaleziono przywiązanego do fotela ze złamaną podstawą czaszki. Płk Marecki śmiertelne urazy głowy. Kan. Gralewski śmiertelne urazy głowy".

Lekarz brytyjski mjr Daniel Canning, po dokonaniu oględzin zwłok, zeznał do protokołu: «... Badania wykazały u wszystkich ofiar wypadku wielokrotne obrażenia ciała oraz rany na głowie. Według mego przekonania charakter urazów świadczy o tym, że śmierć nastąpiła u wszystkich odnalezionych ofiar natychmiast, a nie na skutek utonięcia ».

Istnieje też relacja Krzysztofa Mańkowskiego, byłego oficera II-go Oddziału Sztabu Generalnego, z której wynika, iż żyją jeszcze ludzie, którzy być może mieli coś wspólnego z zabójstwem gen.Sikorskiego i pozostałych pasażerów. Oto rozmowa jaką przeprowadził p.Mańkowski ze znajomym, byłym oficerem RAF:

(...) «...On się do mnie zwraca i mówi dosłownie -- "to nie był wypadek". Więc ja trochę zdziwiony mówię -- "skąd ty jesteś taki pewny? " Wtedy on do mnie mówi -- "poproszono mnie na ochotnika, żeby urządzić ten wypadek". Nie wiedziałem przez pewien moment co go się pytać. Zwracam się do niego i mówię " a ilu was tam poproszono na ochotników?" -- on mi powiedział "przypuszczam, że tam nas było z pięciu czy sześciu". Wtedy mówię do niego -- "co oni wam tam wytłumaczyli?" -- Wytłumaczyli nam, że gen.Sikorski hamuje efekt wojenny, bo nie chciał dojść do porozumienia z marszałkiem Stalinem ».
W uzupełnieniu cytatu fragment zarejestrowanej wypowiedzi kawalera VM, strzelca W. Sosińskiego z Dywizjonu Bombowego 300 ZM, który niósł trumnę podczas pogrzebu generała.

Adres sieciowy, pod którym można obejrzeć wspomnienia weterana: http://www.dailymotion.com/ZbigniewKowalewski/video/x5yd5e_death-of-gen-sikorski_news

IDENTYFIKACJA SZCZĄTEK PRAWDY

W roku 1993 na skutek osobistych zabiegów prezydenta RP Lecha Wałęsy dokonano w Newark ekshumacji zwłok śp.gen.Władysława Sikorskiego w celu uroczystego złożenia jego szczątków w miejscu najbardziej honorowym dla każdego Polaka - w krypcie na Wawelu. Do Newark udała się komisja identyfikacyjna, w składzie której z własnej inicjatywy znalazł się mec.Kamieniecki, jedyny żyjący członek ówczesnej komisji, która w 1943 roku identyfikowała zwłoki gen.Sikorskiego. Gdy w dniu 15 września 1993 r. ekipa techniczna przystąpiła do ekshumacji okazało się, że pod warstwą ziemi znajduje się gruba płyta betonowa... Rozbijanie owej płyty przy pomocy młotów pneumatycznych trwało dość długo. Gdy uporano się wreszcie z tą przeszkodą i nożycami przecięto wieko metalowej trumny, oczom komisji ukazał się niecodzienny widok... Oto ujrzano doczesne szczątki polskiego Naczelnego Wodza i Premiera w samej bieliźnie, w jednym bucie, owinięte tylko niedbale w koc wojskowy. Twarz gen.Sikorskiego nie do rozpoznania, rozlana w bezkształtną masę. Zawinięto czym prędzej szczątki spowrotem i przełożono do innej trumny.. Nie znaleziono nawet metalowej tabliczki z trumny Władysława Sikorskiego, która została zarejestrowana na filmie z pogrzebu Generała w Newark. Komisja z września 1993 r. stwierdziła, że nie znalazła żadnych podstaw do identyfikacji pozytywnej...

Warto też jeszcze raz powrócić myślami do owych dni lipcowych roku 1943 na Gibraltarze i przywołać relacje ludzi którzy widzieli wtedy zwłoki gen.Sikorskiego, byli przy wkładaniu ich do trumny, lub byli po prostu członkami komisji identyfikacyjnej. Kpt. Łubieński, który był przy wydobywaniu Generała z morza, a następnie przy wkładaniu zwłok do trumny, stwierdza, że głowa Sikorskiego była niemal przepołowiona raną sięgającą od ucha poprzez oko, policzek do ust. Kpt. Ludwik Martel, pilot „Cyrku Skalskiego”, będący akurat w tym czasie na Gibraltarze stwierdza, że widział zwłoki gen.Sikorskiego z niewielkiej odległości i widział w środku czoła krwawą plamkę, która mogła być otworem po kuli. Płk Protasewicz, członek komisji, która pojawiła się w dwa dni po „katastrofie” stwierdza: „Naczelny Wódz miał zniesioną prawą część czoła i czaszki, miał też ranę na twarzy”. Mec. Kamieniecki, członek ówczesnej komisji identyfikacyjnej, która działała po przewiezieniu Generała do Anglii, stwierdza, że komisja nie widziała żadnych obrażeń głowy, natomiast zarejestrowała bardzo dziwny kolor skóry twarzy nieboszczyka - bardzo ciemny, brązowy... Wykazano tu tylko część faktów i wątpliwości dotyczących Gibraltaru, ale i te wystarczają do postawienia sobie pytania: kto w świetle poprzednich rozważań i zeznań wiarygodnych świadków leży pochowany w kwaterze gen. Sikorskiego na Wawelu?”.

Jerzy W.Wypiórkiewicz, Warszawa



------------------------------------
Bibliografia:
Tadeusz A.Kisielewski „Zamach” - REBIS 2006 r.
Jerzy W.Wypiórkiewicz „Testament Orła” - Biuro Tłumaczeń 1998 r.
WróćGóra FacebookDrukuj

TWOIM ZDANIEM
Samolot ;Liberator: to był ciężki bombowiec przebudowany na komunikacyjny dla VIP-uw. Samolot był...
~Markoni 2010-05-22 16:38
Samolot ;Liberator: to był ciężki bombowiec przebudowany na komunikacyjny dla VIP-uw. Samolot był...
~Markoni 2010-05-22 16:44
wszysto tu śmierdzi różne osoby widzą kilku sikorskich
~piotr 2010-12-28 12:05

tlo_menu01
tlo_menu02
tlo_memu04a
album_polski1
flagi
info-pl
godlo04godlo03
tlo_menu05atlo_menu05-20tlo_menu06
„I drobnostek nie należy lekceważyć, bo są one podstawą doskonałości, a doskonałość nie jest drobnostką.”

Michał Anioł

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
img_7681_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1015309.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
czarny_punkt_ap.jpg

Strasznie podobny do...

zaprasza_gm_klodzko_biblioteka.jpg
Bibliotekę Publiczną Gminy Kłodzko 31 marca odwiedził długo oczekiwany przez dzieci pisarz...

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  kanal_2w1_330.jpg

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie...

lubuskie_330_m.jpg

Agroturystyka u Baltazara

baltazar.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2014 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Księga GościAlbum PolskiInstytut Heraldyczno-WeksylologicznyHerby miast polskich