Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał.

Winston Churchill
Polska zawsze blisko
Wtorek, 26.09.2017 r.
Imieniny: Justyny i Cypriana


Wró?Strona g?ówna Drukuj

POLSKIE SKRZYDŁA: Siła złego na jednego.

Jerzy Wypiórkiewicz 2010-11-20
tadeusz cyprian_100.jpgO przyczynach słabości naszego lotnictwa w okresie kampanii wrześniowej 1939 roku napisano dotychczas wiele, nie zawsze zresztą zgodnie z rzetelną prawdą. Zdecydowana większość piszących nie miała żadnych moralnych oporów w obarczaniu odpowiedzialnością za klęskę wrześniową byłego, wieloletniego dowódcę lotnictwa polskiego - gen.bryg.pil.Ludomiła A. Rayskiego. Uczyniono tak z różnych, nie do końca jasnych pobudek. Niektórzy czynili to z przyczyn czysto osobistych, czyli zawiści lub zemsty, inni natomiast z powodów politycznych i ideologicznych. Inni postępowali tak podle, zarówno z jednych, jak i drugich powodów jednocześnie. Jako jeden z dość typowych przykładów wspomnianych opcji można przypomnieć książkę Tadeusza Cypriana pt: „Komisja stwierdziła”, /Wyd. MON, 1960r./ Były lotnik RAF, w sposób nie do końca udokumentowany a na pewno, tendencyjny, każde krytyczne stwierdzenie o naszym lotnictwie przedwojennym, kończy nieodmiennie zdaniem, iż „wszystkiemu był winien Rayski”. Autor wymienionej książki, jednocześnie były członek komisji historycznej, badającej przyczyny klęski wrześniowej, stawia te wszystkie zarzuty, ani razu nie przesłuchując osoby, która akurat miała najwięcej do powiedzenia w tej sprawie. Według autora książki przesłuchanie gen. Rayskiego nie doszło do skutku z powodu permanentnych trudności stawianych przez ówczesnego Naczelnego Wodza. Czyżby ten nie chciał dopuścić do ujawnienia niewygodnych faktów z działalności jego współpracowników, lub po prostu wyznaczył gen. Rayskiemu w historii, rolę kozła ofiarnego. Pomimo, iż książka Tadeusza Cypriana powstała dość dawno, a sam Autor znajduje się już w zastępach Niebieskiej Eskadry, zło jakie wyrządził wypaczając dogłębnie prawdę o naszym lotnictwie i jego zasłużonych budowniczych, skłania do przypomnienia przynajmniej niektórych momentów historycznych, których dotyczy.

Dwie komisje.

