Korzystaj z każdego dnia, nie oglądając się na przyszłość.

Horacy
Polska zawsze blisko
Sobota, 23.09.2017 r.
Imieniny: Tekli i Bogusława


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Handel książką

Redakcja 2009-11-03
Pierwsze domy księgarsko - wydawnicze wykształciły się w Rzymie, w I wieku przed naszą erą. Prekursorem dzisiejszych wydawnictw był Tytus Pomponiusz Attyk, znakomity znawca języka i kultury greckiej. Olbrzymie bogactwo Pomponiuszów pozwoliło mu na zorganizowanie domu wydawniczego, w którym zatrudniał liczne grono kopistów, korektorów i lektorów. Z domu wydawniczego Attyka wyszły liczne dzieła Cycerona, Platona, Warrona i innych autorów, głównie greckich.

Na Forum Romanum mieli księgarnię bracia Sozjuszowie, specjalizujący się w wydawaniu dzieł Horacego. Księgarz Tryfon sprzedawał utwory Marka Kwintyliana i Marka Marcjalisa. Dorus z kolei sprzedawał dzieła Tytusa Liwiusza i Marka Seneki. Każdy z bibliopoli (tak nazywali się rzymscy księgarze) wydawał dzieła jednego, lub kilku autorów, którzy stale powierzali im swoje utwory.

Księgarnie pełniły w starożytnym Rzymie także rolę salonów literackich. Zbierali się tam pisarze by wieść namiętne dysputy i wysłuchiwać fragmentów nowych dzieł. Z czasem takie spotkania przekształciły się w imprezy o charakterze publicznym, podczas których pisarze odczytywali własne utwory, po czym odbywały się publiczne dyskusje. Obywatele rzymscy uwielbiali takie spotkania, uczestnicząc w nich również z powodu niemożności zakupu książek. Ceny ich były bowiem bardzo wysokie.

W średniowieczu dystrybucją książek zajmowali się wędrowni handlarze, zwani bibliopolami, którzy sprzedawali modlitewniki, ryciny drzeworytowe ze scenami biblijnymi, książki blokowe i karty do gry. Głównym miejscem handlu książką były odpusty i jarmarki. Szczególną sławą cieszyły się w owym czasie jarmarki w Jarocinie, Lublinie i Łęczycy. Na swoich straganach wywieszali, bibliopole, wykazy oferowanych tytułów. Książki nie były w owym czasie „towarem pierwszej potrzeby”. Bibliopole, żeby uczynić swój interes dochodowym trudnili się również sprzedażą innych artykułów.

Po wynalezieniu druku nastąpiło znaczne ożywienie handlu książką, wzrosła więc automatycznie liczba bibliopoli. Powodem takiego stanu rzeczy była znacznie niższa cena książki drukowanej od rękopiśmiennej. Nie oznacza to oczywiście, że książka była powszechnie dostępna. Raz – z powodu ciągle wysokiej ceny, dwa – z powodu analfabetyzmu, trzy – z powodu ciągle niewysokich nakładów. Inkunabuły tłoczono w nakładach 150-200 egzemplarzy. W XVI wieku średni nakład wzrósł do 500 egzemplarzy. Podręczniki akademickie drukowano w ilości 1000, a Biblie w ilościach 4000 sztuk. Największe nakłady uzyskiwały kalendarze. Ich nakłady dochodziły nawet do 10.000 sztuk. Największy nakład w owym czasie uzyskały Colloquia Erazma z Rotterdamu, wydane w Paryżu (1526) w ilości 24.000 sztuk. Podobna sytuacja utrzymywała się w XVII wieku.

W drugiej połowie XVI wieku na rynku księgarskim pojawiły się duże firmy, takie jak Plantinów i Elzewirów. Firmy te prowadziły handel książką w wielu krajach Europy. Centrum handlu książką znajdowało we Frankfurcie nam Menem, dwa razy w roku (na wiosnę i jesienią) odbywały się tu targi książki. Zjeżdżali się na nie księgarze i drukarze z całej Europy. Przywozili oni w beczkach sterty druków w postaci luźnych składek. Handel odbywał się za gotówkę lub na zasadzie wymiany (składka za składkę). Pod koniec XVI wieku podobne targi organizowano w Lipsku. Już w XVII wieku Lipsk uznawany był za centrum handlu książką.

Istotną rolę w europejskim handlu książką odegrali polscy bibliopole. Utrzymywali oni ożywione kontakty ze wszystkimi znaczącymi firmami księgarskimi w Europie. Pod koniec XV wieku i w XVI wieku na straganach krakowskich, poznańskich, lubelskich można było kupić książki drukowane we Włoszech, Francji, Szwajcarii, Holandii, Niemczech... Z kolei polskie druki znaleźć można było we wszystkich krajach Europy. Ekspediowano je drogą morską przez Gdańsk, lub lądową przez Wrocław.

Już w 1594 roku zaczęły wychodzić katalogii księgarskie. Były w nich zawarte wszystkie informacje z wyjątkiem jednej – ceny. Ta bowiem nie była sztywna – zależała od jakości papieru, nakładu, wielkości zamówienia, rodzaju oprawy, stopnia trudności składu, zdobnictwa. Koszty nie obejmowały honorariów autorskich, ponieważ aż do XIX wieku autor pisywał jedynie „dala honoru” (sic) Tak, czy inaczej ceny książek pozostawały aż do momentu zakupu tajemnicą (skąd my to znamy). W 1741 roku niemiecki księgarz Teofil Georgi, jako pierwszy podał w swym katalogu ceny książek. Nie wyszło mu to na dobre. Został poddany ostracyzmowi ze strony środowiska i znalazł się na skraju bankructwa.

Ceny książek były w XVI wieku niezwykle wysokie. Dla przykładu: Statuty Łaskiego kosztowały 30 florenów, Wizerunek własny człowieka poczciwego Mikołaja Reja – 6 florenów, Gramatyka Donata – 4 grosze. Dla porównania: wołu można było kupić za 4 floreny, konia za 19, kurę za 2 grosze, buty za 17 groszy. W XVII wieku do najdroższych książek należały atlasy; kosztowały nawet 150 florenów. Pojedyncze mapy kosztowały 5 florenów. Bardzo drogi był Zielnik Szymona Syreniusza; w 1611 roku sprzedawano go za 100 florenów. Tania była natomiast literatura o tematyce moralno-obyczajowej i mieszczańskiej; Fraszki Sowizdrzała kosztowały 20 groszy.

W XVIII wieku słynna Encyklopedia francuska w opracowaniu Diderota i d`Alamberta, składająca się z 35 tomów, wydana w nakładzie 5000 egzemplarzy, kosztowała w subskrypcji 1000 liwrów (cena butów 5-7 liwrów). W Polsce, za czasów Stanisława Augusta można było kupić w księgarni Grőlla trzytomowe wydanie dzieł Tacyta w przekładzie Adama Naruszewicza, płacąc za poszczególne tomy 27, 33, i 21 złotych. Dla porównania: pisarz miejski zarabiał miesięcznie 16 złotych.

Najdroższą księgą owych czasów była Liber passionis nostri Jesu Christi cum characteribus nulla materia composistis. Znajdowała się ona w zbiorach księcia Eugeniusza Lamoral de Ligne. Stanowi ona niezwykła ciekawostkę edytorską. Wydano ją w Anglii. Jej tekst składał się z pojedynczych liter wyciętych z cienkiego pergaminu i naklejonych na niebieskie karty papierowe. Cesarz niemiecki, Rudolf II dawał za tą księgę gigantyczną jak na owe czasy sumę 11.000 dukatów.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.