Doświadczenie uczy nas, że dzięki długiemu błądzeniu odkrywamy krótszą drogę.

Thomas Hardy
Polska zawsze blisko
Poniedziałek, 25.09.2017 r.
Imieniny: Aurelii i Ładysława


Wró?Strona g?ówna Drukuj

POLACY: Jan Stefan Deskur

Roman Kościesza Kułakowski 2012-10-27
jjan_stefandeskur_100.jpgPostać Napoleona Bonaparte zawsze wzbudzała duże emocje wśród tych,którzy Go znali, żyjąc w jego epoce- bo tak nazwałbym okres jego życia jakże bogatego i mającego wielki wpływ na losy Narodów nie tylko Europy ale i Świata.Ale moi drodzy Czytelnicy,rzecz będzie dotyczyła mego Przodka,którego Rodzina od wieków zamieszkiwała Francję-a czemu nie określam bliżej gdzie? no bo to nie jest takie łatwe ze względów wędrówki tej Rodziny przez wieki.Nie bez przyczyny wspomniałem na początku tą Postać wielce kontrowersyjną jaką był Napoleon-Cesarz.Chcę opisać krótko losy Jana Stefana Deskura-mego praprapradziadka będącego Komendantem Miasta Lur we Francji-właśnie w okresie wojen napoleońskich.

A więc przenieśmy się naprzód wiele wieków wstecz aż dotrzemy do miasta Lur i historii -myślę ciekawej.

Nazwisko Deskur bo tak spolszczyli je przybyli do Polski w połowie XVIIIw - przechodziło pewne zmiany w wymowie i pisowni.
Według dokumentów sięgających XIV wieku, pozwalających prześledzić pokrewieństwo, niektórzy członkowie rodziny de Curtibus mieszkali na górzystych terenach francuskiego regionu Auvergne. Wielu z nich zamieszkuje te tereny do dziś. Najwięcej członków rodziny zapuściło swe korzenie niedaleko posiadłości zwanej Chantemerle w pobliżu miasteczka Chaudeyrolles u stóp góry Mezenc. Do dzisiaj zachował się tam dom z inskrypcjami pochodzącymi z XVI wieku. Oryginalny francuski herb tzw. “blason parlant” (mówiący herb) obrazuje nazwę rodzinnej posiadłości. Przedstawia on dwa śpiewające kosy na złotej górze. Po francusku Chantemerle znaczy “śpiewające kosy”, natomiast mała góra Mézenc położona tuż za Chantemerles, wiosną pokrywa się kwiatami o złoto-żółtym odcieniu zwanymi “janowcem”. Chociaż trudno stwierdzić, który z członków rodziny jako pierwszy otrzymał francuski tytuł szlachecki, a ułaskawiający list Ludwika XV z 1730 roku (patrz poniżej) potwierdza, że jego synowie: Joachim-Jean-Pierre Descourtz i jego brat Jean-Pierre oboje byli szlachcicami.

Zamieszki na tle religijnym w XVI I XVII wieku połączone z ciężkimi warunkami ekonomicznymi skłoniły wielu Descours do opuszczenia tego pięknego, ale też surowego górskiego regionu. Wielu osiedliło się w cieplejszych dolinach Ardêche jak również w miastach Le Puy-en-Velay, Saint-Etienne i Lyonie. Z czasem niektórzy Descours zamieszkali w Paryżu i innych miastach francuskich, a inni z Descours wyznających kalwinizm przenieśli się w XVII wieku do Szwajcarii. Około 1730 roku młody oficer Joachim-Jean-Pierre Descours wyemigrował do Polski stając się protoplastą polskiej gałęzi rodziny. W XIX wieku wielu Descours osiedliło się w Anglii i Prusach. II wojna światowa oraz komunizm zmusiły niektórych Deskurów do opuszczenia Polski i osiedlenia się w USA i Kanadzie. Natomiast jeden z najbardziej znanych członków rodziny, Kardynał Andrzej Maria Deskur od 1952 roku rezyduje w Watykanie. Pomimo wielu fal migracji większość członków francuskiej gałęzi (Descours) pozostało jednak we Francji, a polskiej gałęzi (Deskur) w Polsce.

