Wtorek, 28.01.2020 r. Imieniny: Walerego i Radomira
Błądzić jest rzeczą ludzką.

Seneka Młodszy
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Kolacja dla głupca

Zbigniew Kowalewski 2011-10-05
kolacja_420_100.jpgOd wielu sezonów na deskach Teatru Ateneum i na gościnnych występach w naszym kraju, święci tryumf znakomita komedia Francisa Vebera zatytułowana w oryginalnym brzmieniu: "Le diner de cons". W Warszawie bywalcy sceny przy ulicy Jaracza oglądają ten spektakl pod tytułem: "Kolacja dla głupca". To naturalne i prawdziwe zjawisko w historii ludzkiej cywilizacji, że przedstawiciele tak zwanej elity, uważają się za najszlachetniejszą część społeczeństwa. Mimo, że sztukę napisano we Francji, rozpoznajemy w niej czytelny trop prowadzący nas do bardzo dobrze znanych nam z kolorowych tabloidów ulubieńców mas, ludzi sukcesu i celebrytów. Piotr Fronczewski wcielił się w postać wydawcy książkowych hitów, dzięki którym zdobył sławę, bogactwo i zaszczyty. Nie poprzestaje na tym, bo miłość własną zaspokaja przedziwną grą prowadzoną z równie, jak on bogatymi przyjaciółmi. Lubi spędzane wraz z nimi wieczory, w trakcie których każdy z nich zaprasza najgłupszą osobę, jaką udało im się spotkać. Podczas kolacji obserwują zachowanie i przemówienia każdego idioty oceniając, kto z nich jest największym głupkiem. W ten sposób dowartościowują się mając przy tym niemały ubaw. Postępują tak, jakby nie znali, albo zupełnie zapomnieli słynnej kwestii z „Rewizora” Gogola: „Z kogo się śmiejecie?... Z siebie się śmiejecie!”. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo blisko pusty patos i teatralna powaga graniczy często ze śmiesznością. W warszawskim przedstawieniu możemy się przekonać o tym, kto rzeczywiście jest w tym świecie głupkiem i co czyni z człowieka idiotę. I tu ostatni cytat klasyka dopełni ekspozycji tematu podjętego w komedii Francisa Vebera. Otóż, dramaturg Witold Gombrowicz pisząc smutną komedię wkłada w usta mężczyzny zafascynowanego „Iwoną księżniczką Burgunda” następującą kwestię: „Ona wcale nie jest idiotką, tylko znalazła się w idiotycznej sytuacji”. Postaci występujące w każdej ze scen francuskiej sztuki są w oczach teatralnych widzów oceniane tak, jak Iwona księżniczka Burgunda, jak Rewizor, a także setki podobnie żałosnych postaci zapisanych na kartach historii światowej literatury. Ktokolwiek uważa się za mądrzejszego od drugiego człowieka już nadaje się do obśmiania. Reżyser Wojciech Adamczyk znakomicie wydobywa te oczywistości, które autor subtelniej przekazuje w błyskotliwie napisanych dialogach. Z pewnością wymagało to od aktorów wielu intensywnych prób i mozolnej pracy, aby wydobyć z nich i przekazać publiczności wszystkie zawarte z nich niuanse. Ilustruje to zamieszczony w sieci fragment p. t: "Kolacja dla głupca"




kowalewskiz_70.jpgCóż, reklama zawsze była, jest i będzie dźwignią handlu, a każdy spektakl promuje się dzisiaj wszelkimi dostępnymi technikami. Dzięki nim mamy szansę zaobserwować, jak wiele sił włożono w przygotowanie przedstawienia, które toczy się ot tak, lekko i potoczyście, radośnie … nieomal bezwiednie. Tymczasem jest to rezultat wielokrotnego powtarzania, modyfikacji po nieustannych dyskusjach wszystkich członków zespołu teatralnego. Rozmowy reżysera "Kolacji dla głupca" musiały dotyczyć także rytmu przedstawienia. Widząc, jak świetny efekt dają chwilowe spowolnienia akcji, zawieszenia w sytuacjach największego napięcia i pauzy przekonujemy się, że równie ważna, jak słowo jest w teatrze wymowna chwila ciszy. Wierne tłumaczenie Barbary Grzegorzewskiej doskonale oddaje całe bogactwo zawarte w humorze francuskim. To wielka sztuka, aby w przekładzie z oryginalnego tekstu autora nie zatracić istoty jego dowcipu, uroku anegdoty zachowując jednocześnie główne przesłanie komedii, która tylko z pozoru jest czystą rozrywka dla mas. "Kolacja dla głupca" zawiera też moralną prawdę o nas samych i poza oczyszczającym śmiechem poznajemy na sali teatralnej nieco odmienną stronę człowieka, dużo mniej sympatyczną od tej, z której moglibyśmy być dumni. Krzysztof Tyniec nie jest geniuszem intelektu, ale w roli tytułowego głupka znalazł tak wiele liryzmu i odcieni, że lwia część widowni polubiła właśnie jego, a nie cieszącego się uznaniem podobnych sobie „strasznych mieszczan”, Pierrea Brochanta w znakomitej kreacji Piotra Fronczewskiego. U jego boku występuje jako żona, Marzena Trybała, ale jej epizodyczna rola pozostaje w pamięci dzięki „charakterności” i sile woli, jaka tkwi w każdym jej geście i tonie głosu podczas wymiany zdań znudzonych sobą, w długotrwałym związku ludzi. Być może to decyduje o niebywałej desperacji, z jaką niewierny mąż po wypadku żony usiłuje ją odzyskać prosząc o przebaczenie. Pomaga mu w tym Francois Pignon.

