Sobota, 20.10.2018 r. Imieniny: Ireny i Kleopatry
Najlepszą polityką jest zawsze powiedzieć prawdę (chyba, że jesteś wyjątkowo dobrym kłamcą).

Jerome Klapka Jerome
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Słońce i dla niej kiedyś świeciło jasnym blaskiem

Janina Wilczyńska 2010-02-08
wilczynska_monika_70.jpgCzęsto zastanawiała się, dlaczego od niego nie odeszła. Na co liczyła. Przecież nigdy im się nie układało.
Zakochana, zaślepiona miłością, sądziła, że kiedyś się to zmieni, że on zrozumie i doceni jak bezgranicznie go kocha.

Była atrakcyjną szczupłą dziewczyną o zalotnych niebieskich oczach. Miała duże powodzenie u mężczyzn, których lekko traktowała. Mogła przebierać jak w ulęgałkach i przebierała. Trafiali się poważni, wartościowi mężczyźni, którzy proponowali jej małżeństwo. Nie dostrzegała jak inni wzdychają do niej. Dopiero dziś po latach zrozumiała, że mogła być szczęśliwa, ale z innym, człowiekiem, który ją kochał, pragnął, który byłby pewnie dziś dla niej Ostoją i wsparciem. Wtedy jednak tylko jej mąż dla niej się liczył 0n jeden jej ukochany.

Kiedy był w wojsku stwierdziła, że jest z nim w ciąży? Pobrali się, a potem okazało się, że była to urojona ciąża, której tak bardzo pragnęła.
Jeszcze przed ślubem powiedziała mu, że to pomyłka, 0n jednak stwierdził, że mimo wszystko pobiorą się.
Przed ślubem różnie bywało. Były piękne, upojne dni i także takie, kiedy świadomie ją ranił. Wybaczała, bo wciąż kochała.
Zazdrosny, apodyktyczny, lubił, gdy wszystko kręciło się wokół jego osoby. Czasami w swoich działaniach był absolutnie nieobliczalny. Kiedyś, tuż po ślubie, gdy wybierała się do szkoły zerwał z niej całe ubranie nie puszczając jej do szkoły, bo uznał, że na pewno ma jakiegoś szkolnego kochasia.

Pamięta, gdy kiedyś oboje wrócili z pracy, 0na podała na stół zupę pomidorową. Mąż bez żadnego powodu złapał za obrus wylał tą zupę na nią.
Zdarzało się, że potrafił przez wiele, wiele nocy zasypiać odwracając się do niej plecami. Nie chciał się z nią kochać. Płakała, żebrała o miłość, aby kochał się z nią. Pragnęła pocałunku, pieszczot od niego. Zasłaniał się zwykłymi frazesami, że jest zmęczony i aby dała mu spokój. Młoda nie doświadczona dziewczyna nie wiedziała? Czemu? Odrzuca ją, jej miłość. Kiedy ośmieliła się spytać, dlaczego wywoływało to u niego nie wyobrażalną agresje? Zazdrosny, lecz sam zdradzał. Po latach dowiedziała, się, że miał kochanki i to nie jedną. Wybaczała, mimo iż czuła się jak zwierzę mocno zranione. Agresywny i okrutny bił ją, kiedy, broniła swoich racji. Nie mógł poradzić sobie z jej słowną obroną. Kłótnie były na początku dziennym. Często wyjeżdżał w delegacje trwające kilka dni. Tęskniła za nim, czekała. O dziwo wypoczywała psychicznie, bo nie była dręczona.

Chciała skończyć ze sobą, bo na odejście nie mogła się zdobyć, bo i dokąd. Nie szukała znajomości, przygód, a innych, którzy próbowali ją poderwać całkowicie ignorowała, bo, 0n się tylko dla niej liczył i tylko dla niego żyła. Przez chwilę nie pomyślała, aby zdradzić go z innym mężczyzną.
Dopadła ją depresja, do tego stopnia, że odebranie sobie życia stało się dla obsesją. Nie jadła, nie spała. Skorzystanie z porady pomocy psychologa i psychiatry stało się koniecznością. Anna po zażywaniu leków, dopiero zaczęła jeść i spać. Trwało to miesiącami. Nie pamięta jak przetrwała ten okres.
Wciąż spała i jadła. Kiedy wróciła do pracy cieszyła się, że tak dobrze się czuję?
Niestety nie była to już ta sama Anna.