Polskie władze emigracyjne z premierem Władysławem Sikorskim na czele, swoje urzędowanie rozpoczęły od usilnego poszukiwania winnych klęski wrześniowej. Winnych zamierzano oczywiście poszukiwać wyłącznie wśród znienawidzonych Piłsudczyków. W celu wykonania tego zadania powoływano specjalne komisje. Było ich dwie. Jedna powołana już w październiku 1939r., pod przewodnictwem gen.broni Józefa Hallera, nosiła nazwę: "Komisja Rejestracyjna" /Zał.2/. Druga, powołana dekretem Prezydenta RP z dnia 30 maja 1940r., nosiła miano "Komisja w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939 roku". Pierwsza z tych komisji, działalność zakończyła bardzo szybko. Być może, zajęła się zbyt gorliwie, poszukiwaniem prawdy historycznej i być może wyniki jej dochodzeń nie były zgodne z oczekiwaniami ówczesnych władz. Druga zaś, pod wysokim patronatem gen. Władysława Sikorskiego, a z jego ramienia gen. Mariana Kukiela działała teoretycznie do końca wojny, lecz niewielu zna rezultaty jej pracy. W składzie komisji „W związku z wynikiem kampanii wojennej 1939r.”, znalazł się Tadeusz Cyprian jako prawnik, a jako oficer rezerwy lotnictwa został obarczony opracowaniem sprawozdania z całokształtu działalności lotnictwa, motoryzacji i przemysłu wojennego w całym dwudziestoleciu międzywojennym. Protokół ten powstał w 1942 roku ale powoływanie się na jego stwierdzenia odkładano do zakończenia wojny. Wspomina o tym gen.Marian Kukiel w piśmie do wiceadmirała Świrskiego z dnia 10 marca 1944r. /zał.3/ Tam stwierdza: „(…) że działalność w pewnej poszczególnej dziedzinie /n.p. lotnictwo/ będzie można ocenić trafnie dopiero po zebraniu materiału dowodowego, dotyczącego wszystkich tych dziedzin, które były ze sobą związane i od siebie zależne”. Pisał to w 1944 roku. Wobec tego zachodzi pytanie? Jak p.Cyprian mógł formułować tak krytyczne zarzuty i podawać niesprawdzone fakty z działalności gen. Rayskiego już w roku 1942? Sprawozdanie Tadeusza Cypriana z prac w Komisji w formie książki ukazało się dopiero w PRL-u, gdzie siłą rzeczy tzw.sanacja znalazła się w ogniu bezwzględnej krytyki. Na pierwszy plan w tej bezprzykładnej nagonce wysunięto gen.bryg.pil.Ludomiła Rayskiego. Odpowiedź na pytanie dlaczego akurat Rayski musiał zapłacić tak niewspółmierną cenę za swoje oddanie sprawie polskiego lotnictwa znajduje się w zakamarkach sumień tych wszystkich, którzy przez dziesiątki lat używali osoby gen.Rayskiego do obarczania go wszystkimi błędami i niegodziwościami, których akurat nie on się dopuścił... Admirał Świrski usiłował powołać specjalną komisję rzeczoznawców, która by fachowo zbadała zarzuty powielane przeciwko gen.Rayskiemu, ale ówczesny minister Obrony Narodowej gen. Marian Kukiel nie zgodził się na takie rozwiązanie, powołując się na istnienie „Komisji w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939r.” Takiej perfidii nie zdołał znieść gen.Rayski i wystąpił do Naczelnego Wodza z zażaleniem na ministra ON. Odpowiedź otrzymał dopiero po roku. Dowiedział się z niej, że przepisy nie przewidują zażalenia na ministra Obrony Narodowej… /Zał.5/. W owym czasie nie było na nich mocnych! Nagonka trwała w najlepsze dalej i praktycznie, wśród pewnej części publicystów i historyków, trwa do dzisiejszego dnia!

Komisja stwierdziła.

Tadeusz Cyprian, znany również, jako autor podręczników fotografii, we wstępie do zupełnie innej, (oszczerczej książki) napisał, że powstała ona na podstawie jego referatu, który jako członek „Komisji w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939”, opracował w 1942 roku. Były to zeznania przesłuchiwanych przez niego ok. 120 oficerów lotnictwa. Podaje on tam nazwiska przesłuchiwanych oficerów ale nie ujawnia który z nich co zeznawał. Uzasadnia to tym, że Komisja zagwarantowała im bezwzględną tajemnicę co do treści ich zeznań. We wstępie do swojej książki Tadeusz Cyprian sam stwierdza: „Praca ta ma, z punktu widzenia metody naukowej, jedną zasadniczą lukę. Mianowicie, nie jest zaopatrzona w przypisy wskazujące, jakie fakty i jakie wnioski ustalono na podstawie jakich dokumentów. Brak w niej wskazówek podających nazwiska ludzi, którzy dane fakty podawali”. Niestety, rezultat tak radosnej twórczości prowadzi do konkluzji, iż książka Tadeusza Cypriana została napisana w celu zdyskredytowania w oczach polskiego społeczeństwa osoby gen.Rayskiego nie dbając specjalnie o rzetelność wywodów. Parafrazując klasyka: Jeżeli fakty nie zgadzają się z rzeczywistością, tym gorzej dla faktów!... Dla pełnego rozpoznania motywów jej narodzin, wspomnieć również należy, że wydano ją w 1960r. i przez wiele lat wspierała negatywne stanowisko nie tylko historyków, (czy histeryków...) wobec osoby gen.Rayskiego i jego najbliższych współpracowników. Rodzi się też pytanie: jak to jest możliwe, iż praca nie poparta dokumentem, a oparta jedynie na luźnych, nieautoryzowanych zeznaniach uczestników lub „świadków” opisywanych wydarzeń, stała się w PRL źródłem wiedzy do zdecydowanie krytycznej oceny postaci gen.bryg.pil.inż. Ludomiła A. Rayskiego. Wykorzystano tam masę plotkarskich, tendencyjnych, pozbawionych znamion prawdy wypowiedzi wrogich mu ludzi. Obarczono tam Rayskiego wielu niegodziwościami nie dając mu całymi latami możliwości sprostowania. Jako jeden z licznych przykładów przytoczyć można plotkarskie stwierdzenie zaczerpnięte z rzeczonej książki.

