Wtorek, 11.08.2020 r. Imieniny: Zuzanny i Filomeny
Najwięcej nieporządku robią ci, co robią porządek.

Tadeusz Kotarbiński
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Stan Wojenny 1981r. Tama czy brama do wolności ?

Jacek Frankowski 2010-12-12
13.gen.wojciech_jaruzelski_100.jpgKażda rocznica Stanu Wojennego otwiera narodową dyskusje dotycząca roli jaką Stan Wojenny odegrał w powojennej polskiej drodze do wolności. Jako świadek tych wydarzeń chciałbym podzielić się swoimi refleksjami z czytelnikami Albumu Polskiego.

Narodziny Solidarności obudziły nadzieje Polaków na poprawę ekonomicznych warunków życia i rozszerzenie zakresu swobód obywatelskich w ramach ustrojowych realnego socjalizmu. Możliwości upadku komunizmu i rozpadu ZSRR wydawała się mrzonką senną dla większości rodaków. Byli jednak tacy młodzi zapaleńcy, których nie przerażała potęga Armii Czerwonej stojącej na straży jedności Bloku Socjalistycznego. Do nich zaliczał się Bogdan Borusewicz współorganizator Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i organizator sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej. Fala nadziei, która podniosła się po sukcesie strajku i przyjęciu przez władze PRL dwudziestu jeden postulatów strajkujących, rozlała się szeroko po kraju. W Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”, gdzie pracowałem jako instruktor plastyki, większość pracowników wstąpiła do Solidarności.

Byłem w zespole organizacyjnym Walnego Zebrania Solidarności „Osiedla Młodych”. Zebranie wyłoniło Komisję Zakładowa złożoną z ludzi często bez doświadczenia w pracy organizacyjnej. Radykalizm tych działaczy przejawiał się w haśle: „Prezesów wywieźć na taczkach”. Na nic zdawały się tłumaczenia że w spółdzielczości o zatrudnianiu i zwalnianiu decydują gremia członkowskie a nie pracownicze. Byłem jednym z tych, którzy wskazywali na konieczność nawiązania współpracy przez KZ z Radą Spółdzielni w celu podjęcia wspólnych działań pracowników z mieszkańcami na rzecz naprawiania tego co było niewłaściwe w funkcjonowaniu RSM. Prezesi zresztą bardziej obawiali się dojścia do porozumienia Komisji Zakładowej z Radą Spółdzielni niż radykalnych haseł: „Wyrzucić prezesów”. Jednak kto nie był z radykałami podejrzewany był o współpracę z „władzą”. Inicjatorka założenia Solidarności w „OM” już w kilka dni po wyborach KZ rozpoczęła działania zmierzające do ponownych wyborów w celu wyeliminowania „podejrzanych”. Początkowo myślałem że to rozbicie jest specyfiką naszej KZ okazało się jednak że zjawisko to ma postać ogólnosolidarnościowej epidemii. Nic jednak lepiej nie jednoczy niż zagrożenie. Komunistyczna demonstracja potęgi jaką były manewry wojskowe Układu Warszawskiego w Polsce w marcu 1981r. przypomniała o możliwości rozbicia „Solidarności” z użyciem sił zewnętrznych. Był to moment konsolidacji, który jednak nie trwał długo. Wyjście obcych wojsk przywróciło chęć do dalszych swarów. Przerażenie ogarnęło mnie gdy jesienią 1981r. uczestniczyłem jako obserwator w posiedzeniu Zarządu Regionu Mazowsze, któremu przewodniczył Zbigniew Bujak. Skłócenie przedstawicieli wielkich zakładów pracy z Mazowsza nie pozwalało podejmować konstruktywnych działań. W przerwie obrad w rozmowie z Andrzejem Krajewskim, późniejszym korespondentem TVP w USA, powiedziałem: „Jeśli nadal Solidarność będzie tak skłócona to nie przetrwa roku”. Odpowiedź Andrzeja była prorocza: „Dobrze będzie jeśli Solidarność dotrwa do końca roku”. Wtedy wydawało mi się to pesymistycznym żartem.

Nie tylko w Komisjach Zakładowych i Regionach toczyły się rujnujące spory. Dla mnie trudnym do przyjęcia faktem wówczas było podważanie wewnątrz Solidarności przywództwa związkowego Lecha Wałęsy. Pamiętam jak po spotkaniu w dn. 4.11.1981r. gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Prymasa kardynała Józefa Glempa i przewodniczącego Solidarności Lecha Wałęsy zanegowane zostały przez część członków Komisji Krajowej kompetencje Wałęsy do prowadzenia rozmów z władzą. Zacząłem wówczas mieć obawy czy znajdzie się jakiś autorytet, który zapanuje nad coraz bardziej rozbujanymi emocjami społeczeństwa. Ta rewolucja nie potrafiła jeszcze narzucić sobie chociażby taktycznego samoograniczenia.