Mąż był tak zajęty sobą i swoimi romansami, że nie dostrzegał, co działo się żoną. Baśka żona jednego z kolegów jej męża, odwiedziła ją kiedyś i powiedziała, że nie może już dłużej milczeć. Wie od swojego męża, że Sławek od 8 lat ma kobietę, z którą spotyka się potajemnie.· Fakt ten potwierdziła, jeszcze inna osoba. Ale dla Anny to nic nowego, ponieważ od dawna wiedziała o romansach swojego męża. Kiedy zapytała? Zaprzeczył.

Kiedyś, gdy Anna wróciła po dwutygodniowej delegacji z zagranicy, spostrzegła na plecach męża zadrapania. Głębokie podłużne rany, które mogła tylko pozostawić kobieta będąca w ekstazie. Zapytała męża, co to jest odpowiedział jej, że to Anna mu zrobiła. Bezczelnie robił z Anny idiotkę, przecież po powrocie nie dotykał się do niej Dziewczyna miała już dość wszystkiego. Dość jego i takiego życia. Tylko, co dalej, gdzie i dokąd ma podążyć. Matka mieszkała tam, gdzie nie mogłaby przygarnąć nieszczęśliwej córki. A ojca nie miała. Nikt, do kogo mogłaby się zwrócić o pomoc. Nie stać jej było na wynajęcie mieszkania. Dziś po latach uważa, że gdyby tak naprawdę chciała znalazłaby może rozwiązanie dla siebie, szczególnie, że wtedy była młoda i atrakcyjna. Zresztą do dziś inni uważają ją za atrakcyjną kobietę.

Niestety nie miała już sił walczyć o lepsze jutro, o miłość i szacunek dla siebie. Schorowana mogła liczyć tylko na siebie, mimo, że jest nim nadal.
Wygodny, coraz bardziej wymagający. Flejtuch, brudas. Nic nie potrzebował, tylko samego siebie. Anna całe życie zabiegała o to by ich dom był piękny, ale cokolwiek chciała zmienić były awantury, próby udaremnienia zmian. Mąż izolował się od niej zamykając się w innym pokoju. Dla niego liczyło się tylko, aby miał piwko, papierosy i krzyżówki, z którymi siedział nocami Byli i są razem, ale osobno. Tylko miłość do innych ludzi, podtrzymuje ją, aby nie skończyć ze sobą. Właściwie już nie myśli o tym, bo i tak nie długo odejdzie na zawsze gdzie spokój i miłość Boga. Wreszcie uwolni się od niego.

Samotna, rozgoryczona, samotna we dwoje. Stwierdziła, że nie ma nic gorszego na świecie niż samotność we dwoje.

Nie oczekuje już niczego, poddała się rozpaczy. Na kartkach papieru wyrzuca z siebie, ból i żal. Kartki te, potem skrzętnie chowa do szuflady. Nie kocha go od dawna. Na samo wspomnienie kochania się z nim czuła wstręt. Kiedyś pożądała i błagała, aby ja kochał, teraz zadowolona, że nie żąda od niej spełnienia zobowiązań małżeńskich. Anna nie czuje już nic. Nie wie, po co i dla kogo ma walczyć o życie, życie, które pozostawiło tyle blizn i bólu. Stała się jednak silna. Nikt i nic teraz nie może zranić jej uczuć, których dawno się wyzbyła. Kiedyś, w życiu jej wydarzył się epizod, który pielęgnuje jak najdroższy skarb.

Część druga

Zdarzenie z jej życia, które pozwoliło przetrwać i inaczej patrzeć na świat.
Lecz było to tak dawno, że dziś ze łzą w oku wyrzuca sobie, dlaczego nie skorzystała i odrzuciła to, co było piękne. Odrzuciła przeznaczenie i miłość – tylko czy trwałaby 0na do dziś, skoro ten drugi też je odrzucił.

