Poniedziałek, 06.04.2020 r. Imieniny: Celestyna i Wilhelma
Nie w poznaniu leży szczęście, lecz w dążeniu do niego.

Edgar Allan Poe
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Agnieszka Osiecka

Redakcja 2006-02-07
osiecka_100_pap.jpgAgnieszka Osiecka (ur. 9 października 1936 w Warszawie, zm. 7 marca 1997 w Warszawie), polska poetka, autorka tekstów piosenek. Zajmowała się również twórczością prozatorską, spektaklami teatralnymi i telewizyjnymi, oraz pracą dziennikarską. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi w latach 1957-1961. Od 1954 roku związana była z STS-em (Studenckim Teatrem Satyryków), zasiadając w jego radzie artystycznej. To właśnie w STS-ie zadebiutowała jako autorka tekstów piosenek.

W latach 1954-57 publikowała swoje teksty, eseje i reportaże w „Głosie Wybrzeża”, „Nowej Kulturze”, „Sztandarze Młodych” i „Po prostu”. Później pisała również w „Literaturze”, „Kulturze” i „Polsce”.

Tworzyła teksty dla takich artystów jak: Maryla Rodowicz, Kalina Jędrusik, Magda Umer, Seweryn Krajewski, Anna Szałapak, Krystyna Janda, Skaldowie. Od 1994 roku była związana z Teatrem Atelier, dla którego napisała swoje ostatnie sztuki i songi - uznane przez krytykę za najdoskonalsze w jej artystycznym dorobku. Dziś jest patronką tego sopockiego teatru. Co roku odbywają się w nim półfinałowe koncerty konkursu na interpretację piosenek Agnieszki Osieckiej pod nazwą „Pamiętajmy o Osieckiej”.

Agnieszka Osiecka mawiała, że jej związek z piosenką miał być romansem obliczonym na studenckie wakacje, a okazał się małżeństwem na całe życie. Małżeństwo to zaowocowało dwoma tysiacami piosenek (zebranych w takich tomikach jak: „Żywa reklama”, „Listy śpiewające”, „Sztuczny miód”, „Śpiewajace piaski”, „Sentymenty”, „Za chwilę” i wiele innych), opowiadaniami („Biała bluzka”), książkami fabularnymi (m. in. „Czarna wiewiórka”, „Salon gier”), wspomnieniowymi („Szpetni czterdziestoletni”, „Na początku był negatyw”, „Rozmowy w tańcu”) i skierowanymi do najmłodszych czytelników (m. in. „Dzień dobry Eugeniuszu”, „Wzór na diabelski ogon”, „Ptakowiec”, „Szczególnie małe sny”), sztukami teatralnymi (m. in. adaptacje Singera: „Sztukmistrz z Lublina”; „Wilki”, „Darcie pierza”).

Zmarła w wyniku choroby nowotworowej. Dorobkiem Agnieszki Osieckiej zajmuje się założona przez córkę poetki Agatę Passent Fundacja Okularnicy. Obecnie wydaje 13-tomowy „Wielki śpiewnik Agnieszki Osieckiej”.

zdjęcie:PAP/CAF

--------------------------------------------------------------------

A jeśli ja szewcem jestem

A jeśli ja szewcem jestem jak wielu,
statecznie robotą się trudzę
i dbam też, by buty dobiegły do celu,
z tą myślą się budzę.

A jeśli to mało, za mało ci jest,
mój Panie Królewski na chmurze,
pamiętaj, że wzory z uśmiechów i łez
na własnej garbuję skórze.

A jeśli ja owce, ot, pasę zwyczajnie,
tłuścieją poddane mi stada,
szałasu mojego pożoga nie zajmie
i nie tknie zagłada.

A jeśli to mało, za mało ci jest
i mówisz, że dalej byś zdążył,
pamiętaj, że czynię dzwoneczki z mych łez
i nie śpię, gdy stada śpią już.

