Piątek, 23.02.2018 r. Imieniny: Romany i Damiana
Kobiety są rzadko tak przebiegłe by nie wpaść w pułapkę własnej próżności

George Sand
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Sanatoria: wyzysk, komercja czy zdzierstwo

Janina Wilczyńska 2012-04-04
wilczynska_monika_70.jpgPrzyjazd do Sanatorium i związana z nim rejestracja to istny koszmar.
Jak wiadomo ludzie z całej Polski zjeżdżają się do sanatorium od rana do późnych godzin wieczornych. Zdarza się, że sytuacja jak w moim przypadku zmusza do przyjazdu dzień wcześniej i nic w tym dziwnego, że za wczesny pobyt trzeba zapłacić 70 zł. Za nocleg i wyżywienie.

Natomiast prośba skierowana do recepcji o zezwolenie na wcześniejszy przyjazd, to tak jak prośba o wcześniejszą operację. Jest to prawie niemożliwe, bo pokoje niewysprzątane itd.

No, ale udało się z wielkim bólem.
Kiedy jednak na drugi dzień zeszłam pod recepcję, w momencie przyjazdu kuracjuszy, poczułam zażenowanie i wstyd, że uniknęłam tego koszmaru...
Zgiełk, nerwowa atmosfera wśród tłumu ludzi, umęczonych podróżą niekiedy z dalekich krańców Polski. Czekają od wczesnych godzin porannych, by ktoś wreszcie zajął się nimi i zaczął przyjmować. Gniew i frustracja. Grupki ludzi komentują ten totalny bałagan. Panie z recepcji czekają jednak do godziny 12:00, aby rozpocząć przyjmowanie kuracjuszy. Jedni siedzą po kątach, inni chodzą nerwowo, próbując zachować spokój.

Doprowadzeni do ostateczności zaczynają między sobą wojnę o pokoje, o to, kto, z kim itp.
Kto ponosi odpowiedzialność za ten bałagan? Dlaczego nie można rozpocząć rejestracji kuracjuszy sukcesywnie w momencie ich przyjazdu?

Z tego, co się zorientowałam, to nie ma żadnej przerwy pomiędzy turnusami. A pokoje trzeba wysprzątać. Na dodatek, kiedy jedni przyjeżdżają, a tymi, co jeszcze mają ostatni dzień pobytu zmusza się ludzi do opuszczania pokoju przed godziną 12:00. Mało tego, na skierowaniu jest data od-do, to nie dość, że muszą opuścić pokój, to jeszcze ostatnim posiłkiem jest śniadanie. W wielu przypadkach, zakupiony wcześniej bilet na podróż każą zwrócić i kupić nowy. W innym przypadku kuracjusz zmuszony jest na łazęgowanie po mieście bez względu na pogodę, lub siedzenie poza pokojem w holu często przez cały dzień.

Jest jeszcze wiele spraw bulwersujących.
Na przykład. Turnus trwa od poniedziałku do poniedziałku. Ostatnie zabiegi są w sobotę. Ale biada komuś, kto chciałby wyjechać w niedzielę. Przepis ustanowiony przez Kierownictwo Sanatorium mówi, że pokój także musi opuścić do godziny 12:00, a posiłek ostatni, także kończy się na śniadaniu. Tak, że w ramach "rekompensaty", kiedy kuracjusz pozbawiony jest jedzenia, nie korzysta z mediów i wypędzenia z pokoju musi jeszcze za karę, wcześniejszego wyjazdu zapłacić 70 zł.
Nie rozumiem zupełnie tego i zastanawiam się czy to paranoja, czy też ohydne zdzierstwo.
"Arka-Mega", właśnie o to sanatorium chodzi, jest to kompleks dwóch sanatoriów.
Arka położona jest około dwóch kilometrów od Megi.
Sanatorium ARKA, powiedziałabym FULL Wypas. Wszystkie zabiegi na miejscu, basen, yakusi. SPA, piękna ruchoma kawiarnia z widokiem na morze, pokoje do wyboru do koloru. Tylko, dla kogo? Okupowana jest przez Niemców i może garstkę kuracjuszy. Dostać się do Arki to jak wygrać los na loterii. Sądzę, że tylko dla "swoich", czyli znajomych i rodzin pracujących w Funduszu. Warto pokusić się sprawdzenia jak jest naprawdę.
"MEGA" też jest piękna. Klimat w niej kameralny, spokojnie tu, aż do znudzenia. Brak jakiejkolwiek organizacji. Żadnych rozrywek, wycieczek, poza kilkoma wieczorkami zapoznawczo, rozpoznawczo, pożegnalnymi.