Otóż, oficerowie którzy poparli walkę gen.Rayskiego z gen.Zagórskim, zażądali po przewrocie majowym odpowiedniego zadośćuczynienia. W związku z tym, gen. pil. Ludomił Rayski zwolnił wielu wyższych oficerów, by obsadzić stołki swoimi pomagierami. Jest to ewidentne pomówienie, którego ściganiem w swoim czasie powinien był zająć się prokurator, ale to były czasy mrocznego PeeReLu, a i cel wydaje się być nad wyraz czytelny…

Jasną jest rzeczą, że dowódca wdrażający w podległych jednostkach wojskową dyscyplinę, usuwający z szeregów tzw. lepkie ręce i radykalnie zwalczający hazard i pijaństwo, nie może nie mieć wrogów. Każdy dowódca ma też niezbywalne prawo do dobierania sobie współpracowników według własnego uznania. Oprócz przedstawionych zmyśleń, nie ma dowodu na to, że Rayski usunął kogoś przydatnego do służby w lotnictwie. Rzeczywiście, przeniósł w stan spoczynku chyba dwóch dowódców pułków, ale to było jak najbardziej z pożytkiem dla armii.

W jednym przypadku był to sławny wcześniej pilot, Jerzy Kossowski, który jako zdegenerowany alkoholik nie nadawał się do służby, a w drugim Jerzy Boreysza, oficer nie potrafiący utrzymać podstawowej dyscypliny w podległej mu jednostce. Wszelkie sprawy kadrowe przechodziły przez Biuro Personalne armii, które rządziło się swoimi prawami i zaleceniami Sztabu Głównego, który przenosząc pewne grupy oficerów w stan spoczynku, nie musiał konsultować się z szefami departamentów, stawiając ich przed faktem dokonanym. W tamtym czasie pozbyto się z szeregów armii kilkuset oficerów z byłych armii zaborczych i wśród nich mogły znaleźć się osoby przydatne lotnictwu. To było jednak poza zasięgiem jego dowódcy, wówczas zwanym Szefem Departamentu Lotnictwa MSW. Szukający „haków” na gen.Rayskiego w rzeczonej komisji, chętnie dali ucha tej niewybrednej plotce, a różni „pokrzywdzeni” i „niezadowoleni” jeszcze chętniej złożyli zeznania obciążające swojego byłego dowódcę. Znamiennym jest fakt, że tylko stosunkowo niewielki procent oficerów lotnictwa zdecydował się donosić na swojego wieloletniego dowódcę, bo przecież można było to czynić bezkarnie i ku uciesze Wysokiej Komisji. O referacie Tadeusza Cypriana, na podstawie którego powstała później rzeczona książka, płk pil. Tytus Karpiński, zastępca gen. pil. Ludomiła Rayskiego przed wojną, w opracowaniu złożonym w Muzeum Lotnictwa w Krakowie, napisał: „Wykorzystując fakt, że każdy miał prawo bez żadnych konsekwencji dla siebie, osądzać swoich przełożonych, wydaje on wyroki bez przesłuchania głównego oskarżonego, do którego nawet nie starał się zwrócić o jego relację. Zbierał on ziarna z plewami, ujawnił tylko plewy…”.