A jeśli artystą być mi pozwala
ten, co się nie myli daremnie,
z materii najdroższej obrazy układam,
bo z ciebie i ze mnie.

A jeśli Bóg myśli, że wiele mi dał,
to bierze on formę za temat,
bo przecież im piękniej, im piękniej ją gram,
tym bardziej miłości nie mam.
Bo przecież im piękniej, im piękniej ją gram,
tym bardziej miłości nie mam.

*** (rozbieliły się...)

Rozbieliły się mroki grudniowe,
dzień się zrobił podobny do dnia...
A myślałam - nie zmrużę już powiek,
umrzeć nie chcę, a żyć - jakoś strach...

Rozstąpiły się góry lodowe,
ciepły promień dosięgnął do dna...

A myślałam - nie zmrużę już powiek,
umrzeć nie chcę, a żyć - to nie ja.

Zazgrzytały traktory bojowe,
do remontu im trzeba, bo rdza...

A myślałam, że zgubił się człowiek,
umrzeć trudno, a żyć - czy się da?

Wyśpiewały się pieśni lipcowe,
wykrzyczały się krzyki do dna...

Teraz będzie weselej i zdrowiej,
a co złote, to złote, to trwa.

Rozśpiewały się ptaki majowe,
coraz bliżej i bliżej do dnia,
powitajmy dzień chlebem i słowem,
i muzyka niech gra, niech nam gra!

Ach, panie, panowie

Gasną ognie wśród łąk, biegną chłopcy znad rzek,
chłodna noc, długa noc zawitała na brzeg.
Śpią samotne ziemniaki w popiele
nie przyjedzie już nikt na niedzielę..

Jeszcze czynny GS, więcej piwa niż łez,
lecz nie taki już tłok - przeszedł rok - minął rok.
Sennie chwieją się łany rzepaku,
umierają co słabsi wśród ptaków…

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
czemu ciepła nie ma w nas ?

Co było, to było,
co było, to było,
co było, to było,
nie wróci drugi raz.

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
już ciepła nie ma w nas.

Co było, to było,
minęło jak miłość,
prześniło, przelśniło -
wyśniło się do dna.

Poczerniały pnie drzew, liście porwał im wiatr,
poznikały gdzieś hen, jak nadziei mych ślad.
Nie złowione figlują szczupaki,
minął rok, znowu rok - byle jaki…

Widzisz, kończy się bal, nie mów mi, że ci żal,
przecież patrzysz nie tak, mówisz "szczęścia nam brak",
zamarzają na śmierć kartofliska,
wiem, że pora rozstania już bliska.

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
czemu ciepła nie ma w nas ?

Co było, to było,
co było, to było,
co było, to było,
nie wróci drugi raz.

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
już ciepła nie ma w nas.

Co było, to było,
minęło jak miłość,
prześniło, przelśniło -
wyśniło się do dna.

Umiem cenić twój takt,
elegancki twój styl,
kto nauczył cię tak ładnie patrzeć na łzy ?
Jeszcze tulisz do ust moją rękę,
lecz zapomnisz mnie jak tą piosenkę.

Żegnaj miły, no cóż,
jak się żegnać - to już,
pięknie było nam z tym,
lecz za dużo jest zim,
ja cię może za mało kochałam,
lecz zapomnieć to już nie umiałam.

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
czemu ciepła nie ma w nas ?

Co było, to było,
co było, to było,
co było, to było,
nie wróci drugi raz.

Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
już ciepła nie ma w nas.

Co było, to było,
minęło jak miłość,
prześniło, przelśniło -
wyśniło się do dna..

Albo - albo

Nie mogę się już bawić lalkami,
skoro poznałam ciebie.
Nie cieszy mnie płomyk świeczki,
skoro widziałam inny blask.

A tych,
czasami,
parę wódek z przyjaciółmi...
A ci przyjaciele...

Jakże to wszystko zblakło!
Kiedy zasypiam,
zostawiasz mi pod powiekami fotografię,
na której jesteś sam.
Jednak odchodzisz
ciemnym korytarzem.
Oddaj mi moje zabawki.

