Sprawy ludzkie nie idą aż tak dobrze, żeby się podobało większości to co lepsze.

Lucjusz Anneusz Seneka
Polska zawsze blisko
Środa, 26.04.2017 r.
Imieniny: Marii i Marcelego


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Biblioteka Załuskich

Redakcja 2009-11-04

Rodzina Załuskich na trwałe zapisała się w historii polskiej kultury. Biskup warmiński, Andrzej Chryzostom był znanym w XVII i XVIII wieku uczonym i bibliofilem. On to najprawdopodobniej zaszczepił u swoich bratanków, Andrzeja Stanisława i Józefa Andrzeja miłość do książek. Późniejsi fundatorzy jednej z najsłynniejszych polskich bibliotek, bracia Andrzej Stanisław i Józef Andrzej byli synami wojewody rawskiego Aleksandra Załuskiego i Teresy z Potkańskich, łowczanki sandomierskiej. Dzieciństwo spędzili bracia w Heilsbergu na dworze stryja – biskupa warmińskiego, Andrzeja Chryzostoma Załuskiego. Po śmierci stryja, w 1711 roku, zaopiekował się nimi drugi stryj – biskup Płocki, Ludwik Bartłomiej Załuski, u którego przebywali na dworze w Pułtusku.

W 1716 roku bracia wyjechali za granicę. Zwiedzili Niemcy, Niderlandy, Francję, Włochy. W Rzymie rozpoczęli studia: Andrzej na uniwersytecie papieskim, Józef w kolegium jezuickim. Andrzej po powrocie do kraju rozpoczął służbę państwową; Józef kontynuował naukę w Paryżu.

Bracia od najmłodszych lat przejawiali zamiłowania bibliofilskie. Nic dziwnego. Ich przodek Andrzej Olszewski, biskup gnieźnieński i prymas zgromadził księgozbiór, który ofiarował Akademii Krakowskiej. Biskup Andrzej Chryzostom posiadał w Heislbergu bibliotekę składającą się z kilkunastu tysięcy tomów. Dużą bibliotekę posiadał również biskup Ludwik Bartłomiej Załuski. Zbiory po obu stryjach odziedziczył Andrzej. Józefowi pozostało tworzenie własnego księgozbioru od podstaw.

Józef ogarnięty szlachetną pasją zbierania książek przemierzał Polskę wzdłuż i wszerz. Odnajdywane w klasztornych bibliotekach księgi kupował, zamieniał, wyłudzał i… podkradał. Dzięki posiadaniu dużego majątku pozyskał cenne księgozbiory po kasztelanie krakowskim Januszu Wiśniowieckim, biskupie kijowskim Tomaszu Ujejskim, marszałku nadwornym koronnym Jerzym Mniszcha, kasztelanie kamienieckim Gabrielu Ilnickim, kanclerzu koronnym Jakubie Zadziku, wojewodzie poznańskim Krzysztofie Opalińskim. Już w wieku 18 lat posiadał Józef księgozbiór składający się z 13000 tomów. Książki gromadził w klasztorze karmelitów bosych na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

O swojej bibliofilskiej pasji pisał następująco: „Jedni pałają namiętnością do koni, drudzy do ptaków, inni do zwierząt, a mnie atoli od chłopięctwa ogromna opanowała żądza posiadania książek”.

Z projektem ufundowania biblioteki publicznej wystąpił Andrzej. Zamierzał ją utworzyć w swej biskupiej stolicy, w Płocku. Jego projekt rozwinął młodszy z braci, Józef.

W 1732 roku wydał on broszurę „Programma litrerarium ad bibliophilos, thypotheas et bibliopegos, tum et guosvis liberalium atrium amatores”, w której przedstawił naukowy i badawczy program, oparty o księgozbiór przyszłej biblioteki. Proponował w nim: opracowanie wielkiego słownika zawierającego życiorysy wszystkich autorów, którzy w jakimkolwiek języku pisali o sprawach polskich; sporządzenie bibliografii rękopisów przechowywanych w Polsce; ułożenie kodeksu dyplomatycznego Królestwa Polskiego; wydawanie źródeł historycznych (kronik średniowiecznych), zbioru traktatów międzynarodowych; wydawanie dzieł historycznych i utworów literackich. Zaapelował też o przesyłanie mu książek i informacji bibliograficznych o dziełach, które wyszły drukiem w XVIII-wiecznej Polsce. Zapowiedział o zamiarze połączenia swojego księgozbioru z księgozbiorem brata i ufundowania w Warszawie biblioteki publicznej.

