Czwartek, 15.11.2018 r. Imieniny: Alberta i Leopolda
Jeżeli geniusz ludzki jest w stanie wymyślić maszyny, które zastąpią ludzi w pracy to jest też w stanie znaleźć dla tych ludzi pracę.

John Kennedy
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Komisja sejmowa ds. pocztowej głupoty?

Mirosław Naleziński 2007-12-07
Ile zarobili na tym pocztowcy najwyższego szczebla? Jak taki idiotyzm mógł przejść niezauważony w tak wielkim państwie?
Kolejna dewiacja mądrali III RP. Byłem na poczcie i zobaczyłem wielki, piękny, kolorowy plakat, który informował, że Poczta Polska wycofuje znaczki z kilku wybranych lat. Zaniemówiłem i sprawdziłem w internecie - Centrum Informacyjne. I o czymże tam czytamy? Otóż -

Wycofujemy z obiegu pocztowego znaczki z lat 1995 -1999.
Poczta Polska z dniem 1 stycznia 2004 roku wycofa z obiegu pocztowego znaczki, których lista zamieszczona jest poniżej.

Tych znaczków nie można naklejać na listy i kartki pocztowe. Do dnia 31 marca 2004 roku wszystkie Urzędy Pocztowe będą wymieniały znaczki wycofane na aktualne. Dokonując wymiany Klienci Poczty Polskiej mogą wskazać:
- nominały znaczków,
- emisje znaczków,
w granicach sumy nominałów znaczków zwracanych.
Znaczki przeznaczone do wymiany nie mogą być uszkodzone lub zabrudzone w stopniu utrudniającym rozpoznanie fałszerstwa lub skasowania.
Poczta Polska wycofując z obiegu znaczki przewidziała 90-dniowy okres przejściowy. W tym czasie Klienci PP mogą dokonać wymiany znaczków w placówkach pocztowych. Gdyby jednak zdarzyło się, że Klient naklei znaczek na przesyłkę listową, zostanie ona potraktowana jako opłacona prawidłowo. Dotyczy to tych osób, do których informacja o wycofaniu znaczków z obiegu z różnych przyczyn nie dotarła (przebywali za granicą, w szpitalu, rzadko bywają w placówkach pocztowych, itp.).

Wycofane z obiegu znaczki mają wartość kolekcjonerską i są przedmiotem zbieractwa wchodzącego w zakres filatelistyki.
Szczegółowe informacje uzyskają Państwo w każdym urzędzie pocztowym.

Czytam i oczom nie wierzę - jestem zdumiony bezmyślnością szefów Poczty Polskiej. Ktoś ambitny miał kompleksy - nic w życiu mądrego jeszcze nie wymyślił? A przed nim wymyślono już chyba wszystko - ząbki, gumowanie (klej), bloczki i arkusiki oraz ich numerowanie, trójkątny format, dziurki owalne, znaczki cięte, znaczki samoprzylepne, hologramy... Zatem ów mędrzec wstał lewą nogą i wpadł na rewelacyjny pomysł - otóż on zaproponuje wycofanie kilkudziesięciu znaczków z obiegu. Gdyby na taki pomysł wpadł stażysta, to by go wyśmiano i dłuższy czas nie dostałby awansu, zaś nam, Polakom, zaoszczędzono by kolejnej głupoty w III RP. Niestety, na nasze nieszczęście wymyślił to ktoś ważny, podwładni zapewne cichaczem postukali się w łepetyny a oficjalnie przyklasnęli - nareszcie szef wymyślił coś ciekawego. Tylu mamy wykształconych ludzi na wysokich pocztowych stołkach i o równie wysokich płacach. I co, nie było odważnego, który by powiedział - szefie, daj się Pan leczyć? Czyżby znaczki utraciły zdolności przyklejania się po naślinieniu? Może tracą kolory pod wpływem światła? Nie wiadomo, wszak nominały na tych znaczkach są już nowe, po sławetnej denominacji. A może przechodzimy ze złotych na europy? Nie, to tylko pocztowym myślicielom odkleiły się opony (ale nie w drogich samochodach służbowych), a światło zaszkodziło komórkom (ale nie telefonicznym)...

