Czas to pieniądz, a pieniądz to więcej niż czas.

Edgar Allan Poe
Polska zawsze blisko
Czwartek, 19.10.2017 r.
Imieniny: Piotra i Ziemowita


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Mazurskie wspominki filmowe: "Nóż w wodzie"

Andrzej Nowak 2010-11-05
noz_w_wodzie1_przystan_100.jpgTak, tak „Nóź w wodzie „ Romana Polańskiego kręcony w mazurskich plenerach swoją premierę miał w marcu 1962 roku czyli już 48 lat temu. Jakoś tak zawsze, kiedy wspominaliśmy ten właśnie tytuł, zawsze kojarzył się on z Giżyckiem. Kiedy pytano gdzie kręcony był „Nóż w wodzie” natychmiast padała odpowiedź - w Giżycku. Moi znajomi dawali sobie rękę odciąć , że był kręcony w tzw. Bazie.

Otóż nie sceny początkowe i końcowe filmu realizowane były w Mikołajkach. W tamtych latach Giżycko zwane było : „Letnią stolica Polski”. Tu toczyło się życie towarzyskie funkcjonowały siermiężne ale działające knajpy. Coś się działo. Tu też miała sowje zaplecze ekipa filmowa. Mikołajki zaś były takie jakieś senne, żeby nie powiedzieć „ zapyziałe” (przepraszam za to stwierdzenie ) puste. Dziś mam wrażenie , że jest na odwrót. Mikołajki były wówczas jedynie przystankiem na trasie do Rucianego. Podczas realizacji na wodzie było kilka miejscowych łódek przepędzanych przez milicję, by nie przeszkadzały w pracy filmowców którzy jako, że nie mogli pomieścić się na pokładzie, zbudowali specjalną tratwę by filmować sceny na jachcie. Zwróćcie uwagę oglądając film, że dookoła nie ma innych łódek. Pusto jak po sezonie i nawet przy pomoście przystani do której przyjeżdżają bohaterowie filmu, stoi ich tylko kilka.
Poniżej pozwoliłem sobie kadry z filmu skonfrontować ze starymi pocztówkami gdzie budynek przystani z charakterystyczna wieżyczką łatwo rozpoznać.

noz_w_wodzie1_przystan.jpgnoz_w_wodzie3_samochod.jpg

kadry z filmu: na przystani

przystan2_420_wycinek.jpg

stara pocztówka wycinek,

przystan2_420.jpg

pocztówka w całości

przystan1_420.jpgskanowanie0003_420.jpgskanowanie0004_420.jpg

widoki na przystań

„Rekin” - „Christine”

Niezwykle ciekawa jest również historia jachtu który grał w tym filmie. nosząc na burcie nazwę „Christine” W rzeczywistości to słynny „Rekin” Niektórzy twierdzą , że pochodził z ze „stajni” Hermana Geringa. Inni mówią , że to bzdury. Mniejsza z tym. Prawdą jednakże jest ,że w latach siedemdziesiątych stał w hangarze w LOK-u wraz z bliźniaczą jednostką o nazwie „Pajac” i niszczał. Byłem wtedy aktywnym członkiem tego klubu i zapalonym żeglarzem i wierzcie mi wielokrotnie wraz z innymi, pukaliśmy do drzwi kierownika ośrodka Pana Bojko, z prośbą by ratować to cudeńko szkutniczej sztuki. Niestety odpowiedz zawsze była taka sama - nie ma pieniędzy. Co było potem, nie wiem, wyemigrowałem z Giżycka i w owych latach jakoś mnie to nie interesowało. Teraz na starość człowiek przypomina sobie tamte chwile i dni, no ale cóż, pamięć już nie taka, a jedynie tęsknota w duszy gra.

Po latach wracając wspomnieniami do tamtych czasów, znalazłem w Internecie w www.sport.pl (http://www.sport.pl/sport/1,69628,2465089.html) reportaż Marka Siwickiego z 2004-12-26, który pozwoliłem sobie przytoczyć niżej w całości a zilustrowałem go zdjęciami które znalazłem w sieci .

Rekin sentymentalny (reportaż)

Znasz ?Nóż w wodzie?, słynny obraz Romana Polańskiego, nominowany do Oskara? Kojarzysz akcję filmu, którą słynny reżyser umieścił na mazurskich jeziorach?
Pamiętasz białą żaglówkę, na której kręcono film z Leonem Niemczykiem w roli tytułowego dziennikarza sportowego?

