Wtorek, 07.04.2020 r. Imieniny: Donata i Rufina
I drobnostek nie należy lekceważyć, bo są one podstawą doskonałości, a doskonałość nie jest drobnostką.

Michał Anioł
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Fruwająca Prawda "Mistrza"

Maciej K. Dąbrowski 2011-04-06
Gdyby "głupota" umiała fruwać (jak Mistrz) - nie mielibyśmy "korków" na ulicach. (Z ogromnym zadowoleniem jako również Warszawiak słucham wieści, że Pani Prezydent prowadzi w Ratuszu intensywne badania nad wynalazczością tego właśnie typu? Może i w całej Polsce w ten sposób poszukają?)

Jeśli komuś się wydaje, że wypowiedź jakiegokolwiek "idola" jakiejś branży powinna być brana za odgłos wyroczni w każdej sprawie nie dotyczącej jego specjalizacji - popełnia zasadniczy błąd.
To powinno być oczywiste zarówno dla tych "ślepo wierzących" w każdy grzmot, jak i dla "notorycznych sceptyków".

Niestety - nie jest.

Są różne odmiany i stadia "głupoty". Każdy ma prawo do swojego stadium, nawet mistrzowskiego, w większości wypadków zależnego (podobnie jak charakter) nie tylko od pewnych cech wrodzonych, lecz i cech nabytych (także niestety od otoczenia w którym się badany obraca).

Nie zawsze uzależnienie (od trenerów, których niekiedy pełno w otoczeniu mistrza) tworząc wypadkową z osiągniętym stopniem asertywności pozwala mistrzom na tzw „własne zdanie”. Gdy jednak stopień rozwoju pozwala i głoszone opinie są „własnym zdaniem” głoszącego je – istnieje jeszcze katalizator – pobłażliwość społeczna dla opinii mistrza, która – mimo, iż głoszone opinie sprzeczne są rażąco z jej opinią - wbrew sobie szuka tzw. „okoliczności łagodzących”.

Jest bowiem znana tzw. głupota nieświadoma - puszczana (to okoliczność łagodząca) jak para z czajnika w najmniej spodziewanym dla "głupoczącego" z nadmiaru pary osobnika w tzw. "towarzystwie". Tam, w zależności od stopnia gęstości towarzyskości, atmosfery i zawartości głupoty - zauważana jest lub nie.

Jeśli ktoś głupotę ma głęboko osadzoną w genach i drzewie genealogicznym – prawdopodobnie swoimi poglądami nie tylko genetyka nie zaskoczy i nikt się temu nie dziwi, lecz jeśli człowiek ten jest uważany za kogoś myślącego – sytuacja staje się trudniejsza. Albo wypowiedź traktowana jest jako „ekscentryczny pogląd”, albo – niestety nie. Tak jak w wypadku, gdy nieopatrznie przepuści się taki pogląd przez mikrofon, czyli – tubę reklamowo-propagandową.

Istnieje bowiem i taki czas, gdy głupota, nawet jeśli "niechcący" puszczona w "towarzystwo" - jest szkodliwa, powoduje bolesne swędzenia a nawet epidemiogenną wysypkę. Jeśli dopuszcza się tego ktoś swojej głupoty nieświadomy - należy mu wybaczyć, jeśli tworzy ją świadomie - jest to wielce naganne.

Zauważyliśmy z pewnością przypadki, gdy kogoś wykreowuje się na autorytet, na "mistrza" po to, by wykorzystać potem "mistrzowe" poglądy dla stłamszenia politycznego przeciwnika lub konkurencji.

Tuba, w której słychać "mistrza" jest oliwiona kreacją niespotykaną i wazelinowatość jej doprowadzono do perfekcji powodującej niekiedy odruch wymiotny. Nie zawsze kreujący "specyaliści" dostają za to tytuły - od "Orła" po "Hienę", nie wszyscy jeszcze dostali i nieprędko lista kandydatów się skończy. Z pewnością wielu jeszcze takich swojego medalu od tych, których odruch wymiotny nie „bierze” orderów nie dostało, ale przecież - jak widać, słychać i czuć - są. Cisi, skromni, nieco mniej lub bardziej "głupoczący"... są, spokojnie swojego czekają i kreują - też "tu i teraz" i od lat nie do ruszenia.