Realizacja ambitnych planów uległą jednak odroczeniu. Podczas elekcji 1733 roku, Józef poparł aktywnie kandydaturę Stanisława Leszczyńskiego. W swym poparciu dla Leszczyńskiego posunął się tak daleko, że oskarżył Augusta III o to, iż ten koniunkturalnie nawrócił się katolicyzm. Zasłużył sobie tym na dozgonną niełaskę Sasa. Następne kilkanaście lat spędzić musiał poza granicami ojczyzny. Zaprzyjaźnił się z wieloma wybitnymi uczonymi i bibliofilami. Między innymi z: Jerzym Bufonem, wybitnym przyrodnikiem i filozofem oraz bibliotekarzem Lorenzo Manfredim.

Do kraju powrócił Józef w 1739 roku. W drodze powrotnej znacznie wzbogacił swoją bibliotekę, między innymi o kilka tysięcy dzieł z biblioteki po Janie Albercie Fabriciusie. Zakupy mocno nadszarpnęły majątek Józefa. Do tego stopnia, że popadł w długi. Część zbiorów Józefa zatrzymano w Gdańsku. Dopiero po interwencji starszego brata, który zobowiązał się spłacić długi Józefa, książki trafiły do Warszawy.

Podczas pobytu Józefa na obczyźnie, Andrzej rozpoczął przygotowania do uruchomienia biblioteki. Zakupił w tym celu, za 200.000 złotych pałac Daniłowiczowski, którego przebudowę na potrzeby biblioteki zlecił specjalnie sprowadzonemu z Włoch architektowi, Melanie. W tym czasie zbiory bibliofilskie Andrzeja powiększyły się znacznie. Zmarła w 1740 roku, księżna Maria Karolina de Boullion, z domu Sobieska, zapisała mu Bibliotekę Żółkiewską, która należała ongiś do Jana III Sobieskiego. Biblioteka liczyła około 7000 tomów, na które składały się fragmenty księgozbiorów i cenne rękopisy z bibliotek królewskich Zygmunta Augusta, Stefana Batorego, Władysława IV oraz hetmana wielkiego koronnego Stefana Żółkiewskiego.

Wraz z postępem prac budowlanych w pałacu Daniłowiczowskim, bracia Załuscy zaczęli przenosić do gotowych już sal swoje księgozbiory, łącząc je w jedną całość. Ostateczny termin otwarcia biblioteki ustalono na 11 listopada 1746 roku. Idea utworzenia publicznej biblioteki w Warszawie znana była w całej Europie. Niech świadczy o tym fakt, iż na konkurs rozpisany z okazji otwarcia biblioteki napłynęło 80 prac z kilkunastu europejskich państw.

Oprócz zwolenników, uruchomienie biblioteki miało również przeciwników. Trudno zrozumieć powody, dla których otoczenie króla przeciwstawiało się otwarciu tej placówki. Wytłumaczenie wydaje się być typowo polskie: czysta, bezinteresowna zawiść! Przeszkody czynione przez dwór opóźniło uruchomienie biblioteki. Koniec końców, Biblioteka Załuskich otworzyła swoje podwoje 3 sierpnia 1747 roku. Prefektem biblioteki został Jan Daniel Janocki.

Początkowo zbiory biblioteki liczyły 180.000 druków, 10.000 rękopisów, tysiące rycin i map oraz duży zbiór numizmatów, medali, przyrządów astronomicznych, muszli i innych „osobliwości”. Podstawą zbioru były różnojęzyczne dzieła z zakresu: historii, prawa, teologii i filozofii. Oprócz tego biblioteka posiadała komplety czasopism zagranicznych. Mniejszą część zbiorów stanowiły dzieła polskie (największy zbiór w kraju); były wśród nich roczniki i kroniki średniowieczne z „Rocznikiem świętokrzyskim” i „Kroniką” Galla Anonima, iluminowane kodeksy, dzieła pisarzy staropolskich.