Uznany za wyjątkowego głupka rogacz wznosi się na szczyty swoich intelektualnych możliwości próbując doprowadzić dwoje małżonków do zgody. Krzysztof Tyniec w tej osobistej rozmowie telefonicznej i wcześniej przeprowadzonych ze znajomymi wydawcy, daje prawdziwy popis elokwencji ujawniając zarazem, do czego zdolny jest zaaferowany człowiek, któremu niesłychanie zależy aby móc wesprzeć drugiego człowieka w potrzebie. Obok wspomnianych Koryfeuszy w spektaklu przewija się przez scenę równie efektowna, jak żona wydawcy, jego zwariowana kochanka, zakochana w Indiach amatorka psów. W tej roli występuje Sylwia Zmitrowicz. Jej sponsor cierpi jednak na chorobę kręgosłupa i ani myśli o amorach. Sławomir Holland grający postać doktora Archambaudea, przynosi Pierreowi Brochant chwilową ulgę zostawiając mu silny środek przeciwbólowy. Natomiast sprowadzony przez ośmielonego zaufaniem wydawcy, Francoisa Pignona jego przyjaciel z Ministerstwa Finansów, kontroler Lucien Cheval, wręcz przeciwnie.

Tadeusz Borowski wcielając się w tę groźną kreaturę stwarza na scenie nastrój odczuwalnego zagrożenia. Uprzedzony o jego przyjściu wydawca usuwa wszystkie obrazy i drogie przedmioty z pola widzenia gościa, który odwiedzi jego dom. Przeklinając głupka, który umówił kontrolera ogałaca mieszkanie z pomocą niedawnego wroga, Justea Leblanca, któremu onegdaj podprowadził żonę. Marek Lewandowski wspierając dawnego rywala wspomaga Piotra Fronczewskiego, któremu z coraz większym trudem udaje się unikać odpowiedzi na coraz bardziej kłopotliwe pytania kontrolera. Jest to właśnie jedna z sytuacji, która czyni z ludzi idiotów. W tych realiach głupkiem jest wydawca i Piotr Fronczewski ukazuje dramat człowieka, którego wszystko to powoli przerasta. Tymczasem sprowadzony przez niego kolacyjny głupek czuje się coraz pewniej i potrafi pomóc człowiekowi wyplątać się z tej idiotycznej sytuacji. W sztucznych zastawkach i dekoracjach Marcina Stajewskiego miotają się aktorzy udający prawdziwych ludzi. Taka jest teatralna konwencja. Pozostaje los człowieka i jego dramat, który w komedii wybrzmiewa tym silniej, im częściej coś mu się nie udaje… A zwykle tak w życiu bywa, że człowiekowi nic tak dobrze nie wychodzi, jak włosy. Nic tak nie wzrusza, jak cudze nieszczęście. Nic tak nie bawi, jak czyjaś głupota. "Kolacja dla głupca" jest prawdziwą ucztą dla amatorów ludzkich przywar, a zarazem przypowieścią wskazującą na stare porzekadło: „Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe”. Sztuka wystawiana z wielkim powodzeniem w Polsce i za Oceanem dla Polonii prowokuje zarówno do śmiechu, jak też do poważnej refleksji nad ludzkimi charakterami i moralną esencją człowieka. Aktorzy na scenie Teatru Ateneum świetnie zaprezentowali te dylematy, w całej krasie i okazałości.

kolacja_420.jpg
kolacja_dla_glupca_420.jpg
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.