Najbardziej jednak naganne (po wyszydzaniu małych, kalekich dziewczynek przez panienko-idolkę wyrośniętą nieco lepiej, lub młodego śpiewającego polskiego patrioty przez pseudopolskie, pseudokompetentne Yury ), najbardziej godne pogardy jest wykorzystywanie głupot - które przecież każdemu, nawet "mistrzom", mogą się zdarzyć - przez tych co chcą "błysnąć" w ich blasku, lub chcą wypowiedzi autorytetów i "mistrzów", nawet tramwajarskich, wykorzystać wręcz komercyjnie.

Wypowiedź jakiegokolwiek "mistrza" jest jego prywatną sprawą i świadczyć może i powinna o jego inteligencji, erudycji, wykształceniu, rodzinie, prowieniencjach, koleżankach, cichych wspólnikach i współpracownikach i stu innych rzeczach - a nie zawsze świadczy o znajomości tematu, którego wypowiedź dotyczy.

Niektórzy mogą się zachwycać i wierzyć np. w słowa zasłużonej tramwajarki, która powstrzymała swój pojazd by puścić się pod znaną w świecie, ostatnią chyba polską nie sprywatyzowaną jeszcze bramę, by obfitą piersią bronić jednego takiego wąsatego już wtedy Lecha przed zimnymi komunistami. Inni zaś twierdzą że komuniści ówcześni, normalnie, jak to wtedy było w zwyczaju, lub - jak chcą biografometry - przewidując heroiczny gest dzielnej kobiety, wyłączyli prąd, a że jej tramwaj stał akurat pierwszy w kolejce na przystanku blisko bramy - poszła tam gdzie krzyczeli:
"q...wa, znów po ciemku na piechotę do chałupy..." jak to drzewiej, nie tylko tam, bywało.

To, że ona krzyczała później, ze to innego Lecha (lub rodziny genetyczna) wina była - to już następstwo kreacji lub mistrzowskiej (nad) interpretacji. W samą tylko "czelność" i głupotę chyba nikt by tu nawet agnostycznie nie uwierzył...

Już prędzej mój kolega, światowej sławy wirtuoz, powie prawdę wypowiadając się o kształcie i stanie naszej gospodarki, niż niestety prof Balcerowicz "powykłada" ją na temat zasad skrzypcowej wibracji - chociaż mogę nie doceniać profesora i z chęcią usłyszałbym w jego wykonaniu któryś z kaprysów Paganiniego, z pewnością chętniej niż "taniec Walkirii" w wykonaniu niektórych innych śpiewająco pewnych siebie i pełnych operetkowej tenorowości ministrów, choć "tu i teraz" mogą wszystko (bo i tak ich nic nie ruszy:-)..
Mówi się - "gdyby głupota umiała fruwać"... Nie każdy jednak kto umie fruwać - potrafi stać na ziemi.

Mistrz autentyczny latał może za szybko, może za daleko, wciąż za granicami, i może w jego specjalizacji trudno by zwracał uwagę na zamgloną ziemię? Z pewnością jednak – podobnie jak profesor Balcerowicz nie zapomniałby o dogłębnym zapoznaniu się z wibracją tworzywa, na którym chce grać lub chociaż współgrać – także każdy „mistrz” powinien zapoznać się dogłębnie z tematem na którego temat publicznie (jak by powiedzieli na Śląsku moim ukochanym) fanzoli.

Może powinien znaleźć czas na rozmowę nie tylko zfanami sportu i szybkiego wzrostu słupka sondażowego, lecz także np.z Rodzinami Ofiar tragedii smoleńskiej?!

Także i ta najbardziej nagłośniona głupota lub indolencja nie potrafi latać aż tak efektownie, jak by się puszczającym ją "w ruch" wydawało i - jak by może - chcieli. Świadczy jednak też o intencjach tych "speców" co ją w obieg "puszczają".

Ludzie narażający mistrza na ciosy i wykorzystujący jego nieświadomość(nie przypuszczam by wypowiadając się na tematy inne niż sportowe, tak ważne, i w ten sposób - był zorientowany do końca w temacie) jako oręż w walce politycznej, cynicznie podczepiający się pod jego wielkość by błysnąć, powinni wiedzieć -nie zasługują na medal.

Jakże to przykre, wręcz haniebne, gdy nie liczący się z nikim i z niczym ludzie wykorzystują nie żadne tam przez siebie "spreparowane" na "idola", lecz autentycznie wielkie nazwisko jako tarczę, chowając za nią swoją małość!

I znów - wstyd!?

Maciej Krzysztof Dąbrowski ( _mkd )
Zródło: http://www.wierszemkd.pl

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.