Wielu szuka szczęścia ponad ludzką miarę, inni poniżej jej, lecz ono znajduje się obok człowieka.

Konfucjusz
Polska zawsze blisko
Poniedziałek, 21.08.2017 r.
Imieniny: Joanny i Franciszki


Wró?Strona g?ówna Drukuj

Wspomnienia z pocztówką w tle

Jerzy Świerczek 2012-02-16
pocztowka_sobieski_100.jpgOd czasu do czasu trzeba dokonać przeglądu fotografii, które leżą głęboko w szufladzie. Często są to fotografie, które liczą kilkadziesiąt lat. Dobrze, gdy były tworzone, to ktoś zapisał datę ich powstania. Taka fotografia często staje się dokumentem historycznym mówiącym o naszych pradziadkach, dziadkach czy pokazuje jak żyli ludzie na początku XX wieku.

Takim najlepszym czasem do przeglądu są długie zimowe wieczory, gdy przez dwa tygodnie mróz pokazuje swą arktyczną silę. Ja gdy ostatnio przeglądałem zasób ponad 700 fotografii od 1907 do 2000 - bardzo zainteresowałem nie fotografiami a kartką pocztową z roku 1946. Jest to kartka, którą przywiózł mój ojciec, wracając jako żołnierz Sił Zbrojnych na Zachodzie – i to statkiem pod biało – czerwoną banderą na ms „Sobieski” z Anglii do Gdyni. Chociaz widać na niej ząb czasu, warto coś o niej opowiedzieć.

Ciekawa jest historia tego statku. Zbudowany w 1937 roku w Anglii. Właścicielem zostaje armator - Gdynia – Ameryka Linie Żeglugowe. W wrześniu 1939 jest w Anglii i zostaje przebudowany na transportowiec wojska. Wykonuje przerzuty wojska, tam gdzie trzeba. Na odwrotnej stronie kartki jest napis (….„ms Sobieski brał czynny udział prawie we wszystkich inwazjach. Uczestniczył w akcji na Norwegię, Dakar, Madagaskar, Płn. Afrykę Franc. Sycylię, Salerno, Anzio i południową Francję…. Po lądowaniu wojsk Aljanckich w Normandii przewoził oddziały bojowe z Anglii do Francji przez 6 miesięcy. Ms Sobieski najprawdopodobniej posiada rekord wśród statków, które uczestniczyły w inwazjach wojsk Aljanskich.(tak napisano) … Podczas inwazji na Madagaskar na ms Sobieski znajdowało się Dowództwo Inwazyjnej Grupy z angielskim generałem na czele. Kartka została wydrukowania w drukarni na statku.) Wojna się skończyła. Statek dalej pływa i następnie pozostaje w kraju. Pływa ponownie na swej linii do Ameryki. W roku 1950 zostaje sprzedany (byłemu wrogowi a teraz bratu) i rozpoczyna pływać pod nazwa ms „Gruzja”. Jaki to był dobry statek niech świadczy fakt, że dopiero w 1975 roku został złomowany jak się mówi poszedł na żyletki.

pocztowka_sobieski420.jpg

Dlaczego piszę o tym statku, po którym niema już ani żyletek.? Już jest tak, że wojna która jest wielkim nieszczęściem dla ludzi, dorobku. ale co najgorsze przez ludzi stworzona. Ale ma swoje ”dobre” strony – następuje rozwój nauki i tysiące ludzi bez swej woli poznaje uroki światu. Jednym jak już pisałem statkiem – który można nazwać żołnierzem – powrócił z Anglii (Szkocji) mój ojciec. A takich pielgrzymów było setki. Jak mi wiadomo do naszej wsi wróciło tym statkiem co najmniej 3 zdemobilizowanych żołnierzy patriotów. Dlatego warto tego faktu nie zapomnieć. Każdy wracający do kraju miał jedną wolę spotkania z rodziną i odbudować kraj. Dużo byłych żołnierzy na zachodzie wolała pozostać na obczyźnie, albo nie mieli gdzie wracać, albo obawiali się. Tylko ci ze wschodu, który walczyli w I Armi WP byli w swej ojczyźnie, bo ją wyzwalali. Ale to już inna sprawa. Ci co powracali do kraju z zachodu nie tylko na ms „Sobieskim”, mieli czasem bardzo zawiłe i ciekawe drogi „podróżników”. Bardzo dobrze znam – z opowiadań – przeżycia wojenne mego ojca.

