Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu.

Benjamin Franklin
Polska zawsze blisko
Poniedziałek, 22.05.2017 r.
Imieniny: Julii i Heleny


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Baszta Jacek - "Patrz do kuchni"

Małgorzata K. Nowak 2010-06-07
basztajacek_lot_100.jpgW północno-zachodnim narożniku murów obronnych, przy ul. Pańskiej w Gdańsku wznosi się baszta, do której oprócz imienia Jacek przylgnęła żartobliwa nazwa „Patrz do kuchni" ("Kiek in de Kök"). ( zdjęcie pierwsze) Baszta pełniła przede wszystkim funkcję wieży obserwacyjnej. Ta oryginalna nazwa „ Patrz do kuchni” związana była z mieszczącymi się w pobliżu zabudowaniami klasztoru dominikanów i pierwotnie odnosiła się do znajdującej się w sąsiedztwie Baszty Dominikańskiej zbudowanej XVI wieku od strony dzisiejszej ulicy Lawendowej i Podwala Staromiejskiego. Okrągła, trzypiętrowa budowla posiadała na szczycie ganek strzelecki z pięcioma dużymi oknami od strony fosy oraz dwie strzelnice na najniższym poziomie. Z ostatniego jej piętra można było zobaczyć, co się dzieje w klasztornej kuchni ojców dominikanów, a strażnicy twierdzili, że nie zawsze były to dania odpowiadające zakonowi żebraczemu. Podczas ostrzału artyleryjskiego skierowanego na garnizon wojsk napoleońskich przez oblegające Gdańsk połączone siły rosyjsko-pruskie w 1813 r., Baszta Dominikańska uległa zniszczeniu, a klasztor spłonął. Ruiny klasztoru i przylegające obwarowania rozebrano około 1826 r. Władze pruskie nie zezwoliły na odbudowę klasztoru, sekularyzowały dobra klasztorne, nakazując dominikanom opuszczenie Gdańska. Przy ocalałym z pożaru gotyckim kościele powstała parafia katolicka, natomiast na miejscu klasztoru zbudowano plac do musztry wojska. Plac z czasem opanowali handlarze i celem uporządkowania handlu ulicznego zbudowano Halę Targową, a otwarcie jej na potrzeby handlu nastąpiło 3 sierpnia 1896 roku.

Zniszczona w 1813 r. Baszta Dominikańska wciąż stała. Wyrosły na niej małe drzewka i przylgnęła do niej nazwa „Donica”. Kiedy ją rozebrano w 1897 r., nazwę „Patrz do kuchni” zaczęto odnosić do Baszty zbudowanej pod koniec XIVw., sąsiadującą z Halą Targową. Strzelista wieża prawdopodobnie nazwę zawdzięcza św. Jackowi Odrowążowi, który będąc pierwszym polskim dominikaninem przyjął w 1227 r. zaproszenie Świętopełka Wielkiego i wraz z grupą współbraci wybudował klasztor, a na miejscu drewnianej - solidną murowaną świątynię. Baszta licząc sobie 36 m wysokości była najwyższą tego typu budowlą w Gdańsku i najlepiej przy tym przygotowaną do działań obronnych. Umieszczone pod dachem ganki bojowe znakomicie ułatwiały skuteczny ostrzał atakującego wroga. Nazwę „Jacek” baszta otrzymała po wojnie 1945 r. Obecnie jedynym śladem istnienia Baszty Dominikańskiej jest obrys, zaznaczony ciemniejszą kostką na parkingu przed Halą Targową.

W trakcie ostatniej renowacji Hali Targowej w 2001 r. odkryto pozostałości klasztoru i kościoła św. Mikołaja z XII w. Znalezione fragmenty są obecnie eksponowane w dolnej części Hali. Do jej wnętrza prowadzą cztery bramy, nad którymi świecą kolorami herby miasta. Wnętrze Hali zmodernizowano, dostosowując ją do potrzeb współczesnych obiektów handlowych i oddano do użytku kupcom gdańskim 2005 roku. Obecnie plac targowy funkcjonuje tylko od strony ulicy Lawendowej , a w części od ulicy Pańskiej trwają jeszcze prace archeologiczne. Podczas prac na Placu Dominikańskim archeolodzy odkryli piwniczki z XIII wieku. Być może wkrótce powstanie tam oddział muzeum, ale najpierw teren musi zostać odrestaurowany i zagospodarowany. Wówczas być może pojawi się szansa na wybudowanie kolejnych pawilonów handlowych.