Jakie koszty poniesie polskie społeczeństwo? Kolejna twórczość państwowych urzędasów? A zatem - koszty narad, raportów i typowania znaczków do unieważnienia, koszty emisji informacji (prasa, radio- i telestacje, pisma urzędowe, internet, piękne kolorowe plakaty w urzędach pocztowych). Zapewne wysokie wynagrodzenie za złożenie wniosku racjonalizatorskiego. Być może jakaś zaprzyjaźniona spółka pobierze z kasy państwowej niezłą forsę za pilotowanie tej sprawy. Tysiące pań w okienkach będą wyjaśniać (nie mają innej roboty?) milionom Polaków (i paru cudzoziemcom) nieprzekonujące powody unieważnienia owych znaków opłaty pocztowej. A największe koszty poniosą sami nadawcy - każdy pewnie straci kilka złotych, ale to najmniejszy koszt. Największą stratą jest wtłoczenie do milionów polskich mózgów kolejnych bezsensownych zasad, które trzeba dosłyszeć albo przeczytać, wprowadzić na miękki dysk w szarych płatach, przejrzeć znaczki walające się w szufladzie, pudełku albo albumie oraz udać się na pocztę i dokonać wymiany. O tym, że od 1 stycznia 2004 wiele znaczków jest już trefnych, zdecydowana większość moich rozmówców nie wiedziała. Jakież to zamieszanie - pewnie połowa rodaków jeszcze nie wie, będą naklejać nawet za pół roku (któż patrzy na rok wydania znaczka, a kto porównuje z pocztowym plakatem?), poczta będzie zwracać listy do nadawcy. Bezmyślność czy sabotaż?! I to w kraju, w którym i bez tego głupota goni głupotę! Po co to wszystko? Co uczynić ze znalezionymi za parę lat opłaconymi a bezużytecznymi już znaczkami? Mają wartość filatelistyczną? A jeśli są bez kleju albo lekko uszkodzone? Ale Poczta Polska wzięła pieniądze za usługę i jej nie wykonała! Zatem kolejne zawłaszczenie prywatnej własności. I jeszcze żeby te "wygospodarowane oszczędności" zostały przeznaczone na szczytne cele...

Czy Poczta Polska może podać koszty i zalety tej decyzji? I takie głupoty dzieją się na oczach prezydenta RP, premiera, kilkuset posłów i senatorów! Tysiące prawników, także na wysokich posadach państwowych, patrzy na tę idiotyczną niefrasobliwość i co? Jedna więcej, jedna mniej nie czyni różnicy? Siedzą w ministerstwach, w Najwyższej Izbie Kontroli, trybunałach, sądach (wysokich oraz najwyższych instancji) i szeroko otwierają oczy tudzież szczęki im opadają ze zdumienia nad zwyrodnieniem mózgów pocztowych racjonalizatorów? Przecież Ojczyzna znowu przejdzie do historii głupoty urzędniczej! Już tak przywykliśmy do durnych wyczynów naszych prawodawców (posłowie i ministrowie wymyślają wszelakie kretynizmy), że jak ktoś wymyśli cokolwiek mniejszy idiotyzm, to niejako prześlizguje się on niezauważony - ludek oddycha z ulgą, że to tylko takie drobne głupstwo, a mogło być znacznie gorzej... Przecież gdyby głupota mogła latać, to bylibyśmy najwyżej położonym społeczeństwem! Kiedyś irytowały mnie dowcipy o nas, Polakach, bo uważałem je za zwykłe złośliwości. Jednak, jeśli zapomnę, to proszę przypomnieć - istotnie, rozumki naszych twórczych urzędasów są na tak wyrafinowanym poziomie, że całkowicie rozumiem cudzoziemców - mają niestety prawo kleić filiżanki z uchami wewnątrz naczyń jako symbol wynalazczości mianowanych a głupawych reprezentantów naszego narodu.