W połowie sierpnia 1939 zostaje zmobilizowany i przerzucony z Pomorza - jako ułan - na wschodnie rubieże RP w okolice Białegostoku. Miał walczyć z wrogiem od zachodu, A tu bez walki – dostaje się do niewoli przez wroga - tego - od wschodu. A ci wrogowie to przyjaciele. A że ojciec był z Pomorza to wróg z zachodu przyjął „swych” mieszkańców a oddał tych niewolników mieszkających na „zabranych” rubieżach RP. Taka przyjacielska współpraca. My mamy „naszych wy macie „waszych”. Dlatego w styczniu 1940 roku ojciec jest wśród swoich - przeżyłem wielką radość a najwięcej sprawiły wesołości buty z słomy białoruskiej z pod Smoleńska.. W roku 1941 przyjaciele stali się zajadliwymi wrogami. Zmienia się sytuacja wróg z zachodu rusza na wroga ze wschodu. Ojciec ma pecha. W połowie 1943 jako pomorzak gdański siłą nakładają mundur feldgrau – teraz albo na wroga na wschodzie albo nowego na zachodzie. Ma szczęście w nieszczęsciu - wypadek podczas ćwiczeń. Z braku mięsa armatniego – musi pozostać w tym szarym mundurze nad Renem. Jednak znów szczęście – żołnierz ciemnej karnacji – niby do tej chwili wróg – rozkazuje podnieść ręce i zabiera – znów do niewoli. Niewola paskudna – bo mało jedzenia (czekoladki, chleb z kukurydzy) a strażnicy patrzą jak na zbrodniarzy. Ale to trwa krótka – z Francji ładują na statek i na wyspę, która jako jedyny kraj, gdzie tylko spadały bomby i samoloty dzięki tym z 301, 303, a nie deptał but żołdaka niemieckiego.

Tu na tej wspaniałej wyspie ponowie – nie tak dawno wrogom – fundują mundur niby to polski ale innego kroju. Co było na nim z polskiego tylko orzełek i napis na rękawie POLAND, aby miejscowi mogli rozróżnić kto jest kim. Aby było dalej do kraju to skoszarowano w Szkocji. Był to okres wypoczynku, ale tak w wierszach rozmowy z przełożonymi można było wnioskować, że znowu mamy wroga – w dalekiej Japonii i pozostał ten ze wschodu. Tylko tego ze wschodu trochę się obawiali, aby czasem nie zaszedł za Łabę. Jeszcze można było wyczytać, że w naszym kraju rządzą nie ludzie, wszystkich prześladują i lepiej tam nie wracać – kraj sprzedany za zgodą 3 wielkich czwartemu wielkiemu. Ale co robić z wojskiem jak już nie ma od roku wojny. Dają przemyślaną propozycję – albo pracować dla nich, albo wracać do kraju. Myślę, że kto miłował Polskę, pozostawił tam kochaną rodzinę, dzieci i posiadał trochę patriotyzmu, aby nie bogacić obcych to postanowił wracać do Kraju chociaż rządzą nie ludzie a na mapach posiada inne kontury. Dla nich podstawiono statek ms „Sobieski”, który jak podczas wojny dokonał teraz kilkanaście rejsów do Gdyni. Na statek ładowano żołnierzy z pełnym uzbrojeniu i wyposażeniu. Po dopłynięciu do portu zdemobilizowano i jako umundurowani cywile wracali w swe rodzinne strony do swej rodziny. Jak przyjęli „nie ludzie” powracających? Jeżeli włączyli się do pracy, nie byli za dużo przeciwny nowej władzy – to pracowali dla kraju w spokoju. Lata mijali. Zmienił się kierunek wiatru, z wschodniego na zachodni. Zajrzano do teczek natomiast rosło nowe pokolenie – wojnę jej skutki, cierpienia ułożono na półkach historii. Tych co walczyli też można teraz tylko zobaczyć na starych fotografiach. Takim dokumentem jest ta pocztówka, która przedstawia bohatera i chlubę naszej marynarki handlowej włączonej też nie ze swej woli w działania wojny. Minęło sporo lat. ale warto czasem powspominać i odkurzać stare archiwalne fotografie, bo co na papierze to na papierze. Za 70 lat nikt obecnych zdjęć robionych z cyfrówek nie będzie odkurzał.

A zresztą co obecni młodzi mogą pozostawić na półkach historii, gdy walczą tylko wirtualnie. Może tylko tak myślę.
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
a-p-01.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
zbic_szybe_330.jpg

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

RADIO MAGIAN

czytajac1.jpg
radio_magian_330.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  fontanna2.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

LICZY SIĘ KAŻDY DAR SERCA

marta_1_330_edyt.jpg
  Redakcja Albumu Polskiego zwraca się do wszystkich czytelników przyjaciół i ludzi dobrej woli z apelem o wsparcie dla Marty Smolińskiej wnuczki naszych przyjaciół.   Jeśli rozliczając swój PIT macie zamiar...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2017 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.