Panować nad sobą – to najwyższa władza.

Seneka Młodszy
Polska zawsze blisko
Sobota, 24.06.2017 r.
Imieniny: Jana i Danuty


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Doktor z Biskupiej Górki

Małgorzata K. Nowak 2010-03-09
natanielwolf_100.jpgBiskupia Górka w Gdańsku, to miejsce kryjące nie jedną historię ale najciekawsza wiąże się z tajemnicą grobu doktora Nataniela Wolfa. Od strony Targu Siennego widoczna jest wieża i zabudowania dawnego schroniska młodzieżowego. Obecnie znajduje się tam laboratorium kryminalistyki Komendy Głównej Policji. W XIII wieku teren ten prawnie należał do biskupów kujawskich, którzy tu mieli swoją rezydencję. W roku 1781 powstała tu „ dostrzegalnia gwiazd” i stała do roku 1818. Jeszcze jakiś czas po II wojnie światowej znajdował się tu grób lekarza i pasjonata astronoma, dla którego tą „dostrzegalnię” zbudowano.

nataniel wolf.jpgEkscentryk i oryginał, noszący własne włosy - ufryzowane i z harcapem. Inny od wszystkich działających wówczas w Gdańsku medyków. Był lekarzem nowoczesnym, eksperymentującym i przekonany o słuszności swoich diagnoz oraz metod leczenia. Ekstrawagancki w sposobie bycia, każdemu potrafił wygarnąć, co o nim myślał. Mimo dość osobliwych cech charakteru ten wielki oryginał i ekscentryk cieszył się uznaniem biednych i bogatych gdańszczan. Urodził się w Chojnicach w roku 1724. Był synem tamtejszego aptekarza. Ojca stracił wcześnie i byłby pewnie przejął po nim aptekę, gdyby nie głód wiedzy. Pociągała go medycyna, filozofia, matematyka i astronomia. Studiował w Jenie, w Lipsku, potem w Halle. Nienajlepsza kondycja finansowa odbiła się na jego zdrowiu. Zachorował na gruźlicę. Studia jednak ukończył w Erfurcie uzyskując dyplom uniwersytecki, dzięki stypendium ufundowanemu przez biskupa warmińskiego Adama Grabowskiego.

Po raz pierwszy pojawił się w Gdańsku w roku 1749. Duża konkurencja i niechęć środowiska lekarskiego, a także brak stosownych znajomości spowodowały, że długo tu nie zabawił. Bez wahania przyjął posadę nadwornego lekarza Stanisława Lubomirskiego. Marszałek wielki koronny był chory na gruźlicę, zaś od dziecka słabowity. Potrzebował więc stałej opieki lekarskiej. Nataniel zaś, jako człowiek z natury życzliwy i dobry, z całym oddaniem tę opiekę sprawował. Praca u tak znamienitego pacjenta zaowocowała zarówno stabilizacją finansową jak i popularnością. Doktor Wolf, po rozstaniu z Lubomirskim w roku 1761, został lekarzem nadwornym Adama Kazimierza Czartoryskiego.

Adam Kazimierz Czartoryski - generalny starosta ziem podolskich pochodził ze zdrowej rodziny, a ponadto był o 10 lat młodszy od swego medyka. Prowadził dom otwarty, należał do twórców Teatru Narodowego, parał się zarówno teorią jak i krytyką literatury. U księcia bywało wiele znanych nazwisk epoki. Nawet sam Casanova, który o doktorze Wolfie wyrażał się per „kreatura” - a to za sprawą pewnego paskudnego żartu doktora. Król Stanisław August Poniatowski, sam będąc również pacjentem Nataniela, nobilitował go w roku 1768. Akt nobilitacji przywiązał syna chojnickiego aptekarza do Polski bardzo szczerze i do końca życia.