Jeśli inteligencję narodu mierzyć stanem umysłów jego elit, to trzeba przyznać, że jesteśmy narodem głupców! Niczego rozsądnego nie wymyślamy, a jedynie przelewamy z pustego w próżne. Aby wdrożyć ów pocztowy pomysł, społeczeństwo polskie poniesie trudne do obliczenia koszty - kilkadziesiąt milionów godzin straconych z życia. Ani złotówki zysku, żadnego dochodu narodowego, chyba że ktoś w urzędzie statystycznym bezsensownie zwiększy dochód doliczając koszty wydruku plakatów i inne wydatki zaksięgowane w dziale *wynalazczość*. Równie dobrze możemy bezmyślnie kopać doły i zasypywać je, księgując ową syzyfową pracę w rubryce *wytwórczość*... I żeby tacy niedorajdzi a niedołędzy rządzili sobie we własnym folwarku - drukowali swoje znaczki, ustalali taryfy, obsługiwali chłopów pańszczyźnianych, to mogliby sobie unieważniać wybrane znaczki, wśród swoich lasów i pól. Ale tu chodzi o obszar 312 tys. km2 zamieszkały przez około czterdziestu milionów obywateli. Czy rzeczywiście zasłużyliśmy sobie na to, aby rządzili nami i decydowali o nas tępogłowi urzędasi a ekonomiczni bałwani? Zwykłe zera, skoro już tę charakterystyczną liczbę na osi liczbowej (ni to dodatnią, ni to ujemną) bezkarnie rozsławił sam premier III RP (ustępujący jutro a przechodzący do historii wraz z powiedzonkiem o rozpoznawaniu prawdziwego faceta po jego zakończeniu) w aferze poświęconej niejakiemu Lwowi.

Na czacie (wystarczy do wyszukiwarki wpisać kilka kolejnych słów poniższego cytatu), który odbył się 20 listopada 2003, na pytanie internauty - *Czy i gdzie można zakupić znaczki z serii wypuszczonych kilka lat temu?* odpowiedział sam dyrektor generalny Poczty Polskiej - *Znaczki wycofane z obiegu to znaczki produkowane przez nas przed 1995 rokiem. Jeżeli mamy je jeszcze w zapasie to można je zamówić i kupić bezpośrednio w Centrum Handlu i Poligrafii Poczty Polskiej w Warszawie lub za pośrednictwem każdego urzędu pocztowego w Polsce.* Ani słowem o zbliżającej się idiotycznej akcji wycofania znaczków. Na miesiąc przed jej wdrożeniem!!! Także nie wiedział, że zostanie zmieniona taryfa pocztowa. Ale za to wyjaśnił, że przetarg na skarpetki dla listonoszy jest niezbędny... Ile rocznie zarabia stu najznamienitszych pocztowców III RP? Ile kosztuje utrzymanie ich gabinetów, samochodów i osób towarzyszących? I co my, listowi tudzież kartkowi pismacy, z tego mamy? Na moje nie tyle wątpliwości, co wyraźne pretensje skierowane do Departamentu Poczty Ministerstwa Infrastruktury, otrzymałem 10 lutego 2004 tyleż grzeczną co urągającą logice odpowiedź dyrektora CZPP Biura Usług Pocztowych. Otóż - *Z chwilą wprowadzenia w naszym kraju waluty euro, Poczta Polska musi wycofać z obiegu pocztowego znaczki o nominałach wyrażonych w zł. Aby odbyło się to jak najniższym kosztem zarówno ze strony Klientów jak i Poczty Polskiej, taki proces powinien być rozłożony na etapy. Poczta Polska do wycofywania znaczków z lat 1995 - 1999 przygotowywała się od roku 2001, dokonując ich wyprzedaży. Poczta Polska nie posiada w zapasach magazynowych znaczków wycofanych z obiegu pocztowego. Natomiast naszym Klientom stworzono warunki do wymiany lub ewentualnego ich wykorzystania na przesyłkach listowych przez 90 dni od daty wejścia w życie zarządzeń. Nominały wycofywanych znaczków nie odpowiadają taryfie pocztowej. Jednocześnie informujemy, że Poczta Polska, podobnie jak było to w przypadku wycofywania znaczków pocztowych w związku z denominacja złotego, po upływie 90 dni, będzie rozpatrywać ewentualne wnioski o wymianę, w trybie indywidualnym.*