Zbiory biblioteczne z trudem mieściły się w 29 salach. Dla wielu książek zabrakło regałów i szaf. Dla wielu książek zabrakło regałów i szaf – składano je na stosach na podłodze. Na drugim piętrze urządzono czytelnię. W wielkiej Sali, ozdobionej popiersiami królów i wybitnych Polaków zgromadzono najcenniejsze księgi. Były tu włoskie inkunabuły, szesnastowieczne druki polskie m. in. „Biblia” Leopolity, tłoczona w Krakowie, w 1561 roku w drukarni Szarffenbergów.

Korzystających z biblioteki obowiązywał ścisły regulamin. Biblioteka otwarta była dwa razy w tygodniu, korzystanie z jej usług było bezpłatne, książki wypożyczano do domu za kaucją wynoszącą dwukrotną wartość dzieła. Kradzież książek uważana byłą za świętokradztwo – Załuscy uzyskali na to specjalną bullę papieża Benedykta XIV w 1752 roku. Korzystanie z księgozbioru było bezpłatne, co nie oznacza, że Załuscy nie myśleli o własnych korzyściach. Oto, przed rozpoczęciem czytania dzieła należało...zmówić na intencję fundatorów „Zdrowaś Maria”, a po ich śmierci psalm „De profundis”!

Przez kilka najbliższych lat biblioteka funkcjonowała ku pożytkowi publicznemu. W 1758 roku, po śmierci Andrzeja, biblioteka popadła w poważne tarapaty finansowe. Załuscy posiadali olbrzymie majątki ale przecież nie wyczerpane. Obaj bracia wydawali ogromne sumy na zakup książek i utrzymywanie biblioteki. Andrzej w testamencie zapisał prawie cały majątek krewnym, niewielką tylko kwotę przeznaczając na funkcjonowanie biblioteki. Wszystkie koszty musiał teraz ponosić Józef. Został co prawda w 1758 roku biskupem kijowskim, ale dochody z biskupstwa nie wystarczały. Tym bardziej, że Józef pomny na ciasnotę pałacu Daniłowiczowskiego rozpoczął jego rozbudowę, dobudowując dwa boczne skrzydła.

W 1761 roku poważnie zadłużony Józef (400.000 złotych polskich) postanowił przekazać bibliotekę warszawskim jezuitom. Jezuici zobowiązali się zapewnić bibliotece niezbędne środki finansowe i udostępnić zbiory codziennie. Po śmierci Augusta III, Józef zmienił zdanie. Na sejmie koronacyjnym wystąpił z propozycją przekazania bibliotece Rzeczypospolitej. Większość żądań Załuskiego została jednak przez Sejm odrzucona. W tej sytuacji król Stanisław August Poniatowski zaproponował Załuskiego nabycie biblioteki dla Szkoły Rycerskiej. Załuski odrzucił tę propozycję.

W nocy z 13 na 14 października 1768 roku Józef Załuski został porwany na rozkaz ambasadora rosyjskiego Renina i wraz z trzema innymi senatorami wywieziony do Kaługi, gdzie spędził pięć lat na zesłaniu. Nawet w tej trudnej sytuacji nie przestawał się troszczyć o losy biblioteki. To na jego polecenie zakupiono w tym czasie w Holandii zbiór liczący 3.000 książek.

Powróciwszy po pięciu latach do Polski, trafił na kasatę zakonu jezuitów. Korzystając z okazji zaproponował Załuski stworzenie w Warszawie uniwersytetu oraz akademii i połączenie obu we „Wszechnicę Poniatowiańską”, w skład której miałaby wchodzić również biblioteka. Projekt zyskał uznanie króla Poniatowskiego. Niestety, Załuski realizacji projektu nie doczekał. Zmarł 7 stycznia 1774 roku.

