Czwartek, 22.02.2018 r. Imieniny: Marty i Małgorzaty
Dobra wola jest czymś najbardziej wartościowym w człowieku; ona przydaje wszystkiemu pozostałemu szlachetność i wartość, i w tym tkwi istota całego człowieka.

Francois Fenelon
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Felicja Kruszewska

Redakcja 2007-02-13
kto_to_100.jpgFelicja Kruszewska (ur. 10 października 1897 na Podolu, zm. 19 marca 1943 w Radomiu) - polska poetka i dramatopisarka.

Studiowała w Piotrogrodzie, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Polonistyki i Anglistyki oraz dziennikarstwo w Szkole Nauk Politycznych. Debiutowała w roku 1921 w piśmie "Skamander". Podczas okupacji niemieckiej publikowała w prasie wydawanej konspiracyjnie. Została aresztowana podczas łapanki.

-------------------------------------------------------------

Brzoskwinia

Pijemy dziś herbatę w obrosłej winem altanie.
Ja jestem bardzo poważna, mówię ci grzecznie: Panie.
Siedzisz niedbale w fotelu i palisz papierosa.
Brzęczy gdzieś w cukiernicy łakoma duża osa.
Słońce się stacza ukośnie. Za chwilę topolę minie.
Podsuwam ci na paterze duże złotawe brzoskwinie.
Brzoskwinie świecą w krysztale, jak ciepłe różowe latarki,
pokryte są lekkim puszkiem, jak moja skóra na karku.
Lecz najpiękniejsza jest chyba ta, która leży na wierzchu,
różowi się i złoci w łagodnym błękitnym zmierzchu.
Okrągła, duża, pachnąca, wygląda jak zapłoniona.
Jest pewnie miła w dotknięciu, jak moje nagie ramiona.
Bierzesz ją lekko w palce, przymrużasz trochę oczy,
rozrywasz ją ostrożnie, sok ci po palcach broczy.
Wyjmujesz serce-pestkę (sok w niej upojny chlusta)
różowe, słodkie mięso wkładasz w najdroższe usta.
Nagle schylasz ku mnie młode, wysmukłe ciało
i pytasz bardzo serdecznie: Mój Boże! Co pani się stało?
Nie umiem odpowiedzieć, a łzy mi płyną, płyną…
chciałabym… Tak! Właśnie bym chciała być tą różową brzoskwinią!

(... )

Powietrze jest dziś przecie całym poematem
I wiatr pijany tańczy w fałdach mej sukienki!
Kokarda mi na włosach powiewa szkarłatem
W takt przesłodkiej, dziecinnej i śmiesznej piosenki.
Pachną twemi ustami czerwone goździki,
i rozchwiało się wino w zgubionej altanie.
Tłumiąc chustką na ustach radosne okrzyki
lecę przez małe dróżki na Twoje spotkanie.
Może już tą alejką akacjową kroczysz,
którą słońce calutką poznaczyło w kratki?
A może znów radosny przez zagon przeskoczysz
na którym się rozśmiały zlotookie bratki?

Prostytutka

Jak przybitą mnie trzymał do łóżka
przez noc całą do szarego rana.
Spadła czysta na ziemie poduszka,
kiedym kładła się z nim spać pijana.
Na mej twarzy gorące dyszały
usta całe wódką przesiąknięte,
i ramiona mnie obejmowały,
jakby więzy – jak łańcuchy przeklęte.
Och, gorąco było i czerwono
i dymiła zgaszona świeca.
Twarz miał mokrą od potu i słoną,
Dolatywał przykry swąd od pieca.
Bóg jest pewno nad wszystko surowszy,
że tej nocy nie uczyni krótką.
Kiedy zasnął, na brzeg mnie zepchnąwszy,
chciałam płakać cichutko, cichutko.
Kiedy wreszcie wychodził przedświtem,
to mi rzucił pieniądz i wyzwisko.
Coś jęczało jak w dzwonie rozbitem
to daleko, to znów bardzo blisko.
Pełno było dymu z papierosa,
w piersiach kłuło mnie coś tak głęboko.
Na stół weszłam w koszuli i bosa,
otworzyłam okienko szeroko.
Było cicho – cicho – błękitno.
Mały wróbel po dachu skakał.
Coś krzyknęłam okropnie do Boga.
Bóg zrozumiał. Białym śniegiem płakał.

( ... )

Wiatr umęczony usnął, nie szurszy trawami,
południe w suche osty dmucha jak w organki.
Słońce się roztopiło i spływa kroplami
na mnie, na szary piasek i na macierzanki.
Skręcają się i dymią fioletowe liście,
łyszcząc kroplami potu jak kroplami rosy.
Krew się w lepki miód zmienia i płynie powoli,
głowa spada płonąca w przepaść aromatów,
słońce leży na ustach i tak słodko boli,
parzą gorące ciało suche listki kwiatów.
Jestem drugim upałem, który słońce zetrze,
brązową, miękką skórą, którą żar wysusza
dłońmi wyrzuconymi w skwar, w radość w powietrze -
Nie mam zupełnie duszy. - I po co mi dusza?

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
img_4561ap.jpgimg_5262-ap.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
50.perspektywy_kacikap.jpgchytry_traci_kacik.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.