A zatem - Poczta Polska wyświadcza nieocenioną przysługę naszemu narodowi! Czy któryś z klientów narzekał, że posiadane przez niego znaczki nie odpowiadają taryfie? A jeśli tych znaczków jest istotnie niewiele w potencjalnym obiegu, to po co bicie tej całej piany? To może więcej jest "zakazanych" znaczków wydrukowanych na plakatach, niźli może dostać się do obiegu? A co z dyrektorem wypowiadającym się na czacie u schyłku 2003 roku - nie wiedział o zbliżającej się akcji? Mamy pisać podania o wymianę znaczków? Mało to spraw mają Polacy do załatwiania i papierów do wypełniania, bo urzędasi na wszystko muszą mieć podkładki? Z tekstu wynika, że wycofywanie znaczków będzie kontynuowane, bo Polacy doznają szoku przechodząc gwałtownie na znaczki z europami? Czyli Poczta Polska podaje pomocną dłoń klientowi? Za parę miesięcy pocztowcy wycofają następne znaczki, wydrukują kolejne piękne a drogie plakaty, a nam wmówią, że to dla naszego dobra... No, ludzie - kogoś tu jednak trzeba skierować na badania psychiatryczne.

Na denominacji znaczków już kiedyś klienci stracili - wszak zapłacili za znaczek w starej walucie, czyli za usługę, ale takowej nie wykonano. Sam ongiś otrzymałem zwrot z Warszawy listu, który wśród nowych znaczków miał naklejony znaczek za 1000 zł (nowych 10 groszy) po utracie wartości użytkowej. List dojechał z Gdyni do stolicy, urzędnik pocztowy tam go opatrzył stosowanym a pouczającym wyjaśnieniem (kilka ulic od adresata - pewnego ministerstwa), wrócił do Gdyni, listonosz musiał go jeszcze taszczyć do nadawcy i przypomnieć, że takich znaczków nie należy naklejać. A co by się stało, gdyby niemądra Poczta wykonała usługę, za którą dawno wzięła pieniądze? I teraz będzie powtórka z wątpliwej rozrywki - tysiące ludzi otrzyma z powrotem listy, inni będą przy okienkach zdzierać naklejone znaczki z kopert, jeszcze inni po prostu wyrzucą kilka znaczków do śmieci, bowiem kłopot z ich wymianą w urzędzie oraz krzywe dyskusje ze zmęczonym personelem w przydługiej kolejce niecierpliwych klientów czekających na załatwienie cokolwiek ważniejszych spraw, przekraczać będą granice zwykłej przyzwoitości.
Były śmiałe pomysły, aby na znaczkach nie widniała ich cena, ale krotność (liczby lub litery), ale coś nie wyszło - również są wycofywane.... Byłyby to "wieczne" znaczki (o stałej wartości usługi), czyli wystarczyłoby zmieniać ich kurs (jak za dolara albo europa, a kiedyś za żeton telefoniczny).
Redakcja "Faktu" z irytacją pisze 4 marca 2004 na swych łamach do zarządu Telekomunikacji Polskiej - *Do perfekcji opanowaliście sztukę rżnięcia głupa. Takie oskarżenia można wystosować do niemal wszystkich ważnych-niepoważnych urzędasów III RP!*