Ballada o Chmielnej

Pan słyszał - Chmielnej ma już nie być.
Coś tam rozwalą, coś tam zburzą -
to śmieszne, aż się nie chce wierzyć -
zamiast burdelu ma być urząd.
l zamiast budki z piwem w bramie,
będzie - czy ja wiem - mieszkanie?

Pan słyszał Chmielnej ma nie być,
Chmielnej ma nie być już.

W popołudnie niedzielne,
będziesz chodził po Chmielnej
jak po zwykłej, normalnej ulicy.
Razem z tobą po Chmielnej,
będą chodzić bezczelnie,
jacyś, na przykład - urzędnicy.

A co to była za ulica...
Panie, to jeszcze jest ulica.
Niech pan się przejdzie raz po Chmielnej
wieczorem przy świetle księżyca.

Panie, w tej bramie - trzecia z lewej -
koło gnojówki stał cadiiiac.
Ten facet, co go miał, to świnia,
powinien za to dawno siedzieć,
ale nie będzie siedzieć, panie
pan wie, z kim on dziś jadł śniadanie?

Pan słyszał Chmielnej ma już nie być
Chmielnej ma nie być już.

A te stare kobiety,
malowane kobiety,
które chodzą, tam chodzą wciąż nocą?
Pan je widział, no nie?
To pan pewno już wie -
po co one tak chodzą - po co?

Na rogu Chmielnej, w cedete,
to wie pan, lalki się paliły,
zresztą pan czytał, to pan wie,
jakoś tam w końcu się zgasiły.
Ludzie to bydło, swoja droga,
żeby tratować tyle dzieci,
że oni pisać o tym mogą,
jeszcze rozejdzie się po świecie...

A tamten stragan, za neonem -
patrz pan - naprawa wiecznych piór...
Panie, ten facet to milioner,
on żyje, panie, tak jak król.
W podwórzu, trzecie piętro dzwonić,
wchodzisz za kuchnię, drzwi uchylasz -
możesz pan kupić - swojej żonie
taki, proszę pana, brylant.

Pan słyszał, Chmielnej ma już nie być
Chmielnej ma nie być już.

A ci smutni faceci,
grzeczni, ładni faceci,
którzy chodzą, tam chodzą wciąż nocą,
pan ich widział, no nie?
To pan pewno już wie,
po co oni tak chodzą - po co?

A co to była za ulica...
Panie, to jeszcze jest ulica,
chodź pan, przejdziemy się po Chmielnej
wieczorem, przy świetle księżyca.

Ballada o uczonym Balbusie i przejeżdżającym tramwaju

Było to chyba w miesiącu maju,
uczony Balbus nie zauważył przejeżdżającego ulicą tramwaju.
Być może doznał zawrotu głowy
od wygłoszonej uczonej mowy,
być może wracał właśnie od rudej
po kolacyjce wyjątkowo chudej,
a może wzrok mu przyciągnęło hasło,
co nad witryną zapalało się i gasło?
Szedł więc ulicą ów Balbus pieszy,
a tramwaj pędził, bardzo się spieszył,
wkrótce się zbliżył ten straszny poczwara
i dopadł Balbusa, pieszego huzara.
Rozległ się hałas i brzęk, i huk,
i bydlę Balbusa zwaliło z nóg.
Leży nasz Balbus cały na szynach,
przemija jedna, druga, trzecia godzina.
Myślicie, ludzie, że zląkł się niebożę?
Nic podobnego. On rad jest, że wyspać się może.
Leżał tak, leżał, jak pod kołderką,
i śnił o niuansach z jedną tancerką,
aż wnet nadjechał miejskich służb dźwig
i się uporał z tym smokiem w mig.
Czas wyciągnąć tu morał,
co się czai w ukryciu:
Alkohol szkodzi zdrowiu,
ale pomaga życiu.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.