Pewnego dnia Sławek poszedł w odwiedziny do swego kolegi. Anna nawet nie wiedziała, że poszedł do niego. Żony kolegi nie było w domu, bo wyjechała do swojej siostry na pół roku. Mąż Anki nie wracał do domu, więc Anna domyślając się, gdzie jest, udała się pod adres, kolegi. Kiedy poszła tam zastała towarzystwo nie tylko panów, ale i kobiet? Katem oka zauważyła, że panowie świetnie się zabawiają. Mąż Anki wyrzucił ją z mieszkania kolegi. Używając wulgarnych słów popchnął ją.

Tego dla Anny, było już za wiele. Po powrocie do domu zapakowała męża ubrania i zawiozła do domu jego matki. Anna wyjaśniła matce, że jak chce zobaczyć i przekonać się, dlaczego go wyrzuciła podała adres kolegi, gdzie w obecnej chwili jej mąż urzędował. Matka zaniepokojona sytuacją pojechała tam. Zabrała swojego syna od kolegi i pojechała z nim do swojego domu. Kiedy wysiadała z taksówki Sławek jej uciekł i wrócił na balangę?.

Nad ranem przyszedł do domu do Anny, waląc w drzwi i odgrażając się, że jak Anna nie wpuści go do mieszkania to wywali drzwi, albo puści je z dymem.

Anna otworzyła drzwi, bo wstydziła się sąsiadów, prosząc, aby dał jej spokój. Kiedy nie pozwoliła mężowi gdzieś zadzwonić, wyrwał jej słuchawkę telefonu i z całych sił uderzył?. Anna upadła z bólu zaczęła krzyczeć, ale on nie zważał na jej krzyk. Wrzeszczał,„żeby zdechła”, poczym pozostawił ją samą.

Dziewczyna nie mogła się podnieść, gdyż miała złamane żebro. Zadzwoniła w nocy do brata, który zawiózł ją na ostry dyżur do szpitala praskiego.
Zrobili, RTG, który nie wykazał złamania. Na wszelki wypadek obwiązano chorą bandażem i wysłano do domu. Na drugi dzień jadąc do pracy zemdlała na ulicy. Ktoś jej pomógł dostać się do pracy. Lekarz zakładowy po zbadaniu na nowo zlecił ponowne zrobienie rentgena. Okazało się, że żebro między 7, a 8 jest złamane. Przez dłuższy okres nie rozmawiali ze sobą. Sławek nigdy nie przeprosił żony. Nie miał w zwyczaju przepraszać.

Na drugi dzień jak Sławek wrócił z pracy śmiał się i szydził, że żona udaje.
Minął jakiś czas. Anna z mężem była zaproszona na imieniny Czesława. Czesław mieszkał w tym samym domu Niestety mąż Anny tej nocy nie wrócił.
Dziewczyna czekając do późnej godziny, nagabywana przez koleżankę poszła do niej, choć nie miała na to ochoty, ani sił.
Ten dzień, te imieniny mogły zaważyć na całym przyszłym życiu Anny.
Na imprezie był chłopak, brat koleżanki, na którego Anna nie zwracała uwagi.
Na drugi dzień zadzwoniła koleżanka, mówiąc, że bardzo spodobała się Jackowi, że ten koniecznie chce się z nią zobaczyć.
Anna zażartowała sobie, że jeśli chce ją zobaczyć to niech przyjdzie do niej z bochenkiem chleba. Nim się spostrzegła za małą chwilę dzwonek do drzwi. W drzwiach stał uśmiechnięty Jacek z bochenkiem chleba.

I tak się zaczęło. Anna nie traktowała Jacka poważnie. Trzymała go na dystans od siebie. Spotykali się początkowo rzadko potem coraz częściej. Jacek zabierał ja do kina do kawiarni, na kawę. Annie zaimponował chłopak tym, że był subtelny, delikatny i zabiegał o jej względy. Bawiło ją to, bo wydawało się jej, że chłopak, chce po prostu zdobyć mężatkę. Ponadto Jacek był kawalerem, więc nie przeszkadzało jej trochę poflirtować z wolnym od zobowiązań facetem. Anna rzeczywiście bardzo podobała się Jackowi i była dziewczyną, którą za wszelką cenę chciał zdobyć. Czym więcej Anna się opierała tym więcej Jacek ją pragnął? Był wspaniałym człowiekiem zanim pomyślała już to miała. W lot zgadywał jej potrzeby i marzenia. Anna miała dużo czasu dla siebie, bo mąż nadal ją zaniedbywał i poświęcała mu każdą wolną chwilę. Coraz bardziej brnęła w ten związek i coraz bardziej przywiązywała się do Jacka.