Mama pewnego dziennikarza "Dziennika Bałtyckiego" (2 kwietnia 2004) wysłała list po zmianie taryfy - *Mija czas. I oto w naszej skrzynce pojawia się list. Myślimy (oj, naiwni), że to odpowiedź na ten przez nas wysłany. A tu siurpryza - wrócił nasz list z inskrypcją "Niedopłata 10 gr". A poniżej "kara 85 gr". Ukarano nas za niedopłatę. Ale komuż i gdzie trzeba ją uiścić? [...] Rozumują racjonalnie, gdybyśmy udali się na pocztę z zamiarem zapłacenia, okazalibyśmy się tak głupi, jak głupia Poczta Polska myślała, że jesteśmy. A przecież tak nisko się nie oceniamy.* Także widać, że owej trójmiejskiej redakcji puściły nerwy, skoro obrażają szacowną instytucję... A o czymże pisze "Gazeta Wyborcza "(również 2 kwietnia 2004) w artykule "Tajemnicze pocztowozy?" Otóż - *Limuzyny dla dyrektorów Poczty. Dla swojej dyrekcji Poczta Polska wynajmuje dwie limuzyny. Za ile? Poczta "nie ma zwyczaju ujawniać warunków swoich kontraktów". Co najmniej jedna z tych limuzyn to wersja topowa". Takie auto może kosztować 200-250 tys. zł.*

Tak oto państwowi urzędnicy wydają pieniądze naklejaczy coraz droższych znaczków. A może tym geniuszom dać możliwość założenia prywatnego interesu? Może jakaś piekarnia, drukarnia, owczarnia? Niech pokażą co potrafią - włożą oszczędności rodziny w interes, wejdą na rynek, użerają się z konkurencją i... niech sobie kupują samochody, jakie tylko dusza zapragnie! Ale w uczciwej wytwórczości kokosów nie ma - nie będą jeździć superwozami na prywatnej posadzie. A na państwowej mogą, bo frajerzy (cała Rzeczpospolita) składają się na dobrobyt pseudodziałaczy.

Oceniam ją jako jedną z najmniej odpowiedzialnych decyzji Państwa Polskiego! Dotyczy bodaj wszystkich Polaków a nic nie daje! Durniejszą (choć o mniejszym zasięgu) może być wypłacanie emerytury niejakiemu Morelowi, poszukiwanego listem gończym, zbrodniarzowi przeciwko narodowi polskiemu. Okazuje się, że polscy urzędowi niemrawi młoci nie mogą odkręcić sprawy. Dziesiątki uczciwych emerytów ma trudności z uzyskaniem świadczenia (ostatnio emerytka nie dostała emerytury, bowiem zamiast Henryka wpisano Henryk), a jacyś polscy durnie wpłacają gościowi z zagranicy około tysiąca europów miesięcznie, z naszych podatków! Elegancko i nowocześnie - na konto. Aż wstyd być Polakiem! A wystarczyłoby (niby przez pomyłkę) zmienić jedną cyfrę w numerze konta, "pomylić się" przy nazwisku i gościu musiałby się odwoływać albo i się pofatygować do swej poprzedniej (już... nieumiłowanej) ojczyzny, w ręce oczekującej ślepej a łajzowatej Temidy. Ale nie - nie znalazł się ani jeden sprawiedliwy wśród milionów. Obawiał się, że dostanie po premii za swój błąd? To dlaczego jest tak wiele błędów popełnianych wobec "zwykłych" emerytów i nikt nie ma za to nieprzyjemności?!

Sabotaż, przewał, głupota? A może wszystkiego po trochu? To takie typowo polskie...

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
wawa-1_800.jpgwawa-2_800.jpgwawa-3_800.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.