Sobota, 23.06.2018 r. Imieniny: Wandy i Zenona
Żaden dzień nie jest długi dla człowieka czynnego

Seneka Młodszy
Polska zawsze blisko
Wró?Strona g?ówna Drukuj

Zapraszamy do lektury...DYMITRIADA

Redakcja 2006-01-03

animation3on.gif DYMITRIADA:
„Są w ojczyźnie rachunki krzywd/ obca dłoń ich też nie przekreśli” pisał Władysław Broniewski w wierszu „Bagnet na broń”. Niesłusznie zapomniany dziś (łatka komunisty wystarczyła!!!), a wielki poeta miał rację. Szybko ferujemy wyroki o przewinach naszych sąsiadów. Tym szybciej jeśli dotyczą Rosjan. Rosjanin w powszechnym odbiorze to Moskal dybiący na naszą wolność. Opowiemy dziś Państwu historię o pewnej moskiewskiej awanturze, którą sprowokowali polscy magnaci.

1 maja 1576 roku biskup kujawski Stanisław Karnkowski pobłogosławił małżeństwu Anny Jagiellonki ze Stefanem Batorym.
Batory jako król zapisał się polskiej historii nadzwyczaj pozytywnie. Jako mąż pozostawiał wiele do życzenia. Natychmiast po ślubie oświadczył swojej żonie, że nie będzie zachodził do jej sypialni. Jagiellonka lamentowała, prosiła, ale król pozostawał niewzruszony. Nie wiadomo, czy odstręczała go brzydota i głupota ostatniej Jagiellonki, czy też nie zagojona rana na udzie, która uniemożliwiała mu współżycie.
Jeździł za to bez przerwy na wojny, walczył ze swoim wrogiem Iwanem Groźnym, polował i pił. Nie był wszakże, Batory całkowitym przeciwnikiem płci nadobnej, skoro w Grodnie związał się z piękną leśniczanką, która powiła mu syna. Był rok 1584 i królowi pozostały już tylko dwa lata życia.
W momencie, w którym Batory został ojcem, zmarł jego odwieczny wróg Iwan Groźny. Jego osiem żon urodziło mu ośmioro dzieci, ale kiedy umierał, przy życiu pozostawali już tylko dwudziestosiedmioletni Fiodor i miesięczny Dymitr. Jak gdyby na przekór zadawnionej nienawiści ojców, historia syna Batorego i syna Groźnego splotła się potem w jednej osobie Dymitra Samozwańca.
Po śmierci Iwana tron carski objął ascetyczny i bogobojny Fiodor i zasiadał na nim przez lat czternaście. Jego młodszy brat Dymitr w wieku lat siedmiu został podobno zamordowany w Ugliczu przez wielkorządcę Borysa Godunowa. Godunow wydał swoją siostrę za Fiodora. Po bezpotomnej śmierci cara Fedora, w styczniu 1598 r. tytuł panowania tatarskim obyczajem przeszedł na wdowę po carze, Irenę, rodzoną siostrę Godunowa. Teraz dopiero, gdy tron sam mu się niejako wpraszał pomyślnym losem, pomyślał Godunow o tym, żeby do faktycznie posiadanej władzy przydać sobie godność monarszą. bez trudności skłonił, siostrę żeby zrzekła się tronu na rzecz brata. Poważnym problemem w urzeczywistnieniu tych planów stała była opozycja składająca się potomków Rurykowiczów i moskiewskich możnowładców. Rozpuścił więc wieść, że Dymitr żyje bezpieczny pod życzliwą opieką Godunowa, a teraz pragnie zasiąść na tronie, należącym mu się po bracie. Godunow wydał odezwę od rzekomego Dymitra, ale podstęp wykryto. Wówczas Borys urządził zjazd bojarów i duchowieństwa, każąc się obwołać carem. Koronował się na cara dnia l września 1598 r., i… zabrał się energicznie do tępienia rodów, których opozycja mogła być niebezpieczna. Terror i szpiegostwo zawisły nad państwem. Wszystkich niedogodnych nie dało się jednak wymordować i usunąć, a ci z Mścisławskich, Szujskich, Golicynów, Bielskich, Romanowych, którzy pozostali, zaczęli się rozglądać za samozwańcem, który zastąpił by krwawego władcę. Próbowano więc wykorzystać pierwotny pomysł Borysa Godunowa.
Nie mogąc znaleźć stosownego do tej roli kandydata, zwrócili się o pomoc do panów litewskich i ruskich. Istniało prawdopodobnie porozumienie pomiędzy Bielskimi, Szujskimi i Romanowami, a możnowładczymi rodami Litwy i Rusi, zwłaszcza pomiędzy Sapiehami a Bielskimi. Owe projekty doprowadzenia do ściślejszego związku prawno-państwowego pomiędzy państwami polskim, litewskim a moskiewskim, wyrażające się kandydaturami do tronu polskiego Iwana Groźnego i Fiodora, znajdowały stopniowo coraz więcej zwolenników. Na Litwie i Ukrainie zainteresowały się tą sprawą głównie domy Wiśniowieckich, Wojnów, Sapiehów, Mniszchów, Stadnickich. W gronie tym zajęto się też poszukiwaniem samozwańca.
I właśnie wtedy na dworze Adama Wiśniowieckiego pojawił się niepozorny, ryżawy młodzieniec z dwiema wielkimi brodawkami na twarzy i przekrzywionym ramieniem, który oświadczył, iż jest Dymitrem, synem cara Iwana Groźnego. Opowiadał, że w Ugliczu został ostrzeżony o grożącym mu niebezpieczeństwie i uniknął śmierci, a zamiast niego siepacze Godunowa zabili innego chłopca.