Ale przejdźmy do postaci Jana Stefana Deskura-jak wspomniałem mego praprapradziadka. Ze Szkoły Kadetów Stanisława Augusta w 15 roku życia poszedł jako oficer do Powstania Kościuszki, pod Wilnem ranny w głowę,dostał się do niewoli,później był pułkownikiem grenadyerów Korpusu litewskiego w armii rosyjskiej.Kilka lat minęło zanim jako jeniec dosłużył się stopnia oficera.Zastanawiające dla mnie było przez lata - czemu jako polski patriota,którego bracia i inni członkowie Rodu walczyli przeciw zaborcom-on wzięty do niewoli moskiewskiej nie zdezerterował tylko służył i mało tego-dosłużył się wysokiego stopnia wojskowego.W rozmowie z mym Kuzynem Edwardem Deskurem,doszliśmy do wniosku-że składając przysięgę wojskową-honor żołnierza nie pozwolił na dezercję.Chciałbym choć na chwilę przenieść się w tamte czasy i zapytać Go - czemu?może będę miał taką możność kiedyś:).Ale wracajmy do Jana.Jak pisze w swych Pamiętnikach jego syn Bronisław a mój prapradziadek,cyt"Prawością swego charakteru zasłużył sobie i u wrogów na zaufanie , dlatego ważniejsze misje mu poruczano.Muszę ty wspomnieć o stosunku bliskim ojca z Geismarem-generałem później moskiewskim,którego tak haniebnie pobił Dwernicki pod Stoczkiem w 1831r."koniec cytatu.

jjan_stefandeskur_420.jpg

na zdjęciu Jan Stefan Deskur mój praprapradziad

Jan bawiąc jakiś czas w mieście Korfu,poznał młodego człowieka,sierotę,który odziedziczywszy znaczny majątek po rodzicach,przegrał całą fortunę w karty i zrozpaczony,chciał sobie życie odebrać.Traf zdarzył,że Jan spotkał go niespodziewanie i widząc zamiar odebrania sobie życia przez młodzieńca,wyrwał mu pistolet z ręki.Rozbrojony Geismar,ujęty serdeczną przemową mego praprapradziada do niego -wyspowiadał się z powziętego zamiaru.Jan wziął go ze sobą na kwaterę i zaopiekował się niedoszłym samobójcą.Wyjeżdżając z Korfu zabrał go ze sobą.Młody człowiek wstąpił do kompanii Jana,szybko awansując.Został w następnym okresie generałem moskiewskim.Mego praprapradziada nazywał zawsze - mon cher papa.Często później wstępował do Rudy,majątku na Podlasiu, który był własnością mych przodków. Geismar trzymał również do chrztu mego prapradziadka Bronisława Deskura-późniejszego Naczelnika Powstania Styczniowego na Podlasiu.

A więc widzicie jak historia jest często zaskakująca i niezmiernie ciekawa.Kiedy Napoleon borykał się ze wszystkimi państwami Europy,doszło do koalicji przeciw niemu,w której Moskale odegrali niepoślenią rolę.Jan,chciał w tym czasie wziąć dymisję z wojska-nie otrzymał jej jednak.Jego położenie było nie do pozazdroszczenia.Kiedy jego trzech Braci służyło w legionach polskich z Napoleonem,On musiał służyć w armii nieprzyjacielskiej.Jan nie miał zaufania do Napoleona-nie wierząc że zrobi On coś dla odzyskania niepodległości przez Polskę-jak wielu przypuszczało.Podobne zdanie miał też i Kościuszko.Złożyło się więc tak że Jan z wojskami sprzymierzonymi wszedł do Francji.Tu pod fortecą Belfort w miasteczku Lure został mianowanu Komendantem tego Miasta.Wydarzyło się któregoś dnia że Francuz z zasadzki strzelił i zabił gen.austriackiego.Brygada ,którą prowadził ów gen.wpadła do miasta,chcąc Lur spalić i zrabować.Przodek mój z narażeniem życia/miał w kilku miejscach płaszcz przestrzelony/na czele swej załogi zabronił podpalenia i rabunku.Nie tylko Lur ale i cała okolica doznawała opieki Jana,stąd był lubiany bardzo.Jako człowiek postępowy i demokrata z przekonań w Lure był przyjęty do lozy masońskiej.Kiedy wojska sprzymierzone z Francji wychodziły,Rada municypalna Lure i gminy okoliczne wysłały deputację do cesarza rosyjskiego Aleksandra I z podziękowaniem za mianowanie naczelnikiem placu/jak mawiano wtedy/-człowieka, którego zacności mieszkańcy zawdzięczają życie i mienie.

Jan powróciwszy do Kraju,został pułkownikiem korpusu litewskiego.Będąc jeszcze na Litwie poznał swą przyszłą żonę .Osiedlili się na Podlasiu w Rudzie Talubskiej. Umarł na Wołyniu w Bereznie Wielkiej. Pochowany w Połonnym. I to wszystko moi Drodz-dalej jeśli Was zainteresowałem historia mej Rodziny-napiszę o Bronisławie - mym prapradziadku synu Jana. Bronisław jak wcześniej wspomniałem był Naczelnikiem Powiatu Radzyń w okresie Powstania Styczniowego a przez krótki czas-całego Podlasia.
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Nazwisko bylo mi znane i dzieki temy tekstowi dowiedzialem sie o tym czlowieku
~wilda.dolna 2012-10-31 21:53

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.