Nie ludzie nami rządzą, lecz własne słabości.

Aleksander Fredro
Polska zawsze blisko
Wtorek, 17.10.2017 r.
Imieniny: Wiktora i Małgorzaty


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Hoffmanowska Bitwa Warszawska 1920r. Po premierze

Jacek Frankowski 2011-10-05
5_olbrychski_piusudzki_100.jpg Przedpremierowy pokaz prasowy filmu „1920 Bitwa Warszawska” zgromadził liczne grono dziennikarzy i fachowców z branży filmowej a także ekipę aktorów i realizatorów filmu z Jerzym Hoffmanem i Sławomirem Idziakiem na czele. Oglądałem ten film już po raz trzeci i sam byłem ciekawy czy i tym razem przykuje on moją uwagę jak za pierwszym razem.

Fabuła filmu jest pretekstem do ukazania kawałka polskiej historii, bitwy rozegranej na przedpolach Warszawy w dniach 14 – 15 sierpnia 1920 roku, która uznana została za 18 przełomową bitwę w historii świata. Jeśli w polskiej historiografii to polskie zwycięstwo nazywane jest Cudem na Wisłą, to i z filmem związane jest wydarzenie, które zakrawa na miano cudu. Jak powiedział Jerzy Hoffman „1920 Bitwa Warszawska” jest w historii polskiego kina pierwszym filmem kiedy pieniądze na realizację pojawiły się przed scenariuszem filmu.

Inicjatorami realizacji filmu byli znany kaskader Leszek Adamowski i bankowiec Mariusz Gazda. To oni zwrócili się z tym pomysłem do mistrza kina batalistycznego Jerzego Hoffmana. Mistrz Jerzy podjął wyzwanie. Miałem to szczęście, że producent filmu Jerzy Michaluk wyraził zgodę na moje uczestnictwo na planie film. Było to przeżycie specjalne pod każdym względem. Wersja 3D w jakiej przebiegała rejestracja filmu wymagała nagromadzenia techniki i związanych z nią ekip w niespotykanym dotąd rozmiarze. Obok wielkich podwójnych kamer pracujących na statywach, montowanych na platformach pojazdów i na ruchomych wysięgnikach, małe podwójne kamery, z którymi młodzi operatorzy w kostiumach filmowych wchodzili w filmowany tłum lub galopowali w środku ułańskiej szarży. Nad wszystkim tym panował niepodzielnie Sławomir Idziak, twórca obrazu, który od kilkunastu lat pracował dla wielkich holywoodskich wytwórni, gdzie zdobył m.in. nominację do Oskara za zdjęcia do filmu „Helikopter w ogniu”. Ale nie tylko pracą operatorów kierował Sławomir Idziak. Decydował o oświetleniu scen i zadymieniu. Dla mnie wielkim odkryciem była rola dymu w obrazie filmowym. Dymy pojawiały się we wnętrzach i w plenerach. Dymy rozproszone i skoncentrowane. Jasne ulotne jak mgiełka i ciężkie czarne wiszące groźnie na niebie. Jedne dymy unosiły się ze świec leżących na ziemi inne wydobywały się ze świec umieszczonych na długich wysięgnikach przymocowanych do pędzących quadów.

Można śmiało powiedzieć, że powstała filmowa szkoła „zadymiania”. Poświęcam dymowi tak wiele miejsca, gdyż dzięki dymowi we wnętrzach dostrzegamy światło, w plenerze dym w głębi pozwala wzmocnić plan pierwszy, w scenach bitewnych uzyskanie wrażenia grozy bez dymu byłoby niemożliwe. Wiele scen zawiera też swoją malarską urodę dzięki dymowi. Widzimy dym, ale go nie dostrzegamy i nie doceniamy jego wielkiej plastycznej siły oddziaływania. Pewnie sam nie dostrzegłbym tych dymów w filmie gdybym nie widział na planie wielkiej wagi jaką do zadymiania przywiązywał Sławomir Idziak.

