Sobota, 20.10.2018 r. Imieniny: Ireny i Kleopatry
Najlepszą polityką jest zawsze powiedzieć prawdę (chyba, że jesteś wyjątkowo dobrym kłamcą).

Jerome Klapka Jerome
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Bolesław Leśmian

Redakcja 2006-02-03
lesman_100.jpgBolesław Leśmian (właśc. Lesman) urodził się prawdopodobnie 22 stycznia 1877 w Warszawie (sam podawał jako datę urodzenia 1878), zmarł 5 listopada 1937 w Warszawie.

Lata szkolne i studenckie (od około 1880) spędził w Kijowie - ukończył tamtejsze gimnazjum filologiczne (1897) oraz Wydział Prawny kijowskiego Uniwersytetu św. Włodzimierza (1901). W latach 1903-1906 podróżował po Europie Zachodniej (przebywał m.in. w Monachium, Paryżu i Bretanii). We Francji ożenił się z malarką Zofią Chylińską. W latach 1906-1911 przebywał w Warszawie, współpracował z Teatrem Artystycznym w Warszawie (1911). W okresie 1912-1914 znowu przebywał we Francji. W czasie pierwszej wojny światowej mieszkał w Łodzi, gdzie w sezonie 1916/1917 pełnił funkcję kierownika literackiego Teatru Polskiego. W 1918 objął stanowisko notariusza w Hrubieszowie, w 1922 przeniósł się do Zamościa. W 1929 popadł w tarapaty finansowe na skutek nadużyć popełnianych przez jego wspólnika, z którymi później borykał się aż do śmierci - prawdopodobnie jedynie dzięki wstawiennictwu przyjaciół uniknął więzienia, a spłatę zobowiązań udało się rozłożyć na raty. W latach trzydziestych kilkakrotnie wyjeżdżał w podróże po Europie Zachodniej. W 1933 został wybrany do Polskiej Akademii Literatury, w 1935 przeniósł się wraz z rodziną do Warszawy. Umarł 5 listopada 1937 roku na atak serca w Warszawie; pochowano go na Cmentarzu Powązkowskim.

Debiutował jako poeta w warszawskim "Wędrowcu" w 1895 roku. W latach następnych pisał coraz więcej poezji (również w języku rosyjskim), także tekstów z dziedziny krytyki literackiej i teatralnej. W latach 1901-1907 współpracował z "Chimerą" redagowaną przez Miriama. W 1912 wydał pierwszy, prawie zupełnie zignorowany przez krytykę tom wierszy SAD ROZSTAJNY, w 1913 dwa tomy baśni arabskich dla dzieci: KLECHDY SEZAMOWE i PRZYGODY SINDBADA ŻEGLARZA. Równiez w 1913 ukazały się tłumaczone i opatrzone przedmową przez Leśmiana OPOWIEŚCI NADZWYCZAJNE E.A.Poe. W 1920 ukazał się tom wierszy ŁĄKA, który podobnie jak wcześniejszy nie cieszył się powodzeniem wśród czytelników i krytyki. W 1936 ogłosił kolejną książkę poetycką NAPÓJ CIENISTY, a w 1938 pośmiertnie ukazał się tom DZIEJBA LEŚNA. W 1956 w Paryżu wydany został zbiór KLECHDY POLSKIE powstały prawdopodobnie wraz z baśniami arabskimi. W latach późniejszych wydawano jeszcze inne utwory Leśmiana spoza zbiorów poetyckich - z pism oraz te pozostawione w rękopisach ( m.in. w 1994 ZDZICZENIE OBYCZAJÓW POŚMIERTNYCH).

Twórczość Leśmiana współczesnym wydawała się spóźnionym echem Młodej Polski, dlatego przeważnie (poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak Ostap Ortwin) zbywali ją lekceważeniem. Nie dostrzegali jej nowatorstwa i oryginalności, które przyczyniły się z czasem do uznania Leśmiana za najwybitniejszego poetę swoich czasów i jednego z najważniejszych polskich poetów dwudziestowiecznych, którego poezja cieszy się zarówno zainteresowaniem badaczy literatury, jak i czytelników.