Wolf, wraz ze swoimi chlebodawcami wiele podróżował. Swoboda finansowa, jakiej doświadczył, a także doskonałe zdrowie księcia Adama, pozwoliły mu na zajęcie się swoja pasją. A tą była astronomia. Kiedy książę Czartoryski został komendantem Korpusu Kadetów, Nataniel objął tam stanowisko generalnego lekarza wojsk polskich. W roku 1769 jednak - Wolf opuścił Warszawę. Podobno zmusiła go do tego choroba. Dziwnym się może wydawać, że po licznych podróżach m.in.. do Anglii, wreszcie osiadł w ...Tczewie. Przypuszcza się, iż miał tam rodzinę. No, bo jakież inne względy mogły zagnać znanego lekarza do prowincjonalnego miasta. A może pragnienie ciszy i spokoju dla kontynuowania swoich ukochanych badań astronomicznych. Rok 1772, a więc rok pierwszego rozbioru Polski, wygonił go z Tczewa, zagarniętego przez Prusy. Szczerze oddany Polsce, w której przecież zrobił karierę i odniósł sukcesy, wyjechał do Gdańska, wtedy jeszcze pozostającego przy Polsce.

Z listami polecającymi trafił pod łaskawą i życzliwą opiekę opata cystersów oliwskich, Jacka Rybińskiego. Jemu też zawdzięczał pierwsze i całkiem wygodne lokum w Gdańsku. Na drugim piętrze domu na rogu ulicy Garncarskiej i Targu Drzewnego. Dom ten w latach 1436 - 1831 był własnością cystersów oliwskich. Tutaj w narożnym pokoju doktor Wolf urządził sobie obserwatorium, sprowadzając do niego nowoczesne przyrządy astronomiczne. Wciąż żądny wiedzy i wymiany doświadczeń - związał się z Gdańskim Towarzystwem Przyrodniczym utworzonym przez Daniela Gralatha – botanika i fizyka gdańskiego, burmistrza Gdańska, twórcy i sponsora Alei Lipowej, w której posadzono 1400 drzew lipowych. Wolf został powołany na członka Royal Society w Londynie. Publikował, badał, leczył, dokształcał się. W mieście dał się poznać, jako dobry i nowoczesny lekarz, i stał się popularny. Zajmował się nie tylko leczeniem i swoją ukochaną astronomią, ale też systematyką roślin, a także kolekcjonowaniem rzadkich okazów muszli i minerałów. W tym też czasie, Towarzystwo Przyrodnicze zakupiło na Biskupiej Górce miejsce pod budowę obserwatorium, które Nataniel był gotów sfinansować, jak i wyposażyć.

Kiedy w Gdańsku zaczęto mówić o pierwszych szczepieniach przeciwko ospie - dokonywanych w zachodniej Europie, dr Wolf stał się gorącym ich zwolennikiem. W końcu Rada, w dniu 27 maja 1774 wydała zezwolenie na szczepienia, ale wyłącznie poza miastem ze względów bezpieczeństwa. W mieście rozgorzała prawdziwa dyskusja nad celowością i bezpieczeństwem szczepień. Jedni odwodzili, iż to wręcz zbrodnia, drudzy ostrzegali przed gniewem bożym, inni zaś z lubością cytowali zagraniczne pisma donoszące o sukcesach szczepień. Wbrew jednak stanowisku środowiska lekarskiego, które generalnie było przeciwne szczepieniom, nieufne wobec nowinek, pomysł wzbudził zainteresowanie. Ospa była w tych czasach jedną z najgroźniejszych chorób, pojawiała się co kilka lat i powodowała ogromną śmiertelność, zwłaszcza wśród dzieci. Bogate mieszczaństwo gdańskie, obyte i wykształcone, okazało się podatne na nowinki medyczne, i coraz częściej dopytywało o szczepienia dla swoich dzieci. Pierwszym, który zdecydował się na eksperyment, był Christian Henryk Trosiener. Kazał zaszczepić swoje trzy córki. Jedynym lekarzem, który gotów był to szczepienie przeprowadzić był Nataniel Wolf. Wiadomość o tym, jak technicznie przebiegało owo szczepienie i na czym polegało, zawdzięczamy pamiętnikowi jednej z panien Trosiener, Joannie (od 1785 roku pani Schopenhauer, matce wielkiego filozofa Artura).