Realizacja filmu była dla wielu ludzi niezwykłym przeżyciem. Jerzy Szebesta II kierownik produkcji filmu ds. koni i militariów, uczestniczący w kilkudziesięciu realizacjach filmowych, tak opisał pierwszy dzień zdjęć „Bitwy Warszawskiej” z udziałem kawalerii: „7 sierpnia 2010 roku o 7 rano pod stołeczny kościół św. Anny przyszło 140 koni z jeźdźcami i ponad stu statystów […] Orkiestra Reprezentacyjna WP zaintonowała „My, pierwsza brygada”. I wtedy przeszły mnie dreszcze, byłem wzruszony. Zadzwoniłem do producenta Jerzego Michaluka i powiedziałem: „Jerzy, to wszystko poszło. Ja w to nie wierzę”. I rozpłakałem się”.

Dla mnie podobne emocje wywoływały zdjęcia pod Komarowem, na miejscu historycznej największej w XX wieku bitwy kawaleryjskiej, gdzie dywizja polskiej kawalerii dowodzona przez płk. Juliusza Rómmla rozbiła dwie dywizje sowieckiej legendarnej 1 Konarmii dowodzone przez samego gen. Siemiona Budionnego. Koniec sierpnia, pole historycznej bitwy, maszerujące pod czerwonymi sztandarami oddziały sowieckiej konnicy, polscy ułani szykujący się do szaleńczej szarży. Dymy i ogień. Pada rozkaz: Lance do boju, szable w dłoń! Narastający tentent końskich kopyt, huk wystrzałów i bojowe okrzyki szarżujących tworzyły realia, w których zapominałem, że jestem na planie filmowym. Miałem wrażenie, że w jakiś cudowny sposób znalazłem się na polu bitwy sprzed 90 lat. To było wielkie niezapomniane przeżycie.

Oglądałem film zauroczony urodą obrazu, były też chwile gdy oczy stawały się wilgotne. Nie wstydzę się tych chwil męskiej słabości, tak jak na konferencji prasowej Borys Szyc gdy przyznał że, dwukrotnie łezka zakręciła się w oku. Nie jesteśmy narodem płaczków i te wilgotne oczy Szebesty, Szyca, moje i potwierdzone przez wielu innych widzów filmu, są świadectwem osiągnięcia artystycznego celu przez mistrza Jerzego. Co prawda jeden z krytyków w recenzji przewidywał, że „Chusteczki nie przydadzą się na finał” - dowcipnie dodając – „nie tylko dlatego, że mamy na nosie okulary 3D”. Być może jest to taki twardziel, którego nic nie porusza. W opinii tego recenzenta „Natasza Urbańska jest poprawna, ale bezbarwna”. Nie zgadzam się zupełnie z taką opinią, gdyż akurat Urbańska, jako filmowa Ola, wcielająca się w rolę artystki kabaretowej, żołnierza na polu bitwy, sanitariuszki biorącej udział w operacjach chirurgicznych i opiece nad rannymi jest wiarygodna w każdej z tych tak odmiennych ról. Scena, w której tuż po otrzymaniu wiadomości o prawdopodobnej śmierci swojego ukochanego, poślubionego w dniu wymarszu na wojnę, męża Jana, śpiewa piosenkę „Rozkwitały pąki białych róż” jest dowodem jej mistrzostwa aktorskiego. Śpiew na granicy szlochu, z przenikającym bólem w pięknych oczach robi niezatarte wrażenie na widzach z wyjątkiem cytowanego już recenzenta pewnej gazety.

