| | Piątek, 18.05.2012 r. | Imieniny: Feliksa i Aleksandry | | | Kiedy właściwie Giżycko miastem zostało? | | Grzegorz Białuński 2005-12-25 | | Kilka lat temu na łamach "Gazety Giżyckiej" wysunąłem tezę, w której starałem się udowodnić, że Giżycko pierwszy przywilej miejski otrzymało dopiero w 1612 r. Wobec rezultatów moich ostatnich poszukiwań w archiwach niemieckich mogę w zasadzie uznać ową tezę za potwierdzoną.Prawie wszyscy dotychczasowi autorzy prac poświęconych Giżycku twierdzili, że przywilej lokacyjny Giżycko otrzymało w czasie rządów księcia Albrechta Fryderyka, gdzieś między 1573 a 1578 (w tym bowiem roku na skutek choroby psychicznej tego księcia władzę objął jego prawny opiekun Jerzy Fryderyk). Większość badaczy, w tym i ja, przyjmowali rok 1573. Przyjęty jednak na dosyć słabych przesłankach, bowiem na pewnej prawidłowości nadawania w tym czasie rocznie po jednym prawie miejskim (np. Gołdap 1570, Węgorzewo 1571, Wystruć 1572), jak też wzmiance kronikarza Kaspra Hennenbergera z roku 1573, w której określa Giżycko mianem "miasteczka".
Koronnym jednak argumentem za przyjęciem lokacji miasta w ogóle w czasach księcia Albrechta Fryderyka był zachowany fragment, jakoby pierwotnego właśnie przywileju miasta, przechowywanego w archiwum miejskim. Według kronikarza miasta Ernsta Trinckera przepadł on podczas pożaru i zachował się tylko urywek, zresztą przez niego cytowany. Jego fragment został nadto wpleciony w zachowany przywilej z 1612 r. wystawiony przez księcia Jana Zygmunta.Jak się jednak okazuje odpis tego rzekomego przywileju Albrechta Fryderyka zachował się w całości (!) do dzisiaj w berlińskim archiwum w zespole archiwalnym poświęconym Giżycku (Etats-Ministerium Lötzen). Jest w dobrym stanie, nie zawiera jedynie daty, choć nie jest to wcale wynik defektu tego dokumentu, o czym za chwilę. Przywilej nadawał mieszczanom prawo chełmińskie, możliwość stworzenia rady i sądu miejskiego, nadawał też herb i pieczęć. Zastanawiające więc dlaczego mieszczanie nadal zabiegali o prawo miejskie (supliki z lat 1579-1612), jak też prosili o nadanie pieczęci (suplika z 1608 r.). Najprostsze tego wyjaśnienie, to takie, że przywilej ten nie był po prostu autentyczny.
Pierwszym badaczem, który słusznie poddał w wątpliwość autentyczność istnienia przywileju z czasów księcia Albrechta Fryderyka, był Herman Gollub. Tenże niemiecki naukowiec przeglądając archiwalia królewieckie natrafił na dokument przechowywany w zasobach władz naczelnych Prus Książęcych tzw. Etats-Ministerium ze zbiorów dotyczących miasta Węgorzewa, który wyjaśnia powstanie całego zamieszania. Mianowicie na odpisie dokumentu lokacyjnego Węgorzewa naniesiono odręczne notatki, gdzie w miejsce Węgorzewa wpisano wszędzie Giżycko, zmieniając jednocześnie wszelkie dane dostosowując je do warunków giżyckich. Brudnopis ten nie zawiera też datacji. Porównując brudnopis z zachowanym rzekomym dokumentem Albrechta Fryderyka, nie ulega wątpliwości, że była to jego podstawa. Dlatego też dokument pozostał bez daty, która miała być wstawiona po oficjalnym uznaniu tego konceptu przez księcia, co jednak nie nastąpiło.Najprawdopodobniej rzecz miała się następująco. Mieszkańcy Giżycka od pewnego czasu starający się o prawa miejskie zgłosili się do Węgorzewian (po 1571 r.) lub władz w Królewcu o dostarczenie im wzorca ewentualnego przywileju miejskiego. Tenże został następnie przepisany przez jakiegoś pisarza i wręczony mieszkańcom Giżycka, którzy przechowywali ów wzorzec w swoim archiwum i wraz z suplikacjami wysyłali go do Królewca w staraniach o prawa miejskie (do 1612 r.). Odpis znajdujący się w archiwum miejskim następnie spłonął, zachowała się zaś kopia w aktach naczelnych władz królewieckich. Po blisko 40-letnich bezskutecznych staraniach wreszcie ktoś ze sprytniejszych Giżycczan wpadł na pomysł, by wykorzystać tenże wzorzec jako oryginalny przywilej nadany przez ks. Albrechta Fryderyka. Cały podstęp uszedł uwadze urzędników królewieckich i fałszywy dokument został wpleciony w początkowe partie autentycznego przywileju z 1612 r., a następnie podpisany przez księcia-elektora Jana Zygmunta. W ten sposób swoiste oszustwo stało się faktem.
Przez stulecia spowodowało ono jednak zamieszanie i przyczyniło się do kłopotów z faktycznym ustaleniem daty lokacji Giżycka. Wreszcie na koniec należy wyjaśnić jeszcze fakt określania Giżycka mianem miasteczka przed 1612 r. Otóż trzeba zauważyć, że pierwsze takie określenie pojawia się już w 1566 r., a więc przed panowaniem księcia Albrechta Fryderyka, przy tym takie sformułowania znajdujemy w tym czasie też dla takich miejscowości jak Szczytno, Pisz czy Ełk, które prawa miejskie otrzymały znacznie później. Odnosiło się ono po prostu do wszystkich miejscowości, które spełniały już jakieś funkcje miejskie (targowe) lub do tego pretendowały. Na koniec należy dodać jeszcze jeden istotny argument za lokacją miasta dopiero w 1612 r., otóż w zachowanym kompletnym wykazie dokumentów wydanych przez księcia Albrechta Fryderyka nie odnalazłem nigdzie rzekomego przywileju dla Giżycka. Tak więc taki przywilej nigdy nie wyszedł z kancelarii książęcej.
Grzegorz Białuński | | | | | |
| |
| | | | |