Niemal każdy gdański zabytek ma swoją legendę, tak i Baszta Jacek ma swoją. Przylegająca do murów klasztoru dominikanów była miejscem, z którego można było obserwować kuchnię dominikańską. Dominikanie słynęli w mieście z wyrobu pierników, które sprzedawali w zakonnej piekarni. Były w kształcie serduszek i miały tę zaletę, iż im dłużej je przechowywano, tym były smaczniejsze. Szczególny kunszt w sztuce wypieków osiągnął brat Walenty. Z czasem umiejętności mnicha zaczęły budzić zawiść cukierników. Wielką zazdrością pałał piekarz Ambroży, który był właścicielem najgorszej w Gdańsku cukierni. Postanowił z wieży obserwować brata Walentego po to, aby podejrzeć skład cudownej receptury. Mnich szybko zorientował się, że jest podglądany. Postanowił na złość Ambrożemu odsłonić ” rąbek tajemnicy”. Kiedy Ambroży wszedł na wieżę, Walenty zabrał się za przygotowywanie pierników. Do ciasta piernikowego wsypał utarte kasztany, co skrzętnie zawistny piekarz wykorzystał w swoich wypiekach. Niestety jego ciastka były twarde jak kamień i nie nadawały się do jedzenia. Za partactwo został wyrzucony z cechu. Cała historia wyszła na jaw, a baszta od tego czasu nazywała się „Patrz do kuchni”.

Baszta Jacek przetrwała wojenne zawieruchy bez większych zniszczeń. Prusacy, którzy w XIX wieku likwidowali gdańskie fortyfikacje, pozostawili Jacka jako przykład niemieckiej sztuki budowlanej. Warto dodać, że podobnie jak wiele innych budowli Głównego Miasta, Krzyżacy wznieśli basztę rękoma miejscowych, czyli Kaszubów. Obecnie w zabytkowej baszcie od 1967 r. funkcjonuje zakład fotograficzny „Wieża Jacek”.

Rok 1945 okazał się katastrofalnym dla Gdańska - miasto uległo zniszczeniu w 90 %, dotychczas zamieszkująca je ludność została wygnana. W gruzach legły w zasadzie wszystkie kościoły Śródmieścia, oprócz jednego. Tym jedynym ocalałym był właśnie kościół św. Mikołaja. Jedna z opowieści głosi, iż został on oszczędzony przez palących Gdańsk radzieckich żołnierzy ze względu na postać św. Mikołaja, otaczanego przez prawosławnych Rosjan szczególną czcią. Tego samego roku w kwietniu bracia dominikanie powrócili do Gdańska po 112 latach przerwy i zamieszkali przy swoim dawnym kościele. Przybyli tu głównie z opuszczanego przez Polaków Lwowa - przywieźli stamtąd średniowieczną ikonę Matki Bożej Zwycięskiej z dzieciątkiem , patronki tego miasta. Od ponad pół wieku zabytkowej świątyni strzeże najstarszy w Polsce wizerunek Madonny. Kościół pod wezwaniem św. Mikołaja to jedna z najstarszych świątyń Gdańska. Zbudowany na skrzyżowaniu dwóch ważnych szlaków handlowych: starożytnej drogi kupców i traktu wiodącego z gdańskiego zamku do książęcych posiadłości na Pomorzu. Kościół od początku służył zarówno ludności miejscowej, jak i przybywającym tu licznie ze wszystkich stron świata kupcom i żeglarzom. Kult świętego Mikołaja w grodzie nad Motławą jest wciąż żywy, gdy w 1260 r. papież Aleksander IV przyznał wiernym przywileje związane z odpustem św. Dominika. Jest to zarazem początek słynnych jarmarków dominikańskich.

basztajacek_lot_420.jpgbasztadominikanska_420.jpgbaszta_jacek_420.jpgkosciol_sw_mikolaja_420.jpghala_targowa_po_remoncie_420.jpgobrys_bylej_baszty_dominikanskiej_420.jpgodkryte_piwnice_dominikanskie_420.jpgekspozycja_murow_klasztornych_420.jpg Zdjęcia: http:// www.google.pl/
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Pani Małgosiu dziekuje serdecznie za kolejną ciekawą wycieczke do miejsc znanych-nieznanych
~Iga 2010-06-08 11:46

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
ap-11-144.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
wulkanizator_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046226.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  dworzec_peron_330.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.