* * *

Kto by nie słyszał! Ja też wiedziałem o "Rekinie". Ale przez lata do głowy mi nie przychodziło, by go szukać. I może dlatego, że przez całe życie mieszkałem w Kętrzynie, kilka kilometrów od Giżycka i jezior, po których pływał podczas kręcenia filmu, czułem, że musi być gdzieś na Mazurach.
Tego lata znalazłem "Rekina" i dotknąłem stopami historii opowiedzianej obrazami przez Polańskiego. Kilka dni później zrobił to Tomek Waszczuk, fotoreporter "Gazety". Pojechał sfotografować jacht i wysłał mi SMS-a.

- Mam "Rekina"!
- I co, co, duże przeżycie, nieprawdaż? - zapytałem.
- Prawdaż! - odparł.
Dobrze wiedziałem, co chce mi powiedzieć. Ja też byłem na fali. Mnie też bujała magia filmowego jachtu...

* * *

A w filmie były to tak: Znany dziennikarz sportowy, Andrzej, jedzie z Krystyną na weekend na Mazury. Po drodze zabierają młodego autostopowicza i zapraszają go na jacht. Andrzej kreuje się na macho z ogromnym doświadczeniem życiowym i ustabilizowaną pozycją materialną. A chłopak kpi sobie z poczynań Andrzeja. I na tym tle dochodzi między nimi do sprzeczki, Chłopak wpada do wody. Nurkuje i nie pokazuje się Andrzejowi. Ten zaniepokojony płynie do brzegu powiadomić milicję. Tymczasem chłopak wraca na jacht, gdzie dochodzi do zbliżenia z Krystyną, żoną Andrzeja.

Leonowi Niemczykowi nie zadaję dyżurnego pytania, czyli jak poznał Romana Polańskiego i czy był jedynym kandydatem do roli Andrzeja w filmie „Nóż w wodzie". Wszystko to bowiem wyczytałem w licznych wywiadach: „Romana Polańskiego poznałem w Łódzkiej Szkole Filmowej. Następnie spotkałem go na planie filmu »Złodzieje rowerów «. Jak sam napisał w swojej książce - rolę Andrzeja w filmie „Nóż w wodzie” napisał specjalnie dla mnie i nie było innych kontrkandydatów”.

- Roman nie miał żadnych wątpliwości, kto ma grać Andrzeja, bo i kręcenie na planie nie było nawet poprzedzone zdjęciami próbnymi - mówi Leon Niemczyk.

- A czy ktoś kiedyś szukał noża utopionego w wodzie? Skąd się on wziął w filmie - pytam Niemczyka.

- Producent go nam dał i nawet nie wiem, skąd go wytrzasnął! To nie miało większego znaczenia. Nóż jak nóż, wpadł do wody podczas kręcenia pamiętnej sceny, to i tam został na wieki wieków. Nikt go nie zamierzał wtedy wyciągać.

Leon Niemczyk o żeglowaniu "Rekinem": - To był jacht niezatapialny, ale przy dużym wietrze wymagał kunsztu żeglarskiego. I dlatego też musiałem uzyskać patent sternika. Poszedłem więc w tym z celu na szkolenie. W czasie realizacji filmu wspomagał nas instruktor żeglarstwa. Nie pamiętam, jak się nazywał, ale był świetny w tym co robi. Pływaliśmy po jeziorze, a on pilnował, żebyśmy wykonywali wszelkie czynności na jachcie jak należy i jeszcze z niego nie powypadali. Operator Jerzy Lippman wymagał wszak dramaturgii, a Roman Polański - mały dyktator na planie, sam świetnie żeglował, więc proszę sobie wyobrazić, jak należało się starać, by go zaspokoić.

* * *

Nieco inaczej niż Niemczyk relacjonuje zdarzenia sprzed lat Marian Ciesielski, wówczas pracownik Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej w Giżycku. Ciesielski towarzyszył filmowcom przez dwa wakacyjne miesiące kręcenie filmu. Zgodnie z przepisami, jako inspektor musiał nadzorować wszystko, co dzieje się na wodzie jezior Kisajno, Jagodne, Śniardwy, na których kręcono film.