Daniel Olbrychski w roli marszałka Piłsudskiego znakomicie odtwarza wileński zaśpiew w głosie marszałka znany z zachowanego nagrania radiowego. Linda wiarygodny w roli Wieniawy, szwoleżera adiutanta Piłsudskiego. Jerzy Bończak z roli podpitego kapitana Kostrzewy stworzył małe arcydzieło. Adam Ferency w roli czekisty Bykowskiego jest autentyczny do bólu. Aleksander Domogarowo, niezapomniany Bohun z Ogniem i mieczem znowu jest kozakiem, lecz tym razem walczącym po polskiej stronie o wolność kozacką. Dobrze, że na ekranie pojawiają się chociażby w epizodach także inni znaczący uczestnicy wydarzeń związanych z Bitwą Warszawska. Generał Haller grany przez Jacka Poniedziałka, gen. Rozwadowski – Marian Dziędziel, gen. Sikorski – Dariusz Kordek, premier Witos – Andrzej Strzelecki, premier Grabski – Michał Żebrowski. Postacie z drugiej strony bitewnego pola to Lenin – Viktor Bałabanów, Stalin – Igor Guzun, gen. Tuchaczewski – Aleksandr Khoshabaev.

Scenografia filmu to kolejny sukces Andrzeja Halińskiego. Wnętrza dekorowała Wiesława Chojkowska. Kostiumy wojskowe Andrzeja Szenajcha, który ubrać musiał kilka tysięcy wojaków w różnobarwne mundury polskie, kozackie i czerwonoarmijne. Kostiumy cywilne we współpracy z Wandą Kowalską zaprojektowała Magdalena Tesławska, która niestety nie zobaczy już swojego dzieła na ekranie. Przygotowaniem scen bitewnych zajmował się Tomasz Biernawski, któremu w scenach bitew kawaleryjskich asystował por. Robert Woronowicz ze szwadronu reprezentacyjnego WP. Kaskaderami, którzy na planie Bitwy mieli wielki udział, dowodził Zbigniew Modej.

W trakcie konferencji prasowej padło też pytanie o podział decyzji na planie filmowym pomiędzy reżyserem Hoffmanem i twórcą obrazu Idziakiem. Współpraca to w praktyce wyglądała tak: reżyser określał przykładowo, że kręcona będzie szarża w wybranym miejscu, z udziałem określonej grupy uczestników, z których jedni mają uciekać a drudzy ich gonić. Po sprecyzowaniu tych zadań rozpoczynała się rola Idziaka, który określał ustawienia świateł, ogni i dymów tworzących oprawę filmowych obrazów, oraz miejsca i sposoby pracy rejestrujących kamer. O zmianach w ustawieniu w kolejnych dublach decydowali Hoffman i Idziak wspólnie.

Dystrybucja filmu przewidywana jest w Europie i USA. Bardzo życzyłbym twórcom filmu sukcesu na światowych ekranach filmowych. Ich dzieło na to zasługuje. Na przypomnienie światu zasługuje także historia wielkiej bitwy, którą film ożywia.

Artykuł opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim nr.40 z dn 4.10.2011



1.jerzy_hoffman_komendant_filmowej_bitwy_warszawskiej_ap_art.jpg
Jerzy Hoffman – Komendant filmowej Bitwy Warszawskiej
2_slawomir_idziak.jpg

Sławomir Idziak – autor zdjęć
3.natasza_urbanska_ola_bitwa_warsz._ap_art.jpg
Natasza Urbańska filmowa Ola
4.borys_szyc_jan_ap_art.jpg
Borys Szyc filmowy Jan
5_olbrychski_piusudzki.jpg

Daniel Olbrychski jako Marszałek Piłsudski
6_linda_wieniawa.jpg
Bogusław Linda filmowy Wieniawa
7_bonczak_wieniawa.jpg
Jerzy Bończak jako kapitan Kostrzewa
8_andrzej halinski.jpg
Andrzej Haliński scenograf
9.andrzej_szenajch_kostiumy_wojskowe_ap_art.jpg
Andrzej Szenajch kostiumy wojskowe
10.tomasz_biernawski_i_robert_woronowicz_na_koniu_ap_art.jpg
Tomasz Biernawski i Robert Woronowicz na koniu – przygotowania do bitwy kawaleryjskiej
11_zbigniewmodej_kaskadezry.jpg
Zbigniew Modej szef kaskaderów
3.dymy_na_planie_bitwy_warszawskiej.jpg
Dymy odegrały wielką rolę w filmowych obrazach „Bitwy Warszawskiej”
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.