Poniedziałek, 06.04.2020 r. Imieniny: Celestyna i Wilhelma
Nie w poznaniu leży szczęście, lecz w dążeniu do niego.

Edgar Allan Poe
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Julian Tuwim

Redakcja 2006-02-08
tuwim100.jpgUrodził się w Łodzi 13 września 1894 roku (trudno o bardziej banalny początek). Jego rodzice to spolszczeni Żydzi (nazwisko ma swe źródło w języku hebrajskim - "towim" znaczy dobry). Od dziecka wychowuje się jednak w oderwaniu od kultury żydowskiej (dziadek Juliana wydawał pierwszą polskojęzyczną gazetę w Łodzi). W domu rodzinnym, o którym poeta niewiele później pisał, nie było najlepszej atmosfery rodzinnej. Dokładnie pisze o tym we wspomnieniach siostra Irena.

Uczniem, trzeba przyznać, był marnym. Musiał nawet powtarzać rok. Jednak w pewnym momencie wpada mu w ręce tomik poezji Staffa. I wtedy dokonuje się dziwna przemiana w naszym bohaterze. Zaczyna czytać wiersze, uczyć się i o dziwo kończy szkołę jako jeden z lepszych uczniów. Jedynie matematyka została dla niego niezgłębioną tajemnicą - "nieodwzajemnioną miłością" jak pisał. Odwzajemnioną miłością była natomiast Stefania: piękna i dobra, co potwierdzają przyjaciele poety, została później jego żoną.

Rodzinne miasto Łódź miało decydujący wpływ na poglądy Tuwima: Tutaj zetknął się zarówno z niesprawiedliwością społeczną i nędzą środowisk robotniczych, jak i z kabaretem. Dało mu to szacunek dla zwykłego człowieka, a zdrugiej strony zainteresowanie dla podkasanej muzy - cechy jakie prezentował do końca życia. W roku 1916. Wyjeżdża do Warszawy studiować: "Nie miałem serca do Warszawy, gdy opuszczałem miasto Łódź" napisze w "Kwiatach polskich"

Rozpoczętych studiów nigdy nie kończy, gdyż od razu zaczyna działalność jako poeta. Jest jednym z założycieli kawiarenki "Pod Picadorem", która umożliwiła pierwszą odsłonę nowej poezji. Przedstawicieli tej grupy nazywać będą w przyszłości "Skamandrem". Wiersz "Wiosna" i pierwszy tomik "Czyhanie na Boga" przynoszą mu sławę porównywalną chyba tylko ze sławą gwiazd rocka. Wokół jego osoby powstaje otoczka skandalisty, prowokatora ale i wspaniałego poety. W każdym razie na spotkania autorskie uczniowie chodzą, nie informując o tym nauczycieli a czasami wbrew jawnym zakazom z ich strony! Kolejne tomiki potwierdzają tylko jego sławę najpopularniejszego poety polskiego okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Z czasem nasilają się coraz bardziej brutalne i bezsensowne ataki prawicy, która nie mogła zdzierżyć tego, że najbardziej znany i lubiany poeta polski jest Żydem. Zresztą środowiska żydowskie traktowały Tuwima bez zbytniego sentymentu, traktując go jak zdrajcę. O ile w latach dwudziestych kłótnie polityczne wynikają ze ścierania się dwóch sił politycznych: endecji i piłsudczyków (Skamndryci byli admiratorami Piłsudskiego), o tyle pod koniec lat trzydziestych poeta dystansuje się nawet od swych dawnych przyjaciół, którzy teraz tworzyli rząd sanacyjny. Oskarżany jest o straszliwe rzeczy: o zdradę państwa (reakcja na wiersz "Do prostego człowieka"), o zażydzanie poezji polskiej; planowano nawet uwięzienie poety w Berezie! W czasie wojny Tuwim przebywa na emigracji: najpierw we Francji, potem w Brazylii i w końcu w Stanach Zjednoczonych. Tam właśnie nawiązuje kontakt ze środowiskami komunistycznymi. Pełen entuzjazmu trafia do powojennej Polski wiosną roku 1946. Zapał, pomysły i projekty przyszłych przedsięwzięć nie zostaną jednak w większości zrealizowane. Kryzys twórczy, niechęć krytyki i nieprzystawanie osobowości poety do nowej rzeczywistości stanowią podstawowe wyróżniki bytu poety. Jakby nadrabiając brak własnej twórczości Tuwim tłumaczy, opracowuje antologie, pracuje dla teatru, ale coś się w min złamało: Nie jest to już ten sama wielowymiarowa, kolorowa osobowość.

Umiera 27 grudnia roku 1953. Po śmierci urządzono mu oficjalny pogrzeb, podreślając jego związki z władzą ludową, których się zresztą nie wypierał. W tych czasach (i późniejszych) krytyka obeszła się z jego twórczością bezlitośnie, chociaż czytelników jego książek nie zabrakło do dzisiejszego dnia.

----------------------------------------------

STRASZNI MIESZCZANIE

Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.

Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom.

Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
Krawacik musną, klapy obciągną
I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
Taką wiadomą, taką okrągłą.

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…
Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
Warstwami rośnie brednia potworna,
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.

I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.

Potem się modlą: “od nagłej śmierci…
…od wojny… głodu… odpoczywanie”
I zasypiają z mordą na piersi
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.


-------------------------------

Deszczyk

Jak wesoły milion drobnych, wilgnych muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.

Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.

Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,
Miasto siec na ukos chlustającą chłosta,
W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,
Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą...

Tak to sobie marzy kapaninka biedna,
Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu...
Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna.
Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.

-------------------------------

TUWIM DLA DOROSŁYCH

WIERSZ,
W KTÓRYM AUTOR GRZECZNIE, ALE STANOWCZO
UPRASZA LICZNE ZASTĘPY BLIŹNICH,
BY GO W DUPĘ POCAŁOWALI

Apsztyfikanci grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy... wileński
(Pan wie już za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że "szumią jodły w Tel-Avivie",
I wszechsłowiańscy marzyciele
Zebrani w malowniczą trupę,
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortunny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świńtuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

tak, to jest autentyczny wiersz J. Tuwima.

-------------------------------

"Do prostego człowieka"

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.