Każda praca jest możliwa do wykonania jeśli podzielić ją na małe odcinki.

Abraham Lincoln
Polska zawsze blisko
Środa, 22.11.2017 r.
Imieniny: Marka i Cecylii


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Legenda Oliwska

Małgorzata K. Nowak 2013-12-11
katedra_ oliwska_jpeg 1_100.jpgPrzed około stu laty w Katedrze Oliwskiej można było oglądać imponujących rozmiarów kamienny bochen chleba. Dziś nie ma już po nim śladu. Skąd się tam wziął? Historia skamieniałego bochna spisana została na cielęcej skórze gęsim piórem przez jednego z mnichów, a znaleziona w trakcie prac konserwatorskich Katedry Oliwskiej, kiedy trzeba było przenieść zniszczony „zębem” czasu gotycki krucyfiks w inne miejsce. Wówczas odkryto przypadkowo po zdjęciu krzyża szparę miedzy cegłami, a w niej dziwny dokument. Tekst zapisany drobnymi łacińskimi literami podjął się rozszyfrować kilka lat temu prof. Jerzy Samp, który przedstawiam poniżej:

„(…) Przeto wiedząc, iż nadchodzi kres dni moich, pragnę dać świadectwo temu, co się w dniu onym wydarzyło. Może przykład mego żywota uzna ktoś za pouczenie lub nawet przestrogę. Może szerzej otworzy oczy i serce na to, co naprawdę ważne. Wyznaję bowiem ze skruchą, iż wiele lat żyłem w niegodziwości, głuchy na krzywdę bliźniego i jego niedolę. Prawdziwym mym panem nie był Stwórca, lecz pieniądz, z którego uczyniłem złotego cielca. Nie umiałem dzielić się z innymi moim bogactwem. Obce było mi słowo miłosierdzie. Nie potrafiłem nikogo kochać miłością szczerą i bezinteresowną. Każdy zaś sposób pomnożenia majątku, choćby najmniej uczciwy, uznawałem za dobry.

Tak było również wówczas, gdy na Gdańsk – moje miasto, spadła klęska głodu. Wielu z tych, co wiedzieli o mej majętności, błagało mnie o wsparcie, ja jednak nie udzieliłem go nikomu, mówiąc, że sam jestem w potrzebie. A kiedy dotarła do mnie wieść, iż cystersi z oliwskiego opactwa rozdają najbardziej głodującym jadło, przywdziałem zgrzebną szatę i udając nędzarza poszedłem do ich klasztoru, choć w mej spiżarni niczego nie brakowało. Swoim przyodziewkiem zmyliłem mnicha, ten zaś obdarował mnie łyżką strawy i gorącym jeszcze bochenkiem chleba, który ukryłem za pazuchą i ruszyłem w drogę powrotną do Gdańska.

Kiedym się już zbliżał do miasta, nieopodal opustoszałej oberży Jeruzalem, ujrzałem siedzącą przy gościńcu niewiastę z dzieciątkiem na ramieniu. Kogoś mi przypominała, lecz zrazu nie mogłem pojąć kogo. Gdy ją mijałem, odchyliła chustę i wyciągnęła w mą stronę rękę, błagając o wsparcie. Dobry człowieku – rzekła. – Niczego nie jadłam od wielu dni. Brak mi sił, by iść dalej na piechotę. Moje maleństwo, dla którego nie mam już pokarmu w piersiach, umiera z głodu. Podziel się z nami chlebem co masz pod szatą.

Nie wiem, o czym mówisz, kobieto – odpowiedziałem. – Sam jestem głodny nie mniej od was. Pod swym zgrzebnym worem trzymam jedynie kamień. Noszę go ze sobą w obawie przed psami, które wyległszy głodne poza miasto, gotowe są rozszarpać najbardziej choćby prawego człowieka. Jeśliś prawym człowiekiem i powiadasz prawdę, idź z Bogiem, ale jeżeli skłamałeś, to masz serce z kamienia – usłyszałem z jej ust na pożegnanie.

Ledwie uszedł parę kroków, poczułem ciężar w dłoni. Bochen ciepłego jeszcze tak niedawno chleba stał się zimny niczym głaz. Nie to jednak było najstraszliwsze. Moje serce przestało nagle bić, choć przecież wciąż żyłem i krew płynęła w mych tętnicach. Głucha cisza, którą owej chwili poczułem w sobie, stała się nie do zniesienia. Pierwszą napotkaną osobę poprosiłem, by przytknęła ucho do mej piersi. Ta jednak uczyniwszy to, uciekła ode mnie ze słowami: zgiń! przepadnij! na ustach, jakbym był żywym trupem lub upiorem. Obejrzałem wtedy wyłudzony bochen chleba. Skamieniał…

Nie umiałem iść dalej, choć widać było miejskie bramy. Zawróciłem, by odszukać tę, którą dopiero co okłamałem. I wówczas pojąłem, kogo przypominała mi napotkana kobieta. Ależ tak, była podobna do figury Pięknej Madonny z Dzieciątkiem, tylekroć oglądanej przeze mnie w Mariackim kościele, gdym jeszcze był chłopcem.

Niewiasty już wszakże nie zastałem. W miejscu, gdzie tak niedawno jeszcze tuliła do serca swa pociechę, rosła teraz tylko biała lilia, choć kwiaty te nigdy przecież nie kwitną o tej porze roku. Dopiero wówczas zrozumiałem całą swą nikczemność. Wróciłem wprawdzie do domu, lecz po to tylko, by czym prędzej spieniężyć cały swój majątek, a pieniądze porozdawać biednym oraz głodującym(…).Sobie za się, prócz lichego przyodziewku, zostawiłem jedynie skamieniały bochen chleba, z którym udałem się do oliwskiego klasztoru cystersów.
Wyznałem ze skruchą czcigodnemu przeorowi wszystkie swe winy, a on przyjął mnie wkrótce w poczet zakonnej braci. Wtedy moje serce zaczęło bić na nowo, a ja po raz pierwszy w życiu doznałem prawdziwej ulgi. Skamieniały chleb – świadectwo cudu, który się dokonał w owym czasie głodowym – mnisi zawiesili w świątyni, tak, by wszyscy wierni mogli go oglądać. Nie kreślę się tu imieniem, bom niegodny, by je zapamiętano. Ale też nie chcę, aby kamienny bochen był jedyna pamiątka, tego, com przeżył. Przeto najszczerzej wyznawszy na piśmie to, co przed dziesiątkami lat odmieniło moje życie, ja starzec, odchodzę do Pana w nadziei, że kiedyś pergamin ten trafi w ręce potomnych i zostanie przez nich odczytany(…)”

Stało się tak, jak tego pragnął.

Źródło : Legendy Gdańskie - Jerzy Samp
Zdjęcia: Archiwum własne

boczne_ wejscie_ jpeg 2.jpegkatedra_oliwska_jpeg 3..jpgkatedra_ oliwska_jpeg 1.jpegkatedra_oliwska_jpeg 4..jpg
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Trzymajmy się zasad

rozpacz1.jpg

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
ap-31.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
plug_sniezny.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.