Historia ta pachniała mistyfikacją, ale zważywszy, iż Borys kazał wymordować wszystkich świadków uglickiej zbrodni, nikt nie potrafił jej potwierdzić ani też zanegować. Kandydat do tronu carskiego przebywający w Polsce był nader wygodny dla Zygmunta III Wazy i dlatego też postanowiono udzielić mu poparcia. Godunow twierdził wprawdzie, że Samozwaniec jest mnichem zbiegłym z klasztoru i nazywa się Otriepiew, ale w otoczeniu Zygmunta szerzyła się dość wiarygodna plotka, że jest to nieślubny syn Stefana Batorego. Mówiono, że mając lat szesnaście uczestniczył on w poselstwie Lwa Sapiehy do Moskwy, w której pozostał z bliżej nie ustalonych przyczyn. Później wędrował podobno przez Ukrainę, przebywał w Ławrze Pieczerskiej, a następnie dostał się na dwór księcia Ostrogskiego. Trudnił się w tym czasie rozbojem i książę zamierzał go uwięzić, ale młodzieniec uciekł do Adama Wiśniowieckiego, politycznego przeciwnika Ostrogskich. I właśnie tam, skorzystawszy z przewrotu, jaki dokonał się w Moskwie, począł głosić, że jest synem Iwana Groźnego. Uwierzył w to między innymi nuncjusz papieski Rangoni, który twierdził, iż sam wygląd dłoni (!!!) pretendenta wskazuje na arystokratyczne pochodzenie. W latach 1601-1604 panował w carstwie moskiewskim głód do tego stopnia, że pojawiało się między prostym ludem ludożerstwo. Ani Borys, ani rody możnowładcze, ni zwykli bojarzy nie szczędzili jałmużn; ale jak wszelkie miłosierdzie, choćby największe podczas klęsk publicznych, było jedynie „kroplą w morzu potrzeb”. Opozycja przeciw Godunowowi nie próżnowała. Uzbrajano wędrowne gromady głodujących, żeby wszcząć rozruchy przeciw Borysowi; a gdy Borys przeciw takim gromadom wysłał oddział żołnierzy swoich, wołano, że posyła wojsko na... głodnych! Car mścił się na kniaziowskich rodach, a tymczasem stawały się coraz powszechniej docierały do Moskwy wieści o Dymitrze. Ten, przeniósłszy się do Michała Wiśniowieckiego do Łubna, urządził sobie tam już dwór i przyjmował deputacje z prowincji moskiewskich.

