Niedziela, 15.09.2019 r. Imieniny: Albina i Nikodema
Najwięcej nieporządku robią ci, co robią porządek.

Tadeusz Kotarbiński
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Ulica Olsztyńska róg z placem Grunwaldzkim

Grzegorz Białuński 2005-12-25
fotplast_znak.jpg Dzisiejsza ulica Olsztyńska od końca XIX stulecia nosiła nazwę Królewiecka (Königsbergerstrasse), wcześniej była to tzw. Wola (Freiheit lub Schlossfreiheit), na pamiątkę że w większej części obszar ten znajdował się kiedyś poza jurysdykcją miasta.

W tej części omówię zaledwie kilka działek leżących po południowej stronie ulicy, zaraz przy wjeździe na ówczesny rynek (dzisiaj plac Grunwaldzki). Pierwsze dane o mieszkańcach tego fragmentu ulicy Królewieckiej pochodzą z 1832 r. Z rynkiem sąsiadowała wówczas patrycjuszowska parcela numer 13 (potem nr 1). Istniały na niej aż dwa domy. Pierwszy był własnością Marcina Poerschke i jego żony z domu Warszewa. W 1831 r. Sprzedali oni jednak dom burmistrzowi Wilhelmowi Vigouroux. Drugi dom należał natomiast do dozorcy sądowego Jana Schoena. Ciekawą postacią był niewątpliwie burmistrz Vigouroux (1827-1837, zmarły w 1849 r.), za którego rządów odbudowano miasto po straszliwym pożarze w 1822 r. i postawiono obecną bryłę kościoła ewangelickiego. Wywodził się on z hugenocko-francuskiej rodziny przybyłej do Prus w drugiej połowie XVII w. Kolejna parcela mieszczańska numer 14 (potem nr 2) była w posiadaniu mistrza garncarskiego Johanna Friedricha Guttheita i jego żony Eleonory z domu Novos. W sąsiednim budynku pod numerem 15 (potem 3), stojącym już na działce patrycjuszowskiej, mieszkał niejaki Michael Kallinowsky z żoną Charlottą (z domu Horn). Do tej parceli należał dodatkowo 1 łan ziemi przy mieście oraz dodatkowe działki ogrodowe i pastwisk. Wreszcie trzecia parcela (o statusie pełnoprawnym mieszczańskim) należała do Leopolda Stoe. Została jednak sprzedana Johannowi Feyersaengerowi, do którego należały równocześnie dwie następne działki nr 17 i 18 (potem 5 i 6). Te dwie parcele posiadały status działki budnickiej, czyli najgorszej. Johann Feyersaenger pochodził jednak z bogatej i wpływowej rodziny, która na Mazury trafiła z dalekiego Salzburga w początkach XVIII w. Sam Johann był rajcą giżyckim, a z zawodu mistrzem garbarskim, jego żona Dorothea pochodziła z innego bogatego domu "salzburskiego" Saleckerów. Natomiast Leopold Stoe był z pewnością synem innego rajcy giżyckiego Carla Stoe, postaci niezwykle barwnej i charyzmatycznej. Jego autorytet i umiejętności handlowe spowodowały, że został przyjęty za "swojego" w dosyć hermetycznym środowisku giżyckich "Salzburczyków", miejscowej elity finansowej. Siedmiu synów Carla zrobiło spore kariery, a jedyna córka została żoną właśnie jednego z "salzburczyków", co przypieczętowało awans społeczny rodziny.