Po zgonie fundatora biblioteka została uznana za własność państwową i przekazana dekretem królewskim Komisji Edukacji Narodowej. Pretensje rodziny Załuskich zostały oddalone. Nowym prefektem został zastępca Janockiego, ksiądz Jerzy Koźmiński. Sprawami administracyjnymi zajął się członek Komisji Edukacji Narodowej Ignacy Potocki. Komisja nadała też nową nazwę fundacji Załuskich „Biblioteka Rzeczypospolitej Załuskich zwana”.

Nowe władze opracowały regulamin biblioteki. Oczyszczone i zabezpieczone książki podzielone zostały według języków, w których zostały napisane. Następnie według zasady Bacona podzielono je na 5 wydziałów: Religio, Ratio, Memoria, Oratio, Imaginatio. Te z kolei podzielono na podwydziały, a każdy z nich na 5 formatów. Książki tego samego formatu ustawiano według kolejności alfabetycznej nazwisk autorów. Książki spisane w jednym języku znalazły się w osobnych salach. Wszystkie dzieła opatrzone zostały sygnaturami z nazwiskiem autora, skróconym tytułem i numerem Sali, w której je przechowywano. Kopczyński rozpoczął również opracowywanie katalogu alfabetycznego i rzeczowego.

W roku 1780 Sejm uchwalił dla Biblioteki Załuskich przywilej otrzymywania egzemplarza obowiązkowego ze wszystkich drukarń na terenie prowincji koronnej. Lata opieki Komisji Edukacji Narodowej były dla biblioteki łaskawe. Zbiory rozrosły się wówczas do olbrzymiej liczby 400.000 druków, 40.000 sztychów i 20.000 rękopisów.

Upadek powstania kościuszkowskiego był jednocześnie końcem istnienia Biblioteki Załuskich. W listopadzie 1794 roku do Warszawy wkroczyły wojska Suworowa. Caryca Katarzyna nakazała Suworowowi wywieźć zbiory Biblioteki do Petersburga.

Naoczny świadek tych wydarzeń francuski ksiądz Jean Francoise Georgel tak je opisuje: „Nie mogę zamilczeć o fakcie, w który bym nigdy nie uwierzył, gdyby nie to, że byłem naocznym świadkiem wywiezienia Biblioteki Załuskich z Warszawy. Było to dokonane przez hordę kozaków. Z tysiąc tych barbarzyńców brało księgi na ramiona i rzucało je w długie skrzynie sklecone naprędce do zapakowania. Wielkie, średnie i małe tomy leżały jedne na drugich; zapełnione skrzynie zabijano deskami. W chwili zamykania jednej z tych pak przyszło im na myśl umieścić jeszcze wielki tom, trzy stopy długi ui niemal dwie szeroki, oprawny w czerwony safian, ze złotymi tłoczeniami, zawierający wspaniałe sztychy z objaśnieniami. Ta księga była bez wątpienia zbyt długa, aby można było ją umieścić, gdzie chcieli. Chcąc ją szybko wepchnąć kozacy przerąbali księgę na dwie części i obydwie wsadzili do paki. Widząc te dwie połowy wzdrygał się człowiek na takie barbarzyństwo, niszczące cenną księgę, której drugiej nie można było znaleźć mimo usilnych poszukiwań”.

Księgozbiór, który dotarł do Petersburga liczył już tylko 262 pozycję. Reszta została rozkradziona i zniszczona przez żołdaków. Mimo wszystko zbiór był tak okazały i cenny, że dał podstawę do utworzenia Cesarskiej Biblioteki Publicznej w Petersburgu.

Po utworzeniu Królestwa Kongresowego Polacy wielokrotnie zwracali się do carów z prośbą o zwrot Biblioteki. Bez efektów. Dopiero na mocy Traktatu Ryskiego (1921) duża część zbiorów powróciła do Polski. Włączono ją do zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie. Niedługo cieszyli się Polacy wspaniałą biblioteką. Kolejni barbarzyńcy – tym razem w niemieckich mundurach – dokonali dzieła zniszczenia. Do dziś przetrwało zaledwie 30.000 druków i 2000 rękopisów wspaniałej Biblioteki Załuskich.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
mamypomyslyforsybrak_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1025672.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  poczta_dawniej_i_dzis_330.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.