Tolerowanie samozwańca na terytorium polskim mogło wywołać wojnę z Moskwą. Zwracali na to uwagę Zygmuntowi III Zamojski, Żółkiewski, Chodkiewicz. Tysiące osób jednak uwierzyło samozwańczemu Dymitrowi. Publicznym patronem rzekomego Dymitra był wojewoda ruski Jerzy Mniszech. Król też uwierzył w Dymitra, a dał się pozyskać do tej sprawy obietnicą unii cerkiewnej, przyrzeczonej odstąpieniem (nie dotrzymanym zresztą) Siewierszczyzny i połowy Smoleńszczyzny, a także obietnicą pomocy do odzyskania korony szwedzkiej. Samozwaniec przyjechał do Krakowa, przyjął tu katolicyzm.
Oficjalnie król nie mógł popierać Samozwańca, bo nie mógł bez uchwały sejmowej wypowiedzieć wojny Moskwie, Godunowowi - ale zachęcał do werbunku ochotników na wyprawę moskiewską. Nie zebrało się ich wielu, bo zaledwie 2500. Z taką garstką wybrał się Samozwaniec na zdobycie olbrzymiego, i znakomicie zorganizowanego militarnie państwa! Już na granicy powitało go poselstwo Kozaków dońskich, z poddaństwem „swemu przyrodzonemu panu”. Do Kijowa wjechał już w otoczeniu 20.000 żołnierzy, a dalej po drodze przysyłano mu w więzach dowódców warowni, których załogi buntowały się i przechodziły na jego stronę. Dopiero pod Nowogrodem Siewierskim musiał Mniszech torować sobie drogę orężem, odnosząc zwycięstwo nad Basmariowem, najlepszym wodzem moskiewskim. Wodzowie armii moskiewskiej popełniali umyślnie błędy, z których Samozwaniec korzystał, a i zbiegostwo było coraz większe. Pomimo to sytuacja nie przedstawiała się dla Dymitra zbyt dobrze. Zatrzymał się więc w Putywlu, posyłając do Krakowa gońców po pomoc, a do Moskwy zbirów z zamachem na życie Godunowa. 14 kwietnia 1605 r. zmarł niespodziewanie Borys Godunow, prawdopodobnie otruty. Pozostawił 10-letniego syna, Fiodora. Armia moskiewska zmusiła niebawem swoich wodzów, żeby ci uznali Dymitra Samozwanica carem. Wkrótce zginął Fiodor Borysowicz wraz z matką (uduszeni). Usunięte zostały wszelkie przeszkody. Samozwaniec wjechał triumfalnie do Moskwy dnia 20 czerwca 1605 r. Miał z sobą zaledwie 2000 żołnierza, którego główną siłę stanowiło 600 żołnierzy polskiej jazdy.

Już z początkiem sierpnia zaczęły się rozruchy, skierowane przeciw Polakom. Wasyl Szujski rozsiewał pogłoski, jakoby Polacy dybali na życie Dymitra, bo po to tylko przybyli, żeby cerkwie pozamieniać na łacińskie kościoły. Szujskiego skazano na śmierć; został jednak ułaskawiony. Lud burzył się jednak, widząc u Polaków dziwne obyczaje, a cara obcującego z polskimi ochotnikami inaczej, niż wymagał ceremoniał moskiewski. Zachodni obyczaj, nie tak poddańczy, wydawał się ludowi poniżaniem carskiego majestatu. Samozwaniec popełnił błąd, chcąc „reformować” obyczaje moskiewskie. Polacy znajdujący się w otoczeniu Dymitra „dolali oliwy do ognia”. Wśród oddziału ochotników, wybierających się na zdobycie obcego państwa z wątpliwym kandydatem do tronu, więcej było awanturników i ludzi wątpliwej konduity
W listopadzie, Dymitr wysłał swego wielkiego posła do króla Zygmunta, zawiadamiając go oficjalnie o objęciu tronu, prosząc o wyrażenie zgody na poślubienie Mniszchówny oraz proponując wspólne wystąpienie przeciwko Turkom, „żeby nas wielkich hospodarów staraniem chrześcijaństwo z rąk bisurmańskich wyswobodzone było”. Król zgodził się oczywiście na małżeństwo i powinowaty Mniszchówny, biskup krakowski i nominat na arcybiskupstwo gnieźnieńskie, Bernard Maciejowski, udzielił Marynie ślubu per procura. W uroczystości wzięli udział król polski wraz ze swoją siostrą oraz synem, a także nuncjusz papieski.
Mniszchówna ze wspaniałym orszakiem wyruszyła do Moskwy. Wjechała do niej 12 maja 1606 roku, a 18 maja patriarcha Hermogenes pobłogosławił jej związek z Dymitrem i włożył jej na skronie koronę Rurykowiczów..