W listopadzie 1981r. w budynku Teatru Komedia na warszawski Żoliborzu toczyły się obrady Krajowej Sekcji Budownictwa NSZZ Solidarność. Pracowaliśmy m.in. nad wypracowaniem formuły funkcjonowania spółdzielczości mieszkaniowej godzącej interesy pracownicze i członkowskie. W nieodległej od Teatru Komedia Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej, trwał od 25.11.1981r. strajk okupacyjny studentów podchorążych. Stałem pod oknami WOSP w potężniejącym tłumie. Po lewej stronie w szarej jesionce Bronisław Geremek. Po prawej w obcisłej krótkiej kurtce barczysty aktor Marian Glinka. Podchorążowie śpiewają pieśni patriotyczne. Jest listopad, podchorążowie. Gdzieś w podświadomości rodzą się analogie z czasem Powstania Listopadowego. Nastrój taki, że na hasło wszyscy rzucilibyśmy się do budowania barykad, niepomni tragicznego bilansu Listopadowego Powstańczego Zrywu. Strajk WOSP zostaje spacyfikowany szturmem antyterorystów z ZOMO. Wiemy już że do porozumienia z władzą nie dojdzie. Dla mnie wówczas Jaruzelski to zdrajca, z którym społeczeństwo powinno się rozprawić. Wspólny wróg znowu jednoczy Solidarność. W słusznym gniewie zapominamy że za granicami Polski przyczajone siły radzieckie, nrdowskie i czeskie mogą czekać tylko na sygnał do szturmu na zbuntowanych Polaków. Pytanie: „Wejdą, nie wejdą?” nie zaprząta naszych myśli. Zakładamy że nie wejdą więc sprawa załatwiona. Wrogiem i przeciwnikiem do pokonania jest Jaruzel. Jesteśmy pod parą i czekamy na hasło strajku generalnego, który zmusi komunistów do przekazania władzy „Solidarności”. Wówczas wydawało mi się to nieuniknione. Zapominałem że dla ZSRR wypuszczenie Polski z objęć Bloku Socjalistycznego jest z pobudek ideologicznych nie do przyjęcia. Państw socjalistycznych może tylko przybywać. Polska w Jałcie otrzymała „bilet w jedną stronę”.

Poranek 13.12.1981r. był szokiem nie tylko dlatego że zamiast programu dla dzieci oglądaliśmy gen. Jaruzelskiego. Telefony nie działają. Brak informacji i kontaktu z innymi członkami rodzimej Komisji Zakładowej. Pierwsze wieści z zagranicznych serwisów radiowych mówią o wielotysięcznych aresztowaniach, później nazwanych internowaniami. Krąży informacja o śmierci Tadeusza Mazowieckiego naczelnego redaktora Tygodnika Solidarność. Jako współpracujący z TS jadę do redakcji usytuowanej na ul. Batorego. Po drodze mijam aktora Józefa Duryasza, który właśnie wyszedł z redakcji. Brnął przez zaśnieżony chodnik, wysoki, szczupły, pochylony jakby przytłaczał Go jakiś niewidoczny ciężar. W redakcji grafik Magda Hollender i siostra internowanego Stefana Kawalca. Są już pierwsze listy internowanych. Jeszcze niepełne ale ujawniające bardzo szeroko zakrojoną akcje aresztowań. Jaki los czeka naszych przyjaciół, kolegów wygarniętych w mroźną noc do milicyjnych „suk”. Paragrafy Dekretu o Stanie Wojennym rozplakatowane na mieście brzmią bardzo groźnie. Czy będą plutony egzekucyjne? To pytanie dzisiaj wydaje się niedorzeczne, wówczas nie wiedzieliśmy do czego może posunąć się władza, która zbrojnie przeciwstawiła się społecznemu dążeniu do wolności.

17.12.1981r. pomimo prób zastraszenia przez władze odbywa się w Warszawie manifestacja na placu przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Zbiera się spory tłum. Między Hotelem Europejskim a Domem Bez Kantów ustawiony samochód pancerny z karabinem maszynowym w wieżyczce. Na obrzeżach placu jakieś grupki umundurowanych patroli. Władzy udało się utajnić informacje o tragicznej śmierci 9 górników z Kopalni Wujek, którzy dzień wcześniej zginęli w trakcie pacyfikacji strajku. O tym dramacie dowiaduję się dopiero po powrocie do domu. Jestem wtedy jednoznacznie przekonany że Jaruzelski to zdrajca mający krew robotniczą na rekach.