Dossier Autora omawianego paszkwilu:

Tadeusz Cyprian urodził się w 1898 roku w Zabłodowie. Do gimnazjum uczęszczał we Lwowie. Po I wojnie światowej ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim . W 1925 roku został sędzią w Poznaniu. W 1938 roku został mianowany prokuratorem Sądu Najwyższego w Warszawie. Od najmłodszych lat interesował się fotografiką i już w latach I wojny służył tymi umiejętnościami w lotnictwie francuskim. W Kraju stał się wybitnym artystą fotografikiem i autorem wielu prac z tej dziedziny. W 1939 roku jako oficer rezerwy lotnictwa przeszedł wraz i innymi cały szlak tułaczy przez Grecję, Afrykę, Francję do Wielkiej Brytanii. Oczywiście cały czas z nieodłączną kamerą. Po powrocie do Polski pracował jako prokurator Sądu Najwyższego i wykładał w Centralnej Szkole Prawniczej w Warszawie. Następnie był Kierownikiem Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zmarł 8 sierpnia 1979 roku w Poznaniu.

A na Zachodzie?[BR]
W pierwszych latach powojennych, zaczęły ukazywać się opracowania historyczne, mające na celu wyjaśnienie całości zagadnień i wątpliwości, związanych z przygotowaniem państwa polskiego do wojny, przebiegiem działań wojennych w 1939 r. oraz ich wynikiem.

W roku 1947, na polecenie Inspektoratu Generalnego, Polskiego Lotniczego Korpusu Przysposobienia w Anglii, zespół oficerów lotnictwa, wykonał szczegółowe opracowanie historyczne, pt: "Lotnictwo Polskie w Kampanii Wrześniowej 1939r."

O tym opracowaniu, ppłk Franciszek Kalinowski, wypowiedział się, iż jest to sprawozdanie dla narodu, oparte na materiałach historycznych zawierających meldunki oraz oświadczenia pisemne uczestników kampanii. Opracowanie to choć też nie pozbawione szeregu mylnych stwierdzeń, pozwala na uzmysłowienie sobie, co było przyczyną słabości naszego lotnictwa w obliczu wojny. Oto kilka myśli wydobytych ze wspomnianego opracowania:

... Obowiązujące w przedwojennej Polsce zasady prowadzenia wojny nie uwzględniały postępu techniki jaki dokonał się między pierwszą a drugą wojną światową, a w szczególności nie liczyły się z przewartościowaniami, jakie wniósł do sztuki wojennej rozwój lotnictwa wraz z mechanizacją sił zbrojnych. W związku z tym uważano lotnictwo w Polsce za broń pomocniczą wojska, która w czasie pokoju nie powinna posiadać odrębnego i niezależnego kierownictwa.

To konkretne stwierdzenie dokładnie tłumaczy dlaczego gen. pil. L. Rayski nie był dowódcą lotnictwa mimo, że posiadał taki tytuł. Takie dość swobodne nazewnictwo, było powodem, że klęskę wrześniową szary człowiek, kojarzył sobie ze słabością naszego lotnictwa, a lotnictwo z wieloletnim jego dowódcą, gen.Rayskim. Nikt, poza samym zainteresowanym nie protestował przeciwko takiemu skojarzeniu.