Przenieśmy się teraz do następnego stulecia. Nie znajdziemy już żadnych potomków poprzednich właścicieli, ani nawet tych samych domostw, bowiem pod koniec XIX i na początku XX w. stanęły tutaj solidne murowane mieszczańskie kamienice. Była to też już ulica Królewiecka a nie Wola. Pod numerem 1 znajdował się sklep przemysłowy z artykułami żelaznymi, gospodarstwa domowego i żywnościowymi. Należał on do Ernsta Rakowskiego naczelnika banku, współzałożyciela "Towarzystwa na rzecz Ułatwienia Żeglugi Pasażerskiej po Jeziorach Mazurskich"; potem na krótko do Maxa Liedtkego twórcy lokalnej grupy NSDAP (partii hitlerowskiej) i wreszcie Rudolfa Jesgarcza, jak to widać na fotografii. Jednakże nie sklep był w tym budynku najważniejszy, ale mała kawiarenka-klub ze stołem dla stałych gości, zwana 6/8. Tutaj zatrzymywali się wyłącznie mężczyźni, kobiety szły w tym czasie do cukierni Coehna na ulicy Warszawskiej, zaś woźnicy na wódkę do pośledniejszych wyszynków. Codziennym gościem był tutaj handlarz Lehmann, często zaglądał właściciel Sztynortu hrabia von Lehndorff, jak też baron Schenck zu Tautenburg z Doby. Ten zwłaszcza lubił przyglądać się stąd ruchliwemu życiu na rynku miejskim. Gości obsługiwał subiekt handlowy niejaki Willutzki, który po wojnie sporządził ciekawe opisy ulic dawnego Giżycka. W domu tym praktykę i mieszkanie miał też dentysta, o trochę przewrotnym - jak na ten zawód nazwiskiem Fritz Sü (słodki). Był on zarazem aktywnym i szanowanym członkiem Giżyckiego Związku Sportowego.

Patrycjuszowski dom na Królewieckiej nr 2 stojący szczytem do ulicy należał z kolei do kupca Carla Rakowskiego. Był on jednym z bogatszych wówczas mieszczan giżyckich, do niego należały cegielnie koło twierdzy Boyen oraz w Ogonkach. Często wspierał finansowo miasto, stąd uchodził nawet za najbardziej lubianego mieszczanina. Zimą organizował męskie wieczorne zebrania, raz dla właścicieli majątków, innym razem dla dostojników miejskich. Często w niedzielę wybierał się na wyścigi konne do Królewca, wówczas na dworzec zajeżdżał dwoma pięknymi końmi zaprzęgowymi. Zimą owe konie zaprzęgał do sań i ruszał na polowania do miejscowych ziemian. Parter jego domu zajmowała drogeria pod nazwą "Kaiser-Drogerie". Od podwórza zaś mieszkał krawiec męski Finneisen.

W kolejnym domu (nr 3) znajdował się kiedyś sklep z butami Ceslicka, potem inżynier Schürer założył tutaj zakład elektryczno-radiowy. Tutaj też swój punkt sprzedaży miało stowarzyszenie gospodyń domowych, w którym czuwały panie Kreutzberger, Bogatzko, Büchler i Strelzen. Od podwórza znajdował się ponadto browar Ponartha. Pod nr 4 mieściła się niegdyś farbiarnia Fritzlera, następnie dom i sklep tekstylny Lepeniesa, ponadto niejaki Lubowski miał tutaj zakład fryzjerski, zaś Ke ler zegarmistrzowski. Od podwórza mieszkał jeszcze dodatkowo snycerz Sollondz. Przed wojną nie było już ani zakładu fryzjerskiego, ani zegarmistrzowskiego, był natomiast zakład elektryczny Briest. Wtenczas mieszkała tutaj również niejaka Lisa Blask. Wreszcie w ostatnim z omawianych parcel (nr 5) mieszkał siodlarz Kablowski, tamże mieścił się zarazem jego zakład. Ów Kablowski był naczelnikiem giżyckiej ochotniczej straży pożarnej. Przed wojną część jego działki wykupił niejaki Rosinski i otworzył salon sprzedaży samochodów.

Szkoda, że z tak uroczego zakątku ówczesnego Giżycka do dzisiaj nie pozostał nawet najmniejszy fragment.

Grzegorz Białuński

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2019 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.