Nie ludzie nami rządzą, lecz własne słabości.

Aleksander Fredro
Polska zawsze blisko
Wtorek, 17.10.2017 r.
Imieniny: Wiktora i Małgorzaty


Wró?Strona g?ówna Drukuj

CZYTELNIA: Czołgiści, czołgiści (fragmenty)

Edward Derylak 2012-01-27
derylak_e_70.jpgtomasz_lipowski_70.jpg(E.Derylak i T.Lipowski)
Fragment 1

Boguś oczywiście za drągami. W trakcie jakiegoś przemarszu dogonił rosyjską kolumnę i w tym momencie poczuł ducha rywalizacji, nie byle jakiej, bo międzynarodowej, zapominając oczywiście, że to, było nie było, sojusznik. Korzystając z szerokiego marginesu drogi, zaczął wyprzedzać Rosjan (powinien się domyśleć, bo z miejsca kierowcy-mechanika nie mógł tego zobaczyć), że czołgi jego kompanii nie mogą za nim nadążyć. Kulminacyjny moment nastąpił wtedy, kiedy czołg dowódcy polskiej kompanii zrównał się z czołgiem dowódcy radzieckiej kompanii. Boguś podekscytowany opowiadał z wypiekami na twarzy, ja oczami wyobraźni widziałem jego zsunięty na tył głowy zimowy hełmofon z rozwianymi nausznikami i czołgi pędzące przed siebie niczym para sprzęgniętych koni i wylatujące spod gąsienic, jak spod końskich kopyt, grudki zmarzniętego śniegu. On wyciskał ze swojej pięć piątki (T-55) resztki mocy i powoli wysuwał się na prowadzenie. Rosyjska załoga robiła, co mogła, dowódca przez czetewu pewnie słał mechanikowi soczyste wiązanki „pozdrowień” – Boguś kątem oka widział wściekłą twarz lejtnanta – ale ten, jak na typowego Azjatę przystało, nie panimał pa ruski i nic sobie z tego nie robił, choć, trzeba przyznać, bardzo się starał. Wreszcie Rosjanin, nie mogąc dać rady sojusznikowi i swojemu kierowcy, wypiął z gniazda kilka kolanek anteny od swojej radiostacji i zaczął nimi smagać mechanika jak rasowego wierzchowca. Razy spadały szczęściem dla niego na hełmofon, zresztą też niedługo, bo skośnooki czerwonoarmista się w końcu zeźlił, opuścił siedzisko w dolne położenie i zjechał do środka, po czym zamknął pokrywę włazu. Rosjanin usiłował teraz anteną dosięgnąć Bogusia, ale było już za późno, mógł tylko oglądać oddalającą się transmisję polskiej pięć piątki. Boguś odniósł spektakularne zwycięstwo, którego nie przysłoniła nawet wielopiętrowa zjebka od Starego, który stracił łączność z 4. kompanią na dobre pół godziny. Sprawa nabrała prawie politycznego wymiaru, bo podczas wspólnych ćwiczeń sojusznicy zamiast umacniać drużbu, omal nie doprowadzili do konfliktu na szczeblu taktycznym. (...)

Fragment 2
Wtedy na strzelnicy transporterowej na Karlikach strzelał batalion zmechanizowany kpt. Joachima Browarskiego. Słupek rtęci oscylował w okolicy dwudziestej kreski poniżej zera. Z trzaskiem pękały drzewa, pod nogami skrzypiał śnieg. Batalion strzelał z bewupów (BWP – bojowych wozów piechoty). Za wieżą pod lasem, przy stolikach, sterczeli zmarznięci na kość żołnierze i pozorowali – tak naprawdę nic innego nie można było robić, dłonie kleiły się do metalowych części uzbrojenia – więc oni, za przyzwoleniem instruktora, pozorowali składanie i rozkładanie broni, to a b c żołnierza. Pewnie czekali z utęsknieniem, kiedy zakończy się strzelanie i będzie można przemieścić się na inny obiekt. Zawsze to trochę ruchu, można się rozgrzać. Właśnie wtedy przyjechał zastępca dowódcy dywizji do spraw liniowych płk dypl. Jerzy Błaszczak. W dywizji od niedawna, lecz zdążył zasłynąć jako postrach dowódców pododdziałów. Zjawiał się zawsze tam, gdzie szkolili się żołnierze. Kontrolował, pytał, sprawdzał tak długo, aż wykazał, w jego mniemaniu, nieprawidłowości, błędy, niedociągnięcia. Z powodu tej upierdliwości (można pokusić się o takie stwierdzenie), szybko przylgnęło do niego przezwisko Gargamel – groźny bohater kreskówki „Smerfy”.

Z ramienia sztabu obserwowałem to strzelanie, potem miałem sporządzić dowódcy notatkę. Nie byłem zachwycony, widząc nadjeżdżającego uaza, poznałem od razu, że zastępcy dowódcy dywizji. Jak zwykle w takich przypadkach wypytał o moje zadania. Gdy już zaspokoiłem jego ciekawość, chciał sprawdzić, jak się szkolą żołnierze na punktach nauczania pod lasem. Zatrzymaliśmy się przy najbliższym stoliku. Kapral złożył meldunek, potem szeregowy zademonstrował swoje umiejętności. Pułkownik nie był zadowolony. Z dezaprobatą pokręcił głową. Padły pytania o dane taktyczno-techniczne broni. Szeregowy stał przed oficerem i mocno pociągał nosem, ramiona swobodnie zwisały mu wzdłuż tułowia. Jego postawa daleko odbiegała od tej, jaką należało przyjąć, stojąc przed przełożonym. Szeregowy odpowiadał nieskładnie. Trząsł się z zimna i nie w głowie mu było zachowanie należnego pułkownikowi respektu. Bo że ten oficer jest zastępcą dowódcy dywizji, skostniały z zimna młody żołnierz mógł nie wiedzieć. Oczywiście, że zastępcy się to wszystko nie spodobało. Żeby „dobić” młodego żołnierza, postanowił sprawdzić znajomość przez niego przełożonych.

– Czy mnie znacie? – spytał.
– Tak jest! – żołnierz odpowiedział dziarsko.
– Kim jestem?
– Zastępcą dowódcy dywizji do spraw liniowych. – Zaskoczenie na twarzy pułkownika. Nie dowierzał. – A jak się nazywam?
Szeregowy zawahał się. Pułkownik pewnie pomyślał: a jednak nie zna.
– Pułkownik… – zaczął niepewnie szeregowy, patrząc na oficerskie pagony zastępcy – pułkownik… Gargamel – wypalił zadowolony, że sobie przypomniał. (...)

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.