Pierwszym warunkiem szczęścia jest rozsądek.

Sofokles
Polska zawsze blisko
Sobota, 25.03.2017 r.
Imieniny: Marii i Wieńczysłąwa

Polska na skróty


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Wielki Wybuch Kaczyńskiego

Andrzej Zaranek 2011-12-06
Od ponad 100 lat obowiązuje na świecie metoda pomiaru osobniczej inteligencji zwana metodą Stanforda-Bineta. Krzywa Stanforda-Bineta wykazuje, że siedemdziesiąt procent ludzkości może poszczycić się inteligencją przeciętną lub poniżej przeciętnej. Tak oto wygląda interpretacja skali Stanforda -Bineta, mierzona w IQ:
148 Inteligencja bardzo wysoka
133 - 148 Inteligencja wysoka
117 - 132 Inteligencja powyżej przeciętnej
84 - 116 Inteligencja przeciętna
68 - 83 Inteligencja niższa niż przeciętna
68 Upośledzenie umysłowe.

Dramatyczne to dane, choć wydaje mi się, że jednak zaniżone. Głupców na świecie jest znacznie więcej. U większości ludzi pytanie o początek wszechrzeczy nie jest w stanie nawet zagościć. A jest to pytanie o znaczeniu fundamentalnym. Zastanówmy się wspólnie skąd wziął się Wszechświat?

Część naukowców przyjmuje, że Wszechświat zaistniał około 14 miliardów lat temu w Wielkim Wybuchu. Skoro tak, to rodzi się pytanie: co było wcześniej? Nikt tego nie wie. Wielu fizyków wierzy, że nic. A nawet, że nie było żadnego „wcześniej”, że od Wielkiego Wybuchu zaczęło się wszelkie istnienie jako takie. Co zatem spowodowało Wielki Wybuch?

Teoria mechaniki kwantowej głosi, że rzeczy mogą się po prostu wydarzyć bez żadnej przyczyny. Czy to oznacza, że nie znamy przyczyny? Czy też oznacza to, że żadnej przyczyny nie było?
Nagłe stworzenie Wszechświata z niczego nie musi być sprzeczne z jakimkolwiek prawem, czy być czymś nienaturalnym bądź nienaukowym w jakikolwiek sposób. Wcześniej nie było absolutnie NIC. Ani przestrzeni, ani czasu, ani istnienia. Nagle to się po prostu stało i pojawiło się istnienie.

Stephen Hawking wysunął tezę, że przed Wielkim Wybuchem czas w ogóle nie istniał. Bez czasu nie może być mowy o żadnym definiowalnym istnieniu. Hawking był w stanie wykazać dzięki matematyce, że nieistnienie ma mimo wszystko pewien potencjał przestrzenny i że w pewnych okolicznościach przestrzeń może przechodzić w czas i vice versa. Wykazał, że jeśli mały mikroskopijny okruch przestrzeni zmienił się w czas, pojawienie się czasu mogło wywołać Wielki Wybuch, ponieważ nagle mógł się pojawić ruch, a także przyczyna i skutek, a co za tym idzie, także prawdziwa przestrzeń i prawdziwa energia. To czas uczynił to wszystko możliwym.

Dla nas Wielki wybuch wygląda jak eksplozja czasu, przestrzeni i materii z jednego punktu. Ale też to jest naprawdę dziwne: jeżeli wejrzeć w ten pierwszy maleńki ułamek sekundy, można zobaczyć, że na początku wcale go nie było – wydaje się, że czas nie ma początku. Dlatego też teoria Wielkiego Wybuchu zdaje się zawierać sprzeczność: że czas nie istniał zawsze i że czas nie ma początku. Co oznacza, że czas jest wieczny. Jedno i drugie jest prawdą. I jeżeli naprawdę się nad tym zastanowić, kiedy czas nie istniał, nie ma praktycznie różnicy pomiędzy wiecznością a sekundą. Tak więc kiedy zaistniał czas, istniał od zawsze. Nigdy nie było czasu, kiedy on nie istniał. Mam taką swoją teorię: skoro prapoczątkiem wszystkiego był Wielki Wybuch, który rozniósł po Wszechświecie przestrzeń, czas i istnienie, to WSZYSTKO jest pochodną Wielkiego Wybuchu. A to oznacza, że Wszystko nosi w sobie zalążki pramaterii, praczasu i praprzestrzeni. Ludzie są elementem Wszechświata, są zatem pochodną Wielkiego Wybuchu. Nosimy w sobie jego ślady. Zatem to co działo i dzieje się Kosmosie dzieje się i w nas, tyle że w mikroskali.

Zważcie proszę Państwo, że przed Wielkim Wybuchem nie było NIC. Nie było czasu, nie było przestrzeni, nie było energii. Przed poczęciem człowieka też nie ma nic. I nagle z niczego powstaje plemnik i komórka jajowa. Łączą się one ze sobą i powstaje życie. Od punktu zero rozpoczyna się czas, materia, energia. Zygota zachowuje się jak Czarna Dziura; przyciąga wszystko do siebie i rozrasta się, zamienia, aż w końcu staje się tak wielka, że nie znajduje miejsca w swoim kosmosie, którym jest ciało matki. Uwalnia się i rozpoczyna swoje życie. Aż w efekcie doprowadza to życie do swojego końca. Umiera tak jak umierają gwiazdy czy planety, a może tylko tak jak stale rozszerzający się Wszechświat oddala się od wszystkiego co było wokół.

Mam takie wrażenie, że Jarosław Kaczyński, który rozpoczął swój czas Wielkim Wybuchem, a potem stając się elementem Kosmosu (może tylko peryferyjną galaktyką jak Układ Słoneczny?) rozszerza się, oddalając się we wszystkich kierunkach.

Tak mi się dziś myśli. A skoro tak, to mam nadzieję, że sytuować się mogę w tej mniejszej skali krzywej Stanforda- Bineta, haha. Zaś Pan J. Kaczyński niech ściąga na 13 grudnia niczym Czarna Dziura - tych i owych i sytuuje się w mniejszości – tych intelektualnie lepszych, hihi

Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
album-3.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
mlynarski.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1275055.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  16090_330.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.