Czy go kochała – wtedy raczej nie?
Imponowało jej wszystko, co oferował chłopak. Jacek, który z góry kiedyś zakładał, że nigdy się nie zakocha wpadł w sidła miłości.
A ona biernie wszystkiemu się przyglądała aż wreszcie dała się ponieść chwili. Były naprawdę wspaniałe dni, pełne miłości, uniesień, radości i absolutnego szczęścia.
Do dziś rozpamiętuje Anna ten dzień, kiedy Jacek zabrał ją na rzekę, gdzie pływali na pontonie przez długi czas, przytuleni do siebie.
Ponton sunął przed siebie, zupełnie nie kontrolowany. Anna i Jacek w gorącym słońcu pozwalali ponieść się namiętności. Żar miłości spalał ich ciała, a oni drżeli mimo słońca, które pieścił ich swymi promieniami.
I tak trwało to kilka lat.

Nadal jednak myślała a swoim związku, o mężu, o tym jak bardzo by chciała, żeby to Sławek był przy niej i żeby ją tak gorąco kochał. Kiedyś Jacek powiedział do Anny, aby wreszcie rozwiodła się z mężem, bo już tak dalej nie chce żyć. Prosił, nalegał. Anna na swój sposób czuła, że jest jej dobrze z Jackiem, który ją kochał i pożądał i pomyślała sobie, dlaczego nie?

Na co miała czekać – Już nic dobrego od swego męża nie może się spodziewać. Początkowo nie chciała wyprowadzać się do Jacka. Zabrała swoje rzeczy, napisała list do męża i pojechała do koleżanki i tam się zatrzymała. Sławek jakby oprzytomniał i zaczął szukać żony.
Irena koleżanka Anny, powiedziała Sławkowi, że Anna jest u swojej koleżanki i podała Sławkowi adres, gdzie zatrzymała się Anna. Nie sądziła, że 0n po nią pojedzie. W tym samym czasie, po ustaleniu adresu przez męża pojechał po nią. Wcześniej Anna ustaliła z Jackiem, że przyjedzie po nią i na zawsze zabierze ją do siebie. Nie wiadomo czy to na szczęście czy nie, zdarzenia zbiegły się w jednym czasie.

Mąż Anny przyjechał chwilę wcześniej do koleżanki, gdzie zatrzymała się Anna. Przepraszał Annę za wszystko obiecywał, że się zmieni, że ją kocha. Głupia dziewczyna dała się przekonać i wyszła z mężem. Wyszła akurat w tym momencie, kiedy Jacek po nią przyjechał. Chłopak wszystko widział z samochodu. Widział jak mąż klęka przed żoną całuje jej ręce. Widział jak odjeżdża z nią. Wtedy w nim wszystko pękło. Zrozumiał, że Anna nigdy nie będzie jego na zawsze. Jakby obudził się z długiego pięknego snu. Nie chciał już widzieć Anny. Nie pomogły żadne tłumaczenia.

Anna po jakimś czasie zrozumiała jak bardzo zraniła Jacka.
Najgorsze jest to, że zrozumiała, że go kochała i że mogła być z nim szczęśliwa.
Jednak za późno.

Odrzuciła szczęście i miłość. Zraniła drugiego człowieka. Do dziś dnia Jacek nie chce widzieć Anny. Minęło wiele lat, Jacek ożenił się, ale chyba nie był szczęśliwy z żoną, bo rozpił się.

Nie wiadomo czy chciał w ten sposób zapomnieć o dziewczynie, która go zawiodła. Anna nadal tkwi przy mężu, który jest jej obojętny, którego zaledwie toleruje i znosi jego częste złe humory, z którym czuje się samotna i nieszczęśliwa.

Anna zdaje sobie sprawę, że nie jest nawet godna pożałowania. Nie oczekuję litości od nikogo. Sobie tylko może podziękować, że nie chwytała promieni słońca, które kiedyś i dla nie świeciło jasnym blaskiem.
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
wawa-1_800.jpgwawa-2_800.jpgwawa-3_800.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.