Środa, 30.09.2020 r. Imieniny: Zofii i Hieronima
Nie ma takiego sytemu, w którym póki naród żyje i pracuje, a zdolni ludzie się rodzą, nie działoby się nic dobrego.

Maria Dąbrowska
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

VIOLETTA VILLAS ŻYJE... w naszej pamięci

Zbigniew Kowalewski 2011-12-06
villas_wlosy_100.jpgTryumf Violetty
Ludzie odchodzą, ale to, co po sobie zostawiają w naszych sercach, czyni ich nieśmiertelnymi. Napisałem to jako motto na nekrologu najbliższej, zmarłej osoby, z którą wspólnie przeżyłem sporo lat.

Z Violettą Villas znałem się zaledwie rok z okładem, ale to wystarczyło, żeby zapamiętać ją do końca swoich dni. Jest to tego typu człowiek, o którym trudno pisać w czasie przeszłym, bo cokolwiek kiedyś między nami się zdarzyło to nieustannie trwa i owocuje. Przyzna to każdy, kto miał szczęście poznać ją chociaż przez krótki okres współpracy nad piosenką, filmem, czy audycją… Pamiętam pierwsze wrażenie, jakie wielka gwiazda na mnie wywarła w biurze Teatru Syrena. Z niecierpliwością i niepewnością czekałem na Panią Violettę spacerując nerwowo od ściany do ściany. Od jej nastroju i rozmowy zależała jej zgoda na udział w moim filmie. Weszła niespodziewanie, przystanęła i spojrzała mi głęboko w oczy, po czym wypaliła wprost bez żadnych wstępów: „Spod jakiego Pan jest znaku?...” Odpowiedziałem zgodnie z prawdą: „Jestem Lwem…”. Widocznie spodobała jej się moja natychmiastowa reakcja, bo równie szybko odparła: „A ja jestem tygrysica…”. Zrobiła przy tym minę i przybrała pozę, która utkwiła mi do dzisiaj w pamięci. Niebawem ukazała się poświęcona jej książka Witolda Fillera: „Tygrysica z Magdalenki”. Nie spodobała się ona Violetcie, ale mało rzeczy ją zadowalało, bo naprawdę była bardzo wymagającą kobietą. Wbrew pomówieniom, od siebie także ogromnie wiele wymagała. Miała więc prawo oczekiwać od otaczających ją ludzi równie dużego zaangażowania w to, co wspólnie z nią realizują. Mój filmowy epizod z Violettą był na tyle krótki, że nie zdążyłem zarejestrować tak przykrych momentów, które potrafili wytykać jej bliscy i dalsi znajomi.

villas_wlosy_260.jpgNikt nie jest ideałem i Violetta też nim nie chciała nigdy być. Pozostała w mojej pamięci niezwykle inspirującą kobietą, która ma swoje codzienne troski i kłopoty. Opiekując się swoją menażerią w podwarszawskiej Magdalence zawoziła koty do sterylizacji, karmiła psy i kozy w ogrodzie czując się wśród nich bezpiecznie. Kiedyś na pytanie o powody takiej troskliwości odpowiedziała wprost, że o jednym jest naprawdę przekonana. One jej na pewno nie zdradzą, jak już nieraz z nią czynili ludzie. Mam wyrzuty sumienia, że w filmie pozostawiłem zbliżenie rąk piosenkarki z widocznymi śladami oleju po jej mocowaniu się z zaciętą kłódką przy bramie. Gwiazda spieszyła się, by aby się nie spóźnić na mszę Świętą i wyjechać Maluchem do nas, czekających z kamerą w kościele przy wjeździe do Warszawy. Jest to gdzieś w roboczych taśmach dokumentalnego filmu, który słusznie oprotestowała, bo dzisiaj dobrze rozumiem powody jej zdenerwowania po projekcji. Mimo pretensji do twórców, Violetta zachowała się jednak kulturalnie, z godnością odmawiając poczęstunku i żegnając się z nami, jak z partnerami. Agresja połączona z chęcią zniszczenia przeciwnika była jej raczej obca.