Powoli zaczęły docierać informacje o internowanych. Byłem szczęśliwy kiedy dowiedziałem się że wieść o śmierci Tadeusza Mazowieckiego była fałszywa. Miejscem przekazywania informacji dla ukrywających się działaczy Solidarności był Kościół Świętego Marcina gdzie z wielkim poświeceniem działał Jacek Fedorowicz w Komitecie Pomocy Internownym.

Gdy emocje związane ze Stanem Wojennym opadły i zwolna Solidarność zaczęła przypominać o swoich postulatach, mogłem spokojnie dokonać analizy minionych wydarzeń.

Z wieloma znajomymi toczyliśmy spory dotyczące oceny decyzji Wojciecha Jaruzelskiego odnośnie wprowadzenia Stanu Wojennego. Ocena ta nierozdzielnie związana była i jest z przyjętym przez oceniającego założeniem: Weszliby, nie weszliby? Przekonani że „nie weszliby” uznają Jaruzelskiego za zdrajcę. Przekonani że „weszliby” uznają Jaruzelskiego za męża opatrznościowego, który uchronił Polskę przed interwencją „zaprzyjaźnionych” wojsk Układu Warszawskiego. Dla mnie, bez rozstrzygania powyższych kwestii, pozostaje pytanie: czy odpowiedzialny Polak sprawujący nad krajem władzę, chociażby z nadania komunistycznego, może sobie pozwolić na eksperymentowanie: „wejdą, nie wejdą?”.

Myślę że podobne rozterki związane z oceną gen. Jaruzelskiego przeżywał doradca Solidarności Waldemar Kuczyński i podzielił się nimi z czytelnikami Tygodnika Wprost przy okazji dwudziestej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego:

„Ogłaszając stan wojenny, generał Jaruzelski bronił "swego świata"
Generał Jaruzelski miał rację, przerywając dwadzieścia lat temu marsz narodu ku wolności, ponieważ zamiast do wolności doszlibyśmy wtedy do większego dramatu niż stan wojenny. On i jego formacja zrobili to z innych pobudek niż te, które wymieniają, mówiąc o tamtych czasach. Nie likwidowali "Solidarności" z bólem, że zadają cios ruchowi walczącemu o dobro wielkiego rzędu, o wolność jednostki i prawa człowieka. Bronili raczej "swego świata", wierząc, że jest to zarazem najlepszy i jedyny świat, w którym państwo polskie - okaleczone, wasalne, półkolonialne - może istnieć. Wtedy rzeczywiście nie mogło być inaczej. Po dwudziestu latach - biorąc pod uwagę, jak się potoczyła historia Polski i jaką rolę odegrał generał Jaruzelski i jego ekipa - nie mam żalu o to, że w straszną noc 13 grudnia chwycono mnie znienacka pod pachy i zaprowadzono do peerelowskiej kibitki. Oczywiście, mówię za siebie.
Waldemar Kuczyński” WPROST Numer: 50/2001 (994)

ekonomiapolityczna_420.jpg

Ekonomia polityczna

narodziny_solidarnosci_420.jpg

Narodziny Solidarności

zeby_polska_420.jpg

Żeby Polska była Polską

odnowa_420.jpg

Odnowa

marzec_420.jpg

Szarża Marzec 1981

ryszard_reiff_420.jpg

Ryszard Reiff jedyny członek Rady Państwa głosujący przeciw dekretowi o Stanie Wojennym

.magia liczb_420.jpg

Magia liczb

halo_spoleczenstwo_420.jpg

Halo! Społeczeństwo!

stan_wojenny_bojkot_tv _420.jpg

Stan Wojenny. Bojkot TV

nie_deptac_420.jpg

Nie deptać Mrówek!

.za_pokojem_przeciw_wojnie_420.jpg

Za Pokojem! Przeciw Wojnie!

prawda_okatyniu_420.jpg

Prawda o Katyniu

13.gen.wojciech_jaruzelski_420.jpg

gen. Wojciech Jaruzelski pierwszy prezydent III RP

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Pisząc kilka dni temu swoje refleksje nt Stan Wojenny 1981r. Tama czy brama do wolności? uważałem...
~Jacek Frankowski 2010-12-16 19:45

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.