Poniedziałek, 18.12.2017 r. Imieniny: Gracjana i Bogusława
Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych

Nikos Kazandzakis
Polska zawsze blisko

Wró?Strona g?ówna Drukuj

Poznawanie Pekinu cz. 1

Jacek Frankowski 2013-05-04
chiny_4_100.jpgChiny kusiły mnie od zawsze swoją orientalną tajemniczością, historią sięgającą głęboko w czasy ery przed narodzeniem Chrystusa, imponującym dorobkiem kulturowym i aktualnym rekordowym skokiem cywilizacyjnym. Postanowiliśmy z żoną Elą rozpocząć poznawanie Chin od spotkania z Pekinem.
Wybraliśmy się tam z Ecco Travel. Nie będę ukrywał obaw jakie wywoływała świadomość o serii bankructw firm turystycznych w ostatnim okresie i perturbacjach jakie w związku z tym przeżywali klienci tych firm, będący w momencie bankructwa za granicą. Jednak moja żona, specjalistka od internetowych śledztw, znalazła wypowiedzi klientów Ecco Travel, ugruntowujące opinię o wiarygodności organizatora naszej wyprawy. Wylot z warszawskiego Portu Lotniczego „Chopina” o godz. 16:10 czasu zimowego. Zapowiadany czas lotu 7godz.25min. Lądowanie w Pekinie o godz. 6:35 czasu lokalnego, ale już dnia następnego, czyli rozpiętość czasowa między miejscem startu i lądowania wyniosła 14godz.25min. Dodatkowe do czasu lotu 7 godz. wyniknęło z różnicy stref czasowych miedzy zimowym czasem warszawskim i całorocznym czasem pekińskim. Te postarzające nas 7 godz. odrobimy w drodze powrotnej. Przy okazji wyprzedając chronologię nadmienię, że lot powrotny trwa o 3,5 godz. dłużej. Powodem są ponoć prądy powietrzne skierowane z zachodu na wschód, popychające samolot w locie do Pekinu i hamujące w drodze do Warszawy. Jednak nie tylko kierunek wiatrów decyduje o różnicy czasu lotów w obydwu kierunkach. I tu ciekawostka: przy zmianie w Polsce czasu z zimowego na letni, który w Chinach pozostaje taki sam, nie zmieniają się godziny startów i lądowań w rozkładzie lotów i w związku z tym okazuje się, że w czasie polskim letnim te same samoloty, te same trasy pokonują z duża mniejszą różnicą czasu przelotów. Do Pekinu samolot teraz leci o godzinę dłużej niż w czasie zimowym, a z powrotem o godzinę krócej. Różnica czasów przelotów w obydwie strony w czasie letnim wynosi więc tylko 1,5 godz. a nie jak w czasie zimowym polskim 3,5 godz. Po prostu tempo przelotów jest dostosowane do rozkładu lotów a nie do możliwej maksymalnej prędkości samolotów. O Boże, chyba trochę namąciłem, ale samego mnie to zadziwiło.

Jest bladoróżowy świt, gdy lądujemy na lotnisku Pekin-Capital. Samolot długo kołuje zanim dotrze do przeznaczonego dla nas miejsca wysiadki. Nic dziwnego, wylądowaliśmy na największym pod względem powierzchni porcie lotniczym świata. Według informacji sympatycznego i znakomicie zorientowanego Marcina Serwackiego, pilota naszej turystycznej grupy, zabudowania terminalu rozciągają się na długości ok. 4 km. Nic dziwnego więc, że do hali odbioru bagażu i odprawy paszportowej jedziemy koleją.

Byłem przygotowany na nowoczesny Pekin, gdyż informacje z okresu przygotowań do olimpiady i samych igrzysk ukazywały skok cywilizacyjny jaki wykonały Chiny w ostatnim okresie. Muszę jednak przyznać, że spotkana rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. Nie chodzi tu o ogrom tego miasta, ale masę znakomitej architektury, niezwykle ciekawe enklawy starego Pekinu zwane hutongami, rozwiązania sieci komunikacyjnej drogowej i metra (wybudowanego przed olimpiadą w ciągu kilku lat) pozwalające docierać we wszystkie zakamarki miasta, zachowane zabytki kultury z tajemniczym Zakazanym Miastem, które było stołeczną północną siedzibą cesarzy. Letni Pałac cesarski, Biała Pagoda, podpekińska dolina królów czyli grobowce cesarzy z dynastii Ming. Świątynie buddyjskie dwie, oraz konfucjańska i taoistyczna zwiedzane seryjnie mogły wywołać lekki zamęt z powodu swojego architektonicznego podobieństwa, jednak dzięki nagraniom filmowym dopiero będę mógł analizować szczegóły je różniące a także różne przekazy ideowe zawarte w elementach sakralnych tych świątyń. Plac Tian anmen czyli Niebiańskiego Spokoju, na przekór nazwie, z wpisaną w jego historię tragiczną pacyfikację studenckich demonstracji w 1989r. Muzeum Narodowe i Mauzoleum przewodniczącego Mao, w którym podobno leży woskowa figura zamiast zabalsamowanego wodza, gdyż ponoć zabieg balsamowania nie był udany, ale kto wie..., Chińczycy za żadne skarby nie potwierdzają woskowej wersji. No i nieodzowny punkt każdej wycieczki: wizyta na Wielkim Murze. Jednak po kolei.

Gdy wylądowaliśmy bladym świtem w Pekinie była godzina 6:35, a w tym czasie w Warszawie o godz. 23:35 spalibyśmy już w najlepsze. Jednak trzeba było przetrzymać znużenie, żeby jak najszybciej przestawić swoje funkcjonowanie na czas chiński. Wyruszyliśmy na objazd Pekinu. Po drodze przysypiających budził Marcin, niezawodny pilot naszej grupy, wskazując ciekawe obiekty architektury. Rozkraczony gmach siedziba CCTV czyli państwowej chińskiej telewizji na chwilę ożywił senną atmosferę. Prawdziwe zwiedzanie zaczęliśmy od mocnego akcentu. Cesarska Świątynia Nieba, to było miejsce gdzie cesarze dwukrotnie w ciągu roku składali modły o dobre zbiory. W parku przed Świątynią liczne grupy mieszkańców Pekinu w aktywnej rekreacji. Jedni grają w chiński odpowiednik rodzimej „klipy”, czyli odbijania stopami lotki, inni w swoistym tańcu tai chi. Ktoś, długim jak szczotka do zamiatania pędzlem zamaczanym w wodzie, ćwiczy na chodniku kaligrafię chińskiego pisma. Śpiewający, grający na tradycyjnych chińskich instrumentach, puszczający latawce, ćwiczący elementy gimnastyki artystycznej.

Wszechogarniająca aktywność, która zadziwia nas europejskich zwolenników biernego wypoczynku. Wkraczamy na teren Świątyni. W zachodniej części świątynnego parku znajduje się Pawilon Abstynencji, jednak nikt z naszej grupy się tam nie wybiera. Okrągły Ołtarz zbudowany z białego marmuru, uznawany za centrum świata, to miejsce składania przez cesarzy ofiar. Tu każdy kolejno staje na kamiennym krążku, który jest samym centrum centrum świata. Fotoaparaty pracują niezmordowanie. Dalej niewielki okrągły czerwony pawilon z dachem pokrytym granatową dachówką to świątynia o nazwie Cesarskie Sklepienie Nieba. Uwagę przykuwa sklepienie tej budowli. Zmierzamy w kierunku okazałego budynku o czerwonych ścianach z trójdzielnym dachem pokrytym błękitną dachówką, który okazuje się być świątynnym Pawilonem Modlitw o Dobre Plony, uznanym za jedną z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych budowli Chin. Chłoniemy urodę orientalnej architektury tak odmiennej od europejskich wzorców, do których przywykliśmy. Świątynię Nieba opuszczamy długim zadaszonym korytarzem, który także tętni życiem handlowym. Wszędobylscy ręczni handlarze oferują pięknie wykonane pamiątkowe przedmioty chińskiego rękodzieła jak i podróbki najlepszych światowych marek świata mody i zegarmistrzostwa. Pseudo Rolexy wstępnie oferowane za 200 yuanów, ostatecznie po obowiązkowym targowaniu można kupić nawet za 10, co w przeliczeniu na złotówki wynosi 5 zł. Teraz udajemy się do hotelu. W naszym wypadku jest to pięciogwiazdkowy King Wing Hotel. Czas na odświeżenie i obiad, żeby tylko nie położyć się spać przed chińskim zmierzchem, chociaż dla naszej wycieczki to już ponad doba bez snu. Ktoś jednak stwierdził: co tam nasze problemy z czasowym przesunięciem. Agnieszka Radwańska, która wciąż zmienia strefy czasowe, mogłaby mieć naprawdę powody do narzekania. Pierwsze zetknięcie z oryginalną kuchnią chińską nie powala z nóg. Wodnisty bulion bez smaku i cały szereg mikroporcji różnych specjałów z przewagą warzyw. Mam wrażenie, że w Chinach nie używa się soli. Smakowe kwestie załatwiają bardzo zróżnicowane sosy. Gastronomia restauracyjna, nastawiona na masówkę, nie zaimponowała nam szczególnie. Targ żywnościowy za to był bardzo chiński i interesujący, z przedziwnymi potrawami takimi jak chociażby pieczone skorpiony czy duże jak tarantule pająki, smażone larwy jedwabników, zapiekane na patykach jak szaszłyki węże i jeszcze inne przedziwne i nierozszyfrowane frykasy nie zachęciły ani Eli ani mnie do degustacji. Spróbowałem na tym targowisku pieczonej nóżki wieprzowej i była naprawdę smaczna.

cdn...



chiny_1.jpg
1. Port Lotniczy Pekin Capital

chiny_2.jpg
2. Rozkraczony gmach CCTV Chińskiej Państwowej Telewizji

chiny_3.jpg
3. Świątynia Nieba. Ołtarz Centrum Świata

chiny_4.jpg
4. Świątynia Nieba. Pawilon Sklepienie Nieba

chiny_5.jpg
5. Świątynia Nieba. Sklepienie Pawilonu Sklepienie Nieba

chiny_6.jpg
6. Świątynia Nieba. Droga do Pawilonu Modlitw o Dobre_Plony

chiny_7.jpg
7. Świątynia Nieba. Pawilon Modlitw o Dobre Plony

chiny_8.jpg
8. Pekiński targ żywności

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-4.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
autozkapeluszem_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.