Szczęście młodej carskiej pary trwało zaledwie tydzień. 22 maja 1606 r. zaczynają się rozruchy przeciw Polakom, a w nocy z 26 na 27 maja nastąpiła rzeź i zamordowanie samego także Samozwańca. Mniszech i Maryna zostali uwięzieni, a zwolenników byłego cara wymordowano. Zginęły wtedy tysiące ludzi, w tym także niemało Polaków. W dwa dni potem Wasyl Szujski „wybrany” był przez kupców i duchowieństwo moskiewskie carem.
Z niepowodzeniem zięcia nie mógł pogodzić się Jerzy Mniszech, którego Szujski zesłał do Jarosławia. Począł on głosić, że Samozwaniec wcale nie zginął i że wkrótce upomni się znowu o swoją koronę. Prawdopodobnie Mniszech wyszukał także człowieka, który swym wyglądem przypominał zamordowanego cara i którego przedstawił publicznie jako ocalonego zięcia. Nikt oczywiście nie wiedział, iż nieco wcześniej, w najgłębszej tajemnicy, poślubił on owdowiałą Marynę.

Wokół drugiego Samozwańca gromadzić się poczęli dawni protektorzy: Samuel Tyszkiewicz, Adam Wiśniowiecki, Roman Różyński, a nawet Jan Sapieha. Zebrali siedmiotysięczną armię, przy pomocy której zamierzali zdobyć Moskwę. Planowany atak przeciągał się jednak w czasie, aż zdenerwowani tym żołnierze, którzy nie otrzymywali żołdu, poczęli dezerterować. Wojsko topniało w oczach, aż Samozwaniec, obawiając się o swoją głowę, porzucił armię i uciekł do Kaługi. Próbował jeszcze później zgromadzić swoich zwolenników, ale zginął w końcu zamordowany przez Piotra Urusa.
I tak zakończyła się moskiewska awantura polskich możnowładców. Są zatem w ojczyźnie rachunki krzywd? A obca dłoń…
Wróć
Góra Facebook
Drukuj

TWOIM ZDANIEM
Chciałabym się dowiedzieć kto jest autorem tych historycznych artykułów?Proszę.
~Elżbieta 2009-02-22 19:52
Co do drugiego samozwańca autor zdecydowanie przesadza skoro Żółkiewski pisał o nim, że do...
~Zorro 2009-05-30 21:20

Taka Warszawa w obiektywie J. Urbaniaka

a_to_polska_wlasnie.png
wawa-1_800.jpgwawa-2_800.jpgwawa-3_800.jpg

Album Jacka Frankowskiego

album_frankowskiego.png
pociagiem_nad_morze_kacik.jpg

... nie tylko od święta

569919bf7f9df39147c695e68d915148.jpg

Giżycki Fotoplastykon

fotoplastykon3_330.png
  0225809057_330.jpg

Rogale marcińskie

rogale_marcinskie_szpar  
Rogal świętomarciński - rogal z nadzieniem z białego maku tradycyjnie przygotowywany w

www.Giżycko-Lötzen.pl

gizycko_lotzen330.jpg

Pokochaj Lubuskie

lubuskie_330_m.jpg

Flagi i

baner_manufakturaflag.pl_330.png

A TO POLSKA WŁAŚNIE...(2)

obiektywem_lapinski_win2.jpga1046208.jpg

Efekt Φ

laterna_nowa.jpg
03kamera_100.jpgNowa wystawa w Muzeum Historii Fotografii  4 grudnia 2013 – 30 marca...
Redakcja - Kontakt - Napisali o nas - Nasze bannery
Copyright © 2002-2018 Wydawnictwo Internetowe Album PolskiWydawnictwo Internetowe ONPowered by Powered by DV
Wszystkie prawa zastrzeżone.