O to, co pisze o szczepieniu swoich młodszych siostrzyczek i jej samej. Zabiegu szczepienia doktor zadawał złotą igłą umoczoną w ropie osób chorych na ospę, osiem małych ranek, dwie na każdym ręku między dużym a wskazującym palcem i po dwie na każdym kolanie. Niebawem po szczepieniu panienka Joanna osłabła, a na ciele pojawiła się wysypka. Jak zaradził na te objawy doktor?

Cyt: „ doktor Wolf podrywał mnie, brał na ręce i biegał ze mną bez względu na upał czy zimno, deszcz czy pogodę, tam i z powrotem po Długim Moście. Prawie nieprzytomna zwisałam mu jak jagnię na ramieniu ,a spotykający nas ludzie patrzyli na nas i współczuli głośno. W końcu i te złe dni minęły, a leczenie skończyło się pomyślnie. Uprzedzenie do szczepienia ospy poniosło porażkę, a powodzenie doktora Wolfa utrwaliło się na wieczne czasy”.

Z Biskupiej Górki w roku 1778 Wolf w towarzystwie przyjaciela i uczonego Johanna Bernulliego obserwował zaćmienie słońca. Johann Bernoulli zachwycony był sprzętem jaki posiadał ten pasjonat w swoim domowym obserwatorium astronomicznym. Wolf wyprowadza się z domu cystersów na Biskupią Górkę celem wybudowania „dostrzegalni gwiazd” na zakupionym miejscu przez Towarzystwo Przyrodnicze. Obserwatorium zostało wybudowane i wyposażone w sprzęt, jakbyśmy dzisiaj to nazwali - najnowszej generacji. Niestety, nie dane było panu Wolfowi cieszyć się długo swoją „dostrzegalnią gwiazd”. Zmarł podczas epidemii grypy w grudniu 1784, niosąc cały czas pomoc chorym i potrzebującym. Prawdopodobnie, organizm osłabiony gruźlicą, nie wytrzymał choroby.

biskupiejdaw.jpgbuskupiejobec.jpg

To jednak nie koniec opowieści o doktorze ekscentryku. Otóż, prawdopodobnie, czując swój koniec, zawczasu przygotował się do podróży stąd do wieczności.
Miastu zapisał obserwatorium wraz z wyposażeniem oraz kwotę 4 tysięcy dukatów, na funkcjonowanie obserwatorium. Stworzył tym samym fundację do badań astronomicznych w Gdańsku. Sam zaś zażyczył sobie spocząć w specjalnej dębowej kapsule, wypełnionej roztworem o składzie „podobnym do formaliny”, co miało zmumifikować zwłoki. Pochować się kazał koło ukochanego obserwatorium. Testamentem zezwolił na otwarcie grobu po 100 latach. Niestety, w roku 1813, generał Rapp gubernator napoleoński Wolnego Miasta Gdańska nakazał rozebranie „dostrzegalnię gwiazd” na Biskupiej Górce. Zarówno grób Wolfa, jak i pomnik na nim, choć uszkodzone, ocalały z oblężenia. Kiedy zdecydowano się już w roku 1869 otworzyć grób lekarza i astronoma stwierdzono, iż w kapsule - trumnie zachowały się same kości.
Najprawdopodobniej podczas oblężenia 1813 roku wyciekł z uszkodzonej trumny płyn konserwujący. Zanim pochowano szczątki w miejscu poprzedniego grobu, wykonano gipsowy odlew czaszki lekarza i przekazano Towarzystwu Przyrodniczemu. Towarzystwo, zaś po otrzymaniu odszkodowania za zniszczone na Biskupiej Górce obserwatorium, - w roku 1845 - przeniosło się do domu, zakupionego przy ulicy Mariackiej i tam otworzyło nowe obserwatorium, które działało do ostatniej wojny.Teraz w tym budynku mieści się Muzeum Archeologiczne. Zaś po grobie dr Wolfa, poza krótką notatką profesora Jana Kilarskiego - autora licznych prac na temat Gdańska - nie pozostał ślad. I próżno szukać jakiegokolwiek tropu na Biskupiej Górce, która stała się dzielnicą zupełnie nie przystającą do marzeń doktora.

wiezadawneschronisko.jpgmuzeumarcheologiczne.jpg
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.