violszach.jpg

Mnie z kolei obca była religijna ekstaza artystki estrady, ale może właśnie dlatego zapamiętałem przejęte od siostry Faustyny Kowalskiej trzy podstawowe nakazy ludzkiego postępowania : ”Nie skarżyć się, nie tłumaczyć i nie żalić…”. Odwiedziny miejsca budowy świątyni w Łagiewnikach pod Krakowem zakończyły się wspólną wieczerzą, podczas której wręczyła ona właścicielowi restauracji studolarowy banknot. Wtedy jeszcze był to bardzo dobry przelicznik i korzystny kurs. Restaurator zadeklarował, że oprawi go w ramki i powiesi na widoku wszystkich klientów. Nie wiem, czy ją ten pomysł zachwycił, ale Violetta miała gest i nie ciułała grosza do grosza, jak to czynią zapobiegliwi bliźni. Może to jest przyczyną jej bezradności wobec twardych praw rynku po przełomie kopernikańskim w rzeczpospolitej, po obradach Okrągłego Stołu i rozmowach nowych elit w jej Magdalence ?... Dziś nie czas już rozprawiać o tym, co robiła słusznie i rozważnie, a co wręcz przeciwnie…

pocztowka.jpg

Spory o Violettę muszą teraz ustać i nad trumną wielkiej artystki powinna zapanować cisza pełna zadumy nad jej smutnym losem. Non omnis moriar. Człowiek nie umiera całkowicie, tylko zmienia miejsce, zajmuje inną przestrzeń. W tym wymiarze artystka wcale nie poniosła klęski, bo przecież w naszej pamięci pozostały jej wielkie przeboje. Wraz z Violettą Villas śpiewali modni piosenkarze o wiele młodszych generacji i występy te cieszyły się niemałym powodzeniem wśród fanów różnych pokoleń. Nie zapomnimy jej piosenek i zapamiętamy wspaniałą damę występującą na estradach Paryża, Las Vegas, Moskwy, Berlina i wielu miast europejskich. Niezwykły, kolorowy ptaszek objawił się niespodziewanie w Stolicy nad Wisłą, śpiewając ludziom przyzwyczajonym do przeciętności i szarości w taki sposób, że zachwycał ich swoją oryginalnością. Ktoś taki, jest dla nas darem od Boga, bo sprawia, że słuchając go zapominamy o życiu w trudzie i znoju. Violetta Villas nie zmieniła świata, ale poprzez swoje piosenki dzieliła się z wszystkimi ludźmi marzeniami, do których każdy ma prawo. Została zauważona i doceniona. To nic, że nie przez wszystkich…

Rzesza słuchających jej widzów jest tak olbrzymia, jak ból po stracie tej świetlanej postaci. Nie chcę kończyć poświęconego jej pamięci artykułu wierszem, bo z pewnością pojawi się wiele mądrych i stosownych do tej śmierci utworów. Chciałbym podziękować Panu Bogu za to, że przez krótką chwilę miałem możliwość szczerej rozmowy z Violettą. Wyniosłem z niej dla siebie tak wiele, tyle inspiracji i sił twórczych, że śmiało mogę jej zadedykować wszystkie swoje ukończone prace. Naprawdę nie wiem, jak mogę pocieszyć stroskanych krewnych artystki. To dla nich bardzo ciężki cios. Człowiek ostatecznie znajduje pocieszenie w muzyce i sztuce. Wszystko to dała nam Violetta Villas i pozostaje tylko jej sprawiedliwie odpłacić po ludzku, wdzięcznością. Zachowała się w rodzinnym albumie fotografia młodziutkiej Violetty z koleżanką, która wcześnie zmarła zostawiając ją w rozpaczy. Na zdjęciu widać mężczyznę przypatrującego się grze obu dziewczyn w szachy. Patrząc na tę reprodukcję skojarzyłem słynną scenę z „Siódmej pieczęci” Bergmana. Tam człowiek gra w szachy ze śmiercią. Violetta grała z koleżanką, która na nią czekała przez kilkadziesiąt lat. Bez wątpienia dołączy do niej w niebie pełnym artystów. Ona pójdzie na pewno do nieba, bo „ kto śpiewa, dwa razy się modli ”.

Straciliśmy z jej odejściem zjawiskową postać, jaka pojawia się niezwykle rzadko, bo raz na epokę… Tylko ludzie nie zawsze potrafią to zauważyć i w porę docenić. Dobrze, jeśli przyznamy teraz się do tego błędu i godnie pożegnamy się z Violettą Villas.
Wszyscy jesteśmy jej to winni.

Przeczytaj także:

mój felieton:
http://www.doorg.info/2010/03/12/puzzle-pasje-i-pasjanse-violi-v
mój film
http://www.dailymotion.com/video/k3hTon7mpm3DIh2AqlT
http://www.dailymotion.com/video/k6HyZM23TZfdRX2AqYo
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
taka-warszawa-3.jpgtaka-warszawa-9.jpga-p-3-97.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2020 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.