Każda praca jest możliwa do wykonania jeśli podzielić ją na małe odcinki.

Abraham Lincoln
Polska zawsze blisko
Środa, 22.11.2017 r.
Imieniny: Marka i Cecylii


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Fruwające kury, czyli akurat coś na Wielkanoc

Małgorzata K. Nowak 2014-04-18
mknowak_70.jpgSobota i niedziela to były takie dni w tygodniu, w których coś musiało się przydarzyć pod warunkiem, że wyjazd mojego małżonka na ryby nie doszedł do skutku. Pamiętam taką sobotę, a przed sobotą piątkowe popołudnie, kiedy w naszym domu pojawiły się karłowate kury, a ściślej mówiąc kura i kogut. Wszystko mogło skończyć się normalnie jeśli drób w sobotę znalazłby się w rękach nowego właściciela. Nowym właścicielem miał zostać kolega wędkarz mieszkający na wsi polskiej niedaleko Gdańska i znający się na kurzych sprawach. Nieco większe od kanarków ptactwo noc spędziło w wielkim pudle na balkonie ósmego piętra jedenastopiętrowego bloku na osiedlu Żabianka.

Rano okazało się, że wyjazd jest niemożliwy z jakiegoś powodu. Trzeba było podjąć środki zaradcze do momenty ekspedycji tychże ptaków. Regularne karmienie i zbieranie dwóch jaj dziennie większych trochę od przepiórczych. Żal było patrzeć jak męczą się w pudle na balkonie. Co rano kogut piał donośnie wzbudzając niepokój sąsiadów. Tak mijały tygodnie. Pewnej soboty nagle zobaczyliśmy koguta na barierce balkonu. Był zapewne zdziwiony, że stoi tak wysoko. Po chwili obok koguta stanęła kura. Uwolnione ptaki wykonały lot z ósmego piętra wprost pod samochody stojące na parkingu. Widowisko balkonowe mieli sąsiedzi niższych pięter. W końcu wydało się u kogo piał kur o piątej rano. Zaczęła się gorączkowa gonitwa za drobiem. Trudności z ujęciem uciekinierów zmusiły mojego męża Andrzeja do szukania ratunku u rybaków w Jelitkowie. Rozmowy o wypożyczeniu sieci spaliły na panewce. Tymczasem kurczaki przeniosły się w krzaki, które rosły pod oknami bloku. Do akcji wkroczyli sąsiedzi. Jedni kibicowali, inni próbowali polować. Polowanie zakończyło się powodzeniem dzięki pomysłowości sąsiada-kibica z pierwszego piętra.

-Weź Pan te klatkę! Jak kogut wejdzie to i kura przyjdzie. Ptactwo znalazło wreszcie swoje miejsce, też tymczasowe na działkach między Żabianką a Sopotem-Wyścigi. Jak się później okazało, było to już stałe miejsce ich pobytu.

Tekst: Małgorzata Krawczyńska Nowak z książki „Wspomnienia SAR” wydanej w roku 2002 z okazji 60 lat Politechniki Gdańskiej i 40 lecia Studenckiej Agencji Radiowej Gdańsk.
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Trzymajmy się zasad

rozpacz1.jpg

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
ap-31.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
plug_sniezny.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.