- Sternik siedział w kokpicie i dyrygował poczynaniami Niemczyka - wspomina Ciesielski. - Dyktował wręcz, co ma robić. Jacht rzadko pływał samodzielnie. I jeśli już, to wówczas i tak filmowano go z daleka, a za sterem siedział dubler Niemczyka. Bliskie plany kręcono doczepiając jacht do jednego z dwóch holowników towarzyszących ekipie filmowej. Jeśli natomiast "Rekin" musiał udawać, że płynie sam i ma kołysać się na fali na przykład, to jeden z holowników ciągnął go na długiej linie. Pracowały agregaty prądotwórcze do zasilania lamp. Warczały. Było głośno... Na filmie niczego nie słychać i tego, co nie trzeba, nie widać. Nie zobaczyłem też wielu scen, które, choć były kręcone, do filmu nie trafiły. Porównywałem wydarzenia z planu z tym, co reżyser wykorzystał podczas projekcji "Noża w wodzie" w kinie Fala w Giżycku, kiedy film wszedł do repertuaru. Dziwiłem się, że tyle pracy poszło na marne. Ale film mi się ogólnie podobał.

Ciesielski wspomina Polańskiego jako człowieka bardzo wymagającego, ale krnąbrnego i nieprzebierającego w słowach.

- Był bardzo wyniosły w stosunku do aktorów czy osób z obsługi - opowiada Ciesielski. - Taki był zwłaszcza do młodej Umeckiej, która grała Krystynę. Niemczyk zresztą też traktował ją z góry. Ona była zawsze na uboczu. Też miała dublerkę, młodą dziewczynę sprowadzoną z Mikołajek. Podobno córkę jednego z tamtejszych rybaków.

* * *

Mieczysław Konarzewski z Mazurskiego Centrum Żeglarstwa jest nieufny. Żyje spokojnie w rytmie wyznaczanym przez początek i koniec sezonu. Czas regat i lata. Czas zimy... Ostrego kłucia wiatru - jak mawiają wodniacy, i flauty.

- "Rekina szukam" - mówię. - A no właśnie pływa... - Konarzewski wykonuje ruch głową w stronę jeziora Niegocin i pokazuje jacht Andrzeja Szmagalskiego z Warszawy. Podobny jest do tego z "Noża w wodzie" i ma nawet taką samą nazwę... Ale to nie jest ten "Rekin".

Konarzewski też to wie...

Zwodzi mnie jednak i zanim wskaże miejsce, gdzie jest ten właściwy, opowiada, jak to co roku z przyjaciółmi woduje "Rekina"... Widząc moje pytające spojrzenie - uśmiecha się.

- Jajka toczymy ze specjalnie wykonanej rynienki...To taki kresowy zwyczaj, kto ma więcej całych, wygrywa. Ale film oczywiście jest najważniejszy. Wypożyczamy "Nóż w wodzie" i puszczamy już po raz... nawet nie wiem już, który. I zawsze coś nowego na filmie zobaczymy. Coś innego zwróci naszą uwagę. Auto na przykład, którym jeździł Andrzej... Inne jest na filmie na zewnątrz, a inne w środku. Najpierw grał mercedes 190, ale podczas zdjęć odgórnie polecono filmowcom usunąć z planu niemiecki wóz. Nakręcone sceny w środku samochodu Polański zostawił, a kadry, pokazujące auto z zewnątrz, grał już peugeot 403. I dlatego francuski wóz miał środek niemieckiego samochodu. Kolor i kształt kierownicy zdradzał wyraźnie tę zamianę.

Konarzewski prowadzi do szafy i polewa brandy, którą trzyma na specjalne okazje...

I choć odmawiam, nie tracę jego zaufania. Wychodzę od Konarzewskiego i wiem, że "Rekin" stoi w hangarze Almaturu w Giżycku.

- Dogorywa tam... Niszczeje tak jak i monotypy "piętnastki" na przykład, ślizgi lodowe dla dwóch osób z kierownicą - mówi z żalem Konarzewski.