A oto inne uwagi, nasuwające się z powyższego opracowania historycznego : (...) Nie było planu przygotowania lotnictwa do wojny, który stanowiłby wyraz powiązania naszych możliwości z celami stawianymi broni powietrznej. Planowanie rozbudowy technicznego środka walki, jakim jest lotnictwo powinno opierać się na znajomości koncepcji prowadzenia wojny. Taka koncepcja z dowódcą lotnictwa nie była omawiana ani też nie była mu znana. W związku z tym wytyczne budowy samolotów nie były należycie dostosowane do założeń, na jakich powinien był opierać się plan wojny.

Gen.Rayski wielokrotnie protestował przeciwko tym niezrozumiałym stosunkom w armii, szczególnie przeciwko brakowi obrony przeciwlotniczej Kraju. Szkolnictwo lotnicze postawił na bardzo wysokim poziomie, co procentowało w latach wojny, ku chwale naszych lotników. Ponieważ nie był informowany o naszych planach wojny, nie miał wpływu na koncepcję użycia lotnictwa w razie wojny, wybór typów samolotów na uzbrojenie, pozostawił własnemu rozeznaniu oraz tendencjom światowym. Samoloty te sprawdziły się na polu walki, choć już były dość przestarzałe z wyjątkiem „Łosi”. Ta sytuacja, ten stan, nie były wyłącznie winą gen. Rayskiego.

tadeusz cyprian.jpg

Fotografia Tadeusza Cypriana _ źródło - www.fototapeta.art.pl

zal. 1.jpg

Zal.1 _ Pismo gen. Władysława Sikorskiego do gen. Rayskiego z 12.12.1942 roku. Dziwną treść pisma rozszyfrowuje sam gen. Rayski na 90 str. swojej książki „Słowa prawdy o lotnictwie polskim 1919 – 1939”:
„Kierując się zasadą wykorzystania dla naszego wysiłku wojennego pracy każdego Polaka”… a więc list zaczyna się z wysokiego konia. Jednakże koń jest wypchany trocinami. Obłuda. Dęte słowa dla publiczności: setki oficerów polskich trzymał gen.Sikorski w Cerisay lub Rothesay, a przecież nawet kryminalistom nie odmawia się prawa pójścia na front. Więc gdzie zasada?”

zal. 2.jpg

Zal.2 _ Notatka o powołaniu Komisji Rejestracyjnej.

zal. 3.jpg

Zal.3 _Pismo gen. Kukiela do admirała Świrskiego, odmawiające powołania komisji rzeczoznawców dla zbadania sprawy gen.Rayskiego. Gdyby wartość referatu Tadeusza Cypriana była niepodważalna, to na pewno przy nieprzychylnym nastawieniu gen. Kukiela do gen. Rayskiego, wykorzystano by go do oceny działalności Rayskiego przy współudziale rzeczoznawców wojskowych, o co zabiegał adm. Świrski.

zal. 4.jpg

Zal.4 _ Uchwała Sądu Honorowego dla Generałów. W armii polskiej zasadą było by po sprawie karnej przeciwko oficerowi, bezzwłocznie sprawą zajął się sąd honorowy. Tymczasem wyrok w ośmieszającej gen. Sikorskiego sprawie karnej przeciwko gen.Rayskiemu, do sądu honorowego trafił dopiero w lutym 1944 roku!

zal. 5.jpg

Zal.5 _ Pismo szefa Gabinetu Prezydenta RP jest odpowiedzią na zażalenie gen.Rayskiego na Ministra Obrony Narodowej, gen.Kukiela. Prezydent polecił przekazać, że bardzo mu przykro ale nie może nadać biegu sprawie, gdyż w tym celu powołano „Komisję w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939 roku”. Gen Rayski komentując działalność komisji w dziele poszukiwania materiału dowodowego z kampanii 1939 roku, w swojej książce na str. 88 napisał krótko: „…Jednakże komisja ta, powołana w maju 1940, nie uważała za stosowne przesłuchać mnie przez lat sześć. Czy więc zbiera dowody, czy je ukrywa? Czy szuka świadków, czy czeka aż wymrą?

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.