Wartość tej poezji wyrażała się przede wszystkim w spójnej wizji świata łączącej w sobie zarówno system idei, jak i system języka poetyckiego. W przeciwieństwie do rówieśników, dla których inspiracją była filozofia Schopenhauera i Nietzschego, Leśmian za przewodnika wybrał sobie Henri Bergsona, czemu dał wyraz zarówno w eseistyce, jak również (przede wszystkim) w konstrukcji swoistej mechaniki i dynamiki swojego poetyckiego świata, w którym każda rzecz, każde zjawisko czy przedmiot istnieje w nieprzerwanym toku stawania się. W leśmianowskiej filozofii twórczości istnieje ścisła odpowiedniość struktury języka i struktury świata (potwierdzeniem tego są poglądy wyrażone w szkicu "Rytm jako światopogląd", gdzie broniąc wiersza regularnego, zwłaszcza sylabotonicznego, twierdził, iż jest on najbardziej zdolny w swoich najrozmaitszych ukształtowaniach metrycznych i stroficznych do oddania całej niezmierzonej różnorodności form, w jakich manifestuje się przenikający świat "elan vital"). Jeszcze ściślejsza wzajemna odpowiedniość i współzależność istnieje pomiędzy sferą filozoficznych założeń dotyczących natury realności a sferą środków języka poetyckiego, które mają tę naturę uchwycić i przekazać - rysuje się ona u Leśmiana na terenie słowotwórstwa, składni i frazeologii - w jego twórczości występują liczne neologizmy, archaizmy, a także związki z folklorem (na poziomie słownictwa, składni i układów wersyfikacyjnych), które wzbogacają język i świat poetycki, czyniąc go niepowtarzalnym i na swój sposób magicznym. Jak napisał Julian Przyboś: "Gdy rozglądam się po poezji światowej niewiele znajduję przykładów podobnie bohaterskiej zaciekłości w walce słowem poetyckim o 'możliwość innej jawy' ".

Zródło Notki: www.culture.pl



-------------------------------------------------------------

WIOSNA

Takiej wiosny rzetelnej, jaką w swym powiecie
Widział Jędrek Wysmółek - nikt nie widział w świecie!

Poprzez okno karczemne łeb w bezmiar wyraził
I o mało się w durną mgłę nie przeobraził!

Lecz umocnił się w karku i nieco przybladłszy,
Łbem pochwiał dla otuchy, i splunął i patrzy...

Jego własna chałupa wraz z babą i sadem
Odwróciła się nagle nieproszonym zadem.

Wieprz-znajomek, nie większy na pozór od snopa,
Biegnie w skradzionych portkach Magdzinego chłopa.

Ryj mu Lilią zakwita! Czar bije od przodu!
I z wołaniem: "Gdzie Magda?" - pcha się do ogrodu!

Wóz drabiasty, jaskółczej doznając uciechy,
Z okrzykiem: "Co ja robię?" - frunął ponad strzechy.

A wójt w ślad mu się jarzy to modry, to złoty
I zębami przedrzeźnia znikłych kół turkoty.

Wywróconą na opak do rowu ulicą
Mknie Kachna i płonącą powiewa spódnicą.

Wichrzy się i pokłębia i upałem bucha,
Cała w ogniu i szumie! Pożar - nie dziewucha!

Skry miota wedle woli - nie szuka powodu,
I z szeptem: "Moja wina!" - dymi się od spodu!

A Maciej - ten z przeciwka, co to brak mu klepki,
Konno dybie w niebiosy wesoły i krzepki!

Cały w różach i malwach, coraz nieznajomszy
Pyskiem w niebie wydziwia, jakby służył do mszy.

Tuż obok, jak to bywa między błękitami,
Przelatuje siedząco Pan Bóg z aniołami.

A ten wrzeszczy od rzeczy i na koniu pstroku
To skoczy, to zje malwę, to ginie w obłoku!

BALLADA BEZLUDNA

Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,
Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.
Świerszcz, od rosy spęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,
I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,
A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
I nie było nikogo, kto by to widział, kto by to słyszał.

Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,
A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,
A czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,
Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić -
I czuć było, jak się zmaga zdyszanego meką łona,
Aż na wieki sił jej zbrakło - i spoczęła niezjawiona!
Jeno miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,
Próżne miejsce na te dusze, wonne miejsce na to ciało.

Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady
Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe wesząc olady,
Pająk w nicość się nastawił, by pochwycić cień jej cienia,
Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,
Żuki grały jej potrupne, świerszcze pieśni powitalne,
Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne!
Wszyscy byli w owym miejscu na słonecznym, na obrzędzie,
Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie!

Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

ZALOTY

Nędzarz bez nóg, do wózka na żmudne rozpędy
Przytwierdzony, jak zielsko do ruchomej grzędy,
Zgroza bladych przechodniów i ulic zakała,
Obsługując starannie brzemię swego ciała,
Kręci korbę, jak gdyby na lirze w czas słoty
Wygrywał swoje skoczne ku niebu turkoty -
I nad brzegiem urwistym tęczowych rynsztoków
Toczy się wraz z odbiciem zmydlonych obłoków,
Toczy się bałamutnie do dziewki z podwórza,
Do przystani stóp bosych - i ducha wynurza
Z łachmanów i wyciąga paździory swych dłoni
Ku jej zębom śnieżystym i tak mówi do niej
"Kocham strzęp twojej błotem zbryzganej spódnicy,
Kocham głośny twój oddech ! Na całej ulicy
Ty jedynie mym ustom bywasz tak potrzebna!
Wiem, że moja tęsknota, niby szkapa źrebna,
Wlekąc mię, wyda na świat płód nowych udręczeń.
W tym mój tryumf, że jestem niestrudzony klęczeń
Twej krasy! Kochajże mnie! Nuże do pieszczoty!
Potwór błaga cię o nią! Przyjm moje zaloty!
Wnijdź naga i bezwstydna w mej nędzy bezdomność
I tak pieść, by wargami pożreć mą ułomność! "

Ona mu się broni,
A on mówi do niej
"Wszak musi ktoś pokochać to, co już się stało ?
I ten wózek męczeński i korbę zbolałą,
I żądzę w resztkach cielska, jak w zgliszczach, poczętą,
I ten ochłap człowieka, co chce być przynętą!
Odsłoń czar w mej brzydocie! Znijdź z wyżyn do karła!
Bądź posłuszna mym dłoniom, jak ślepa lub zmarła!
Zdołam być nieodparty, jako grzech i zguba,
I potrafię wysiłkiem zmyślnego kadłuba
Zdobyć się na pieszczoty słodkie, jak czereśnie,
Których dotąd nikt nigdy nie oglądał we śnie!"

Ona mu się broni,
A on mówi do niej
"Małoż ci pół człowieka, by stał się twym skarbem?
Chcę być drogą ci raną, wiernym tobie garbem!
Czyż próżni, którą nóg mych nieobecność tworzy,
Nie zapełni ból, miłość ni jęk mych bezdroży?
Śmiech mię bierze! O, gdybym ziemię nieobjętą
Mlógł uderzyć raz w życiu zdrową, silną piętą
I widzieć, jak zdeptana pod stopą wygląda!
Spieszno mi w nieskończoność! Wiem, że mnie pożąda
I bez wstrętu spożyje me łachy i żale.
Są gdzieś dłonie mi chętne i usta - korale,
Co od głów się przesuną w pieszczocie ochoczej
Aż do stóp, których nie ma! Niech wóz się potoczy
Na przełaj - tam, gdzie właśnie ode mnie z daleka
Ktokolwiek, zwierz lub robak, na mą miłość czeka"

Ona mu się broni,
A on w zaświat stroni,
Ona go swoim czarem do bólu zachęca,
A on patrzy, nie patrząc, i korbę pokręca
I odjeżdża - odjeżdża - gdziekolwiek - pośpiesznie,
Ffurkocząc i furkocząc niezgrabnie i śmiesznie,
Odjeżdża, kalekując, w poszukiwań znoje,
W kraje przygód miłosnych, w wieczne niepokoje.

Goryl

Spoza drzew gęstwy goryl kosmaty
Smieszliwym ślepiem wyzierał w światy.

Małpował orła, gdy ranny strzałą
Wlecze po ziemi nic warte ciało.

I lwa małpował, kiedy w barłogu
Kłem spłoszonemu zagraża Bogu.

I drwiąc, przedrzeźniał wieczności minę,
Kiedy z błękitu schodzi w dolinę.

Aż śmierć, wtulona w szary przyodziew,
Stanęła przed nim, aż zbladł nad spodziew!

Chciał ją zmałpować, ale nie umiał -
Chciał coś zrozumieć - i nie zrozumiał.

I padł jej do nóg, nie wiedząc czemu,
I - niewiedzący - skomlał po psiemu.

A ona cicho, niby mogiła,
Pierś mu przydeptać stopą raczyła.

Niezmałpowana, nieprzedrzeźniona
Patrzyła w niego, jak rzężąc, kona.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
wawa-1_800.jpgwawa-2_800.jpgwawa-3_800.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.