* * *

Skąd się wziął "Rekin" w Almaturze, tego nikt do końca nie wie. Na pewno wraz kilkoma innymi jednostkami trafił z Ogonek położonych nad Święcajtami jako mienie poniemieckie. A Ogonki i tamtejszy tartak łączy się z nazwiskiem Georga Teppera, miejscowego właściciela ziemskiego, ale i pasjonata żeglarstwa, zwłaszcza lodowego. Georg miał stocznię ślizgów i zimą organizował imprezy na lodzie. Bił też swoim "Ognistym Ptakiem" rekord szybkości. I roztrzaskał ślizg na kawałki zresztą. Można by więc i snuć przypuszczenia, że latem Tepper żeglował na jachtach albo je budował rękami miejscowych szkutników, albo zamawiał i sprowadzał nad Święcajty. I to jedyna najbardziej prawdopodobna hipoteza na pochodzenie giżyckiego "Rekina".

Wspominam o niej dyrektorowi Almaturu. Marek Winiarczyk słucha uważnie, świdruje mnie wzorkiem, bo chce wiedzieć, czy "Rekin" nie jest dla mnie tylko kawałkiem drewna, które można kupić.

- Byli już tacy, co chcieli odkupić "Rekina" - mówi. - Ale że każdy traktował go bezdusznie, nie godziłem się i nie zgodzę się go oddać. Może wspólnie poszukamy sposobu, by go odremontować? Proponuje Winiarczyk i rozmarza się, bo robił już nawet podchody do Polańskiego, by zjednać go do dzieła odbudowy jachtu. Raz już miał go niemal na widelcu.

- Polański przyjechał do Rywina, który ma tu niedaleko domek, by obgadać coś w sprawie filmu "Pianista" - wspomina Marek Winiarczyk. - Poprosiłem wówczas syna Rywina, by namówił Polańskiego na odwiedziny Almaturu i "Rekina". I już nawet płynęli do mnie motorówką. Ale dopadła ich na jeziorze burza i musieli zawrócić. Tylko Niemczyk był przy "Rekinie" kilka lat temu. Obiecał, że jakby co, to na niego zawsze mogę liczyć.

* * *

W końcu idziemy z Winiarczykiem w stronę hangaru. Opowiada o balach pod "Rekinem", bo tak na legendzie jachtu zarabia na remonty pozostałego almaturowskiego sprzętu.

- W hangarze robię te imprezy, bo tam jest dość miejsca na rozstawienie stołów - mówi. - Film czasem wyświetlę, jeśli ktoś sobie zażyczy. Niech ludzie pamiętają, że bawili się przy słynnym "Rekinie".

W hangarze pachnie drewnem i bejcą. Słucham Winiarczyka i szukam wzrokiem "Rekina". Jest! Wreszcie do niego dotarłem!

Rekin ma burty jasnobrązowe z obłażącym lakierem. Są miejsca, gdzie widać ślady białej farby, bo na potrzeby filmu został przemalowany. Rozpada się...

Wspinam się po rusztowaniu. Staję na smukłym kadłubie jachtu i czuję się jak filmowy Andrzej. Jestem wszak dziennikarzem sportowym. No i towarzyszy mi fascynująca kobieta. Tak jak przed laty Krystyna Andrzejowi. I my też, jak oni 43 lata temu, przeżywamy przygodę. Równie pełną emocji. W lipcu, na Mazurach i na "Rekinie".

rekin_w _filmie1.jpgrekin_w _filmie2.jpgrekin niegocin.jpghistoria02.jpg

Zródla zdjęć: www.youtube.com. www.mikolajki-inaczej.pl, zbiory Janusza Pileckiego, http://www.sail-mazury.pl/historia.html
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Miałem niezbywalną przyjemność pływać co prawda jedynie na Pajacu ale wrażenia pozostały do...
~Mirosław Dawidowicz Giżycko 2010-11-06 21:50
Masz rację Mirku Rekin i Pajac były różne tak w kształcie kadłuba jak i nadbudówki.Nie pamiętam juz...
~Andrzej Nowak 2010-11-06 22:43
To powspominamy dalej.W LOK-u były tez inne ekskluzywne jachty np.Zjawa czy Wiedźma.Mimo pewnej...
~ Mirek 2010-11-07 16:15
STOLICA MAZUR GIŻYCKO
~Tam byłem 2010-11-07 18:35
Tak tak, całą zimę harowaliśmy w hangarze szkiełkami zdzierając stare powłoki, szlifując papierem...
~AN 2010-11-07 19:48

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.