Jest klubokawiarnia wciąż zamknięta, otwierana tylko na w/w wieczorki, a przede wszystkim dla firm, które prowadzą pokazy i wyciągają pieniądze od emerytów i rencistów, których bardzo często skutecznie namawia się na kupno "za nie duże raty na trzy lata".
W oddalonej o 2 km Arce jest kino i nawet filmy za darmo za okazaniem karty pobytu. Tylko bagatelka, czy staruszka lub osoba ledwo chodząca o lasce, z chorym kręgosłupem, z chorymi stawami może wybrać się tak daleko, bo o dojeździe tylko można pomarzyć.

Dni są krótkie, wieczory niemiłosiernie długie, a co pozostaje kuracjuszowi poza telewizją? NIC – wielkie zero.
Uważam, że nie tylko powinno się dbać o sferę zabiegową, ale także kulturalną, ludzi, którzy na wyjazd do sanatorium czekają ponad 18 miesięcy, jak w moim przypadku.
Ale nie o tym chcę pisać.
W Kołobrzegu w Sanatorium "ARKA-MEGA", trzeba zapłacić podatek klimatyczny 63 zł.
Zastanawiam się, dlaczego? Gmina tak dużo pobiera za klimat? Dlaczego Kołobrzeg jest tak drogi? Na te i inne pytania może odpowie mi Fundusz, choć wątpię, bo już raz pisałam do Funduszu Zdrowia i urzędniczka zbyła mnie podpierając się bzdurnymi przepisami.

Poprosiłam Fundusz listownie o przeniesienie terminu mojego wyjazdu z uwagi na wyznaczoną wcześniej kolonoskopię. Jak wiadomo na tego rodzaju badania czeka się miesiącami? Wyjaśniłam, również, że proszę o sanatorium, w którym wykonywane są wszystkie zabiegi na miejscu. W rezultacie po trzech tygodniach otrzymałam to samo skierowanie z klauzulą, że zmiana terminu może być tylko w wypadkach losowych potwierdzonych dokumentacją.

Wyjechałam, bo nie miałam innego wyjścia.
Po trzech zabiegach (kąpiel solankowa) w innym sanatorium najpierw się zaziębiłam, potem dostałam ostrego zapalenie oskrzeli, co w moim przypadku - podejrzenie o raka płuc mogło skończyć się fatalnie.

Minęło już trzy tygodnie od mojego powrotu, a ja nadal bardzo kaszlę, jestem słaba.
Jeszcze jedno... Sanatoria są tak bardzo nastawione na komercję, na zarabianie, że nie ma przerwy pomiędzy zmianą turnusu, brak izolatek dla chorych osób. Podczas mojego turnusu większość kuracjuszy chorowała i nie było możliwości odizolowania chorego.
I tak jak wspomniałam króluje zdzierstwo. Za wypożyczenie czajnika do pokoju trzeba zapłacić 30 zł. Uważam, że ktoś wreszcie powinien zając się tymi bzdurnymi paranoicznymi przepisami, które wewnętrznie ustanawiają sobie kierownictwa sanatoriów.
Zamiast zdrowia i wypoczynku, zyskałam stres, chorobę. Straciłam kilka zabiegów, które były dla mnie bardzo ważne. Leżenie w łóżku pozbawiło mnie klimatu, za który słono zapłaciłam.

Tyle o pięknym śnie o dzisiejszych sanatoriach.
Jedno na pocieszenie.
Jedzenie było smaczne, dość urozmaicone, ale to dzięki pani szefowej kuchni, której na łamach tego artykułu chcę podziękować.
Panu Maciusiowi masażyście, choć sprawiał wielki ból podczas masażu, wielkie podziękowania, bo jemu zawdzięczam, że dziś mogę się lepiej poruszać i chodzenie nie sprawia mi bólu.

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Pozwolę sobie na nieco żartobliwy komentarz. Nie pozostaje nic innego jak wziąć niewiele ubrań, bo...
~Ewka. 2012-04-16 23:15

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
img_4561ap.jpgimg_5262-ap.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
50.perspektywy_kacikap.jpgchytry_traci_kacik.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.