Czwartek, 01.10.2020 r. Imieniny: Danuty i Remigiusza
Doświadczenie uczy nas, że dzięki długiemu błądzeniu odkrywamy krótszą drogę.

Thomas Hardy
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

„Merylin Mongoł” w Ateneum

Zbigniew Kowalewski 2012-05-06
mm1_100.jpgWarszawska premiera sztuki Nikołaja Kolady, „Merylin Mongoł” , nie jest pierwszą inscenizacją, nawet w Polsce. Poprzedziło ją przedstawienie w Teatrze Telewizji i białostocki spektakl w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza. Właściwie powracający tym światowym przebojem scen Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych, a przede wszystkim Rosji, Bogusław Linda, jako reżyser przedstawienia był od początku skazany na sukces. Jeśli bowiem w tytułowej roli wystąpi Olga Sarzyńska, to jej indywidualna kreacja pozostawia niezapomniane wrażenia. Oryginalne brzmienie tytułu jest fonetyczną zbitką legendarnego imienia Marilyn i pseudonimu Monroe ze środowiskowym określenie pyska, gęby, facjaty, mordy, ludzkiej twarzy nazywanej po prostu słowem: "murło".

mm1.jpg

Ten obraźliwy epitet zupełnie nie przystaje do delikatnej postaci bohaterki, która marząc o życiu w zupełnie innym świecie stwarza sobie jego namiastkę w ciasnych murach obskurnej kamienicy. Wdychająca na przemian smród z zakładów jajczarsko drobiarskich i obrzydliwe wyziewy z koksowni po drugiej stronie stara się nie otwierać okien i zamyka w swoim pokoiku, gdzie może w spokoju porozmawiać z pojawiającym się od czasu do czasu obrazem Pana Boga. Bóg nie pozwala jej zwariować i umrzeć ze strachu przed nawiedzającym ją jurnym sąsiadem. Miszę gra w Teatrze Ateneum Marcin Dorociński. Aktor krótko jest na scenie, ale intensywność tej roli jest na tyle wyrazista i odczuwalna, że przez cały czas oczekuje się na jego powrót w finalnych partiach sztuki. I rzeczywiście tak się dzieje, tym bardziej, że ów drab przechodzi po narodzinach potomka duchową przemianę. Ale nie uprzedzajmy faktów i dość opowiadania fabuły. Trzeba pozostawić przyszłym widzom przyjemność ze śledzenia akcji. A jest ona żywa i opatrzona krwistym, niczym smakowity befsztyk, dialogiem nasyconym slangiem rosyjskiej prowincji i nierzadko przekleństwami.

mm2.jpg

W tak brutalną rzeczywistość zostaje wrzucony idealista Aleksy, którego rolę kreuje Dariusz Wnuk. Nie zdradzę dramaturgicznej pointy autora sztuki, jeśli podzielę się refleksją, że jego porażka w starciu z rzeczywistością jest nieunikniona. Szlachetne deklaracje i powieść, którą pisze dla zbawienia ludzkości okazują się jego osobistym złudzeniem. Więcej, to była mrzonka intelektualisty, który sam siebie okłamuje nie przyjmując prawdy o własnej marności. Tak naprawdę, to człowiek jest słaby i bez najmniejszych szans na sukces, jeżeli działa w pojedynkę. Stara prawda, że tylko w jedności siła obraca się w realiach przemysłowego miasteczka w oniryczną wizję rozpijaczonego do granic wytrzymałości społeczeństwa mieszkańców rozpadających się bloków. Tam, gdzie bez przerwy śmierdzi i bez uprzedzenia wyłączają ludziom elektryczność, ludzie chleją wódę marząc, jak nieszczęśliwa siostra Olgi o wydostaniu się z tego bagna na powierzchnię życia. To bardzo sugestywnie przedstawiona postać Inny w aktorskiej interpretacji Agaty Kuleszy. Czy jednak ten świat jest tak beznadziejny, że nie ma w nim nic poza przerażającą wizją zagłady? Oczywiście, że nie. Przecież jest Bóg, który objawia się Oldze. I nawet, kiedy zniknie z jej oczu po gwałcie, (jakiego dopuści się na niej rozczarowany idealista Aleksy) pozostanie tęsknota za innym, mniej brutalnym światem. Jego przedsmak tkwi w pieśni i muzyce. Agata Kulesza prezentuje na scenie wokalne możliwości tak sugestywnie, że przez moment można odnieść wrażenie, że to właśnie jej mąż utonął, albo imitując własną śmierć opuścił ją na zawsze.

mm3.jpg

Poruszające indywidualności aktorskie w trzech postaciach trzymają w napięciu przez cały czas trwania mrożącego krew w żyłach spektaklu. Nawet pamiętającym okres komunizmu polskim widzom trudno uwierzyć, że można żyć w tak strasznej rzeczywistości. Bogusław Linda jej nie upiększa, ale też nic nie dodaje poza tym, co jest w tekście Kolady. Zastanawiająca jest nie tyle popularność tej sztuki na innych kontynentach, ale w samej Rosji, gdzie nędza opisana przez Rosjanina jest aż nazbyt dobrze znana. Wydaje się, że ludzie powinni tęsknić do piękniejszych legend i opowieści, niż szara, brudna rzeczywistość powszedniego dnia. A jednak miejscowa publiczność wali drzwiami i oknami na to przedstawienie i w Warszawie na widowni był także komplet. Hmmm